Miesiąc: Kwiecień 2017

Życie pasterza 

Życie pasterza 

„To jest moje życie. I nie chcę innego!”

Dawno, dawno temu zapragnęłam innego życia – spokojnego, nieskomplikowanego. Najlepiej takiego, jakie prowadzą pasterze wypasający owce. Była to moja idealna wizja, więc kiedy usłyszałam pierwszy raz o pomyśle wydania książki o życiu prawdziwego pasterza – oszalałam.Prawie rok później w moje ręce dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova trafiła książka Jamesa Rebanksa o wdzięcznym tytule Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior z piękną zieloną okładką.


Autor żyje w małej wiosce w Wielkiej Brytanii na terenach nazywanych Krainą Jezior. Jego przodkowie zajmowali się mniej więcej tym samym co on teraz – wypasali owce i bydło na górzystym terenie. James Rebanks zajmuje się farmą, jest mężem i ojcem. Dodatkowo działa w Centrum Światowego Dziedzictwa UNESCO, dzięki czemu jeździ po świecie. Skończył też studia na Oxfordzie.

„Pierwsza wydeptaną przeze mnie ścieżką rusza moja najlepsza owca. To maciorka, która urodziła wspaniałe jagnięta, pomogła mi ulepszyć stado i cały czas zdaje sobie sprawę ze swojej wyjątkowości. Już jako młoda owca brała udział w wystawach, potem zaś pokazywałem ją za każdym razem, gdy różni ludzie przychodzili na pola oglądać moją trzodę.”

Życie pasterza podzielone jest na pory roku, które opisuje autor w mniej lub bardziej uporządkowany sposób. Nie trzyma się chronologii, raczej opisuje związane ze sobą wątki, zupełnie jakby właśnie snuł opowieść. Dowiadujemy się zatem jak w poszczególnych porach roku trzeba dbać o owce, jakie obowiązki ciążą na pasterzu, ale także jak pracuje się z psami pasterskimi, dobija targów i przygotowuje zwierzęta na wystawy. Oprócz tego autor opowiada o swoim życiu teraz i kiedyś, o dziadku i ojcu, którzy go wszystkiego nauczyli, żonie i dzieciach.


Rebanks jest pasterzem górskich owiec typu herdwick, które są owcami górskimi, a ich runo jest gęste i sztywne, dzięki czemu mogą przetrwać naprawdę trudne warunki. Większość czasu spędzają wysoko w górach, w czasie zimny są spędzane przez wszystkich pasterzy na niższe obszary, gdzie będzie im mogła być udzielona pomoc w razie ciężkiej zimy. Pasterz ma za zadanie dokarmiać owce sianem, gdy śnieg utrudnia znalezienie pożywienia, doglądać kocące się maciorki, strzyc swoje zwierzęta i przygotowywać najlepsze z nich na wystawy.

„Czasami wykonuję obowiązki konsultanta z zagrody dla owiec. Swobodny dostęp do internetu i smartfonów oznacza, że można pracować dosłownie wszędzie, nawet pośrodku owczego stada, i na dodatek nikt nie musi wiedzieć, co właśnie robimy – osoba, z którą rozmawiamy przez telefon może się tylko zdziwić, że właśnie słyszała beczenie owcy, ale wtedy zawsze można odpowiedzieć, że chyba jej się wydawało”

Chyba najbardziej przypadł mi do gustu rozdział o zimie. Rebanks opowiada o trudnych warunkach, jakie nadchodzą, o bardzo niebezpiecznych za równo dla owiec jak i dla pasterza zaspach śnieżnych tworzonych przez wiatr. Szczególnie te warunki są niebezpieczne dla nowo narodzonych jagniąt, które pojawiają się pod koniec zimy. Rebanks opowiada jak często musi walczyć o życie malutkich owieczek, o które matki nie są w stanie zadbać w tak trudnych warunkach. Tłumaczy też, że maciorki trzeba dobrze przebadać zanim wyruszą razem ze stadem w góry, ponieważ jeśli owca będzie miała więcej niż jedno jagnię to musi zostać w zagrodzie – maciorka nie jest w stanie wykarmić dwoje lub więcej dzieci.


