6 książkowych postanowień noworocznych

Ależ ten czas szybko leci! Już mamy prawie połowę stycznia, a ja zrobiłam podsumowanie poprzedniego roku i zabrałam się do pracy. Tej książkowej, ale nie tylko – ale o tym na razie cicho sza.

A jakie mam postanowienia na ten rok?

1. Przeczytać coś po angielsku

Jedną książkę już czytam, ale troszkę sobie pomogę (bo ma jakieś 600 stron). Jest to historia królowej Elżbiety II od narodzin aż do momentu wstąpienia na tron. Bardzo dobrze się to czyta i bardzo mi się podoba. Mam też dwie książki, które dostałam od Wydawnictwa [ze słownikiem], więc na pewno będzie mi też łatwiej.

Postanowiłam też wziąć udział w wyzwaniu od RudeRecenzuje i Bardziej Lubię Książki, więc odpaliłam swojego Kindla i zaczęłam rozglądać się za czymś co chciałabym przeczytać. I wpadłam na książki Mary Kay Andrews (w Polsce wydano tylko Babski Wieczór), która zachwyciła mnie swoim ciętym dowcipem. Tak więc postanowione!

2. Przeczytać klasykę literatury

Z klasyką jest tak, że albo ją lubimy albo jej nie znamy. Należę niestety do tego drugiego gatunku i postanowiłam, że czas to zmienić. Postawiłam sobie więc za punkt honoru zaopatrzyć się i przeczytać Dumę i uprzedzenie. Na tym jednak na pewno nie poprzestanę – co to jednak będzie okaże się w praniu, ponieważ nie mam konkretnych planów. Na półce jednak stoi wciąż Orwell, więc pewnie na niego też przyjdzie pora w tym roku.

3. Przeczytać coś, co mam dłużej niż rok w biblioteczce

Takich książek mam bardzo dużo. Leżą na półce z zamiarem przeczytania i… na tym się kończy. Postanowiłam zatem, że raz w miesiącu będę coś wyciągać i koniecznie czytać. Na styczeń zaplanowałam Bad Mommy (aby dopełnić mój obraz Tarryn Fisher), a na luty zabiorę się za Shantaram. Zobaczymy jak mi z tym pójdzie i czy uda mi się w ciągu całego roku przeczytać 12 zalegających na mojej półce książek. Co najmniej 12!

4. Przeczytać motywacyjną książkę

Dostałam jakiś czas temu motywacyjną książkę o odnoszeniu sukcesu w życiu. Wstyd przyznać, ale nie pamiętam nawet jej tytułu, ale leży na półce i się kurzy. Postanowiłam zatem, że w związku ze zmianą pracy muszę koniecznie do niej zajrzeć. Gość, który ją napisał jest podobno świetnym motywatorem, więc spróbuję.

5. Przeczytać zachwalaną trylogię Folleta

Moja babcia w niej przepadła i jak tylko wyszła ostatnia część Filarów Ziemi to od razu ją jej kupiłam. A teraz postanowiłam sama spróbować Folleta, bo podobno jest tak samo dobry jak mój ukochany Falcones. A że historia jest dla mnie czymś wyjątkowym, to na pewno będę zachwycona.

6. Więcej pisać na blogu

Wiem, że bardzo zaniedbałam to miejsce, jednak częstotliwość mojego czytania nie jest tak duża, żeby wrzucać kilka razy w tygodniu nowe posty. Chciałabym zatem zacząć pisać też coś, co nie jest recenzją, ale ścisłe wiąże się z książkami. Dajcie znać, czy jesteście za, a jeśli chcielibyście coś ode mnie usłyszeć – chętnie napiszę. Dawno temu na przykład stworzyłam notkę o moim zespole ludowym. Była to odpowiedź na pewną mocno krzywdzącą dla takich zespołów opinię pewnej bardzo znanej blogerki lifestylowej. Jeśli jesteście ciekawi, to odsyłam tutaj.

Dajcie znać czy i Wy macie jakieś postanowienia!