Takich smaczków jest o wiele więcej, ale nie chcę odbierać Wam przyjemności czytania (której już Wam zazdroszczę!). Mimo braku czasu chętnie zabierałam książkę wszędzie ze sobą i podczytywałam kiedy tylko mogłam. Skradła mi serce i uważam, że miano bestsellera nie dostała za darmo.

To nie jest książka naukowa. To książka dla pasjonatów, którzy dzięki niej mogą odkryć swoje pierwotne instynkty. Zachwyca prostotą i życiem, którego my, zabiegane korposzczury nie znamy. A szkoda, bo możemy nigdy nie doświadczyć tak naturalnego i wspaniałego życia.

„Oczyszczenie” paryskiego cmentarza Niewiniątek

„Oczyszczenie” paryskiego cmentarza Niewiniątek

Na pewno wielokrotnie mieliście taką sytuację, że ktoś polecił Wam książkę, która zapowiadała się naprawdę fajnie, ale początek Was nie zachęcił? Miałam tak kiedy sięgnęłam po Oczyszczenie Andrew Millera i bardzo się cieszę, że akurat nie miałam nic pod ręką innego i byłam skazana na tę książkę. Gdybym ją porzuciła, jak to mam w zwyczaju, jeśli mnie nie zachwyci coś od pierwszych 50 stron, to nie przeczytałabym naprawdę świetnej książki.

Andrew Miller to Brytyjczyk, który zdobył magisterium z kreatywnego pisania. Mieszkał w wielu państwach, między innymi we Francji i Irlandii, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Przemyślny ból to jego pierwsza powieść, która zdobyła kilka nagród, w tym James Tait Black Memoriał Price, czyli najstarszą literacką nagrodę brytyjską. Natomiast Oczyszczenie otrzymało nagrodę COSTA dla Książki Roku.

Oczyszczenie, które przeczytałam jako pierwsze (Przemyślny ból właśnie czytam na raty) jest książką opowiadającą o inżynierze Jeanie-Baptiste Barrat, który dostał całkiem niecodzienne zlecenie od samego króla Francji – ma oczyścić paryski Cmentarz Niewiniątek ze wszystkich ciał. Jest koniec XVIII wieku. Tamtejsza ziemia już nie potrafi przyjąć ani jednego zmarłego więcej, a często wyrzuca na wierzch nawet tych, których już pochłonęła. Trujące opary drażnią mieszkańców i odurzają ich. Do takiej pracy Barrat potrzebuje silnych i odpornych pracowników, wybierając na ten cel górników ze swojej wioski, dowodzonej przez nadużywającego alkoholu przyjaciela. Na cmentarzu poznaje także grabarza i jego młodą córkę, starego proboszcza kościoła Niewiniątek, który już dawno nie jest używany oraz organistę z tej świątyni, który gra już tylko pustym ławkom.


Zagubiony, nie do końca rozumiejący jak działa duże miasto i jego mieszkańcy włóczy się po nocnym mieście spotykając na swojej drodze przeróżnych ludzi. Kocha, cierpi, odrzuca zaloty. Jest powodem wielu kłopotów, chociaż sam nic złego nie robi. Paryżanie wróżą mu obalenie króla. On sam stara się to wszystko odrzucać i skupia się całkowicie na ciężkiej i niewdzięcznej pracy.

Grabarz i jego córka wiedzą gdzie znajdują się jakie groby i pomagają odkopać każdy z nich. Następnie ciała są ładowane na wozy i wywożone w inne, poświęcone miejsce.

Cmentarz wywołuje różne emocje, także wśród bohaterów książki. Jest miejscem nie tylko grzebania zmarłych, ale także miejscem handlu czy schadzek. Tutaj smierć miesza się z życiem.


Książka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, a otrzymałam prawdziwy kunszt literacki. To pozycja z górnej Polki literatury pięknej, której nie czytam zbyt wiele. Andrew Miller jednak tak kreuje rzeczywistość i bohaterów, że nie sposób się oderwać. Trzeba tylko przede wszystkim przyzwyczaić się do specyfiki książki, a będzie szło gładko.

To nie jest łatwa książka, ale przecież takie też powinnismy czytać. Jeśli więc nie dręczą Was koszmary – przeczytajcie Oczyszczenie.

TOP 3 seriali

TOP 3 seriali

Oprócz namiętnego czytania książek zdarza mi się też oglądać seriale. Jestem tym typem człowieka, który zaczyna coś oglądać i wpada po uszy. Zauważyłam, że im jestem starsza tym lepiej idzie mi opieranie się, na przykład absolutnie genialny Belfer nie sprawił, że oglądałam pięć odcinków dziennie i to nie z powodu braku czasu. Mimo, że seriali, które oglądałam bez opamiętania było kilka, to mam trzy ulubione, na które czekam (bądź czekałam, bo jeden się skończył) i nawet jeśli mają słabsze momenty (jeden nie miał jeszcze nigdy) to i tak je kocham i oglądam na bieżąco. Panie i Panowie: oto TOP 3 moich ulubionych seriali!

Miejsce trzecie:
HOW I MET YOUR MOTHER

Zaczęłam go oglądać przez przypadek i na początku wciągnęłam się z nudów. Pracowałam nad morzem wraz z trójką znajomych i akurat mieliśmy wolne, a na plaży niestety nie mogliśmy się smażyć, ponieważ padał deszcz. Koleżanka zaproponowała więc „Jak poznałem waszą matkę” i postanowiliśmy oglądać od początku, jako, że ja tego w ogóle nie widziałam. Po kilkunastu odcinkach byłam już zakochana po uszy. W ciągu całych wakacji nadrobiłam cztery sezony i potem oglądałam już na bieżąco aż do smutnego końca (w sensie, było mi smutno, że się kończy, nie, że był smutny).

3828721017_517b4159bf_oŹróło: Internet

Serial opowiada o piątce przyjaciół, którzy poznali się na różnych etapach życia: Teda, gadatliwego, romantycznego architekta, Marshalla „Mashmallows”, jego przyjaciela z czasów studenckich, prawnika, Lily, dziewczyny Marshalla, niespełnionej artystki i przedszkolanki, Barneya pracującego w banku i noszącego garnitury oraz Robin, dziennikarki z Kanady. Ich losy splatają się ściśle ze sobą: razem się bawią, przeżywają smutki i radości. Niektóre z ich imprez są naprawdę szalone! Większość czasu spędzają jednak w barze pod swoim mieszkaniem, gdzie mają swoje ulubione miejsce i barmana.

Piosenka Barneya o garniturach, polecam serdecznie.

Ogromną zaletą tego serialu jest to, że pełno w nim humoru, który mi odpowiada, bohaterowie są ciekawi i każdy z nich jest inny, a w toku wydarzeń często pojawiają się retrospekcje wyjaśniające niektóre sytuacje – dlaczego się dzieją lub jaka jest ich geneza. Tytuł nawiązuje do poszukiwania tej jedynej wymarzonej przez Teda żony, o której on opowiada swoim dzieciom prawie 20 lat później. To właśnie jeden z tych seriali, który już się skończył.

Miejsce drugie (chociaż mocno się zastanawiałam, czy nie pierwsze):
WIKINGOWIE

Pamiętam, jak na pierwszym roku uczyłam się do ustnego egzaminu z przedmiotu o tajemniczej nazwie „Misja i krucjata. Ekspansja Europy łacińskiej w średniowieczu”. Miałam świetne notatki i dużo czasu, uczyłam się z koleżanką. Byłam doskonale przygotowana ze wszystkich wykładów oprócz ostatniego, na którym coś mnie rozproszyło i nie zrobiłam dobrych notatek. Uczyłam się na ten przedmiot między innymi właśnie o Ragnarze Lothbroku o którym opowiada serial Wikingowie. Oczywiście, egzaminu nie zdałam, bo zostałam zapytana z ostatniego wykładu, ale następnego dnia zgłosiłam się ponownie i otrzymałam ocenę bardzo dobrą (wykładowczyni nie wpisała mi pały i pozwoliła przyjść od razu zamiast w czerwcu). W kwestii wyjaśnienia moich dziwnych zajęć – tak, studiowałam historię i z powodzeniem ją skończyłam.

vikings-posterŹródło: Internet

Serial opowiada o dziejach osady Wikingów w Skandynawii, którą dowodzi Ragnar Lothbrook. Wraz z przyjaciółmi, byłą żoną i synami podbija najpierw Anglię, a następnie Francję. Wszystko okraszone jest mocnymi scenami walk, pogańskimi rytuałami, ucztami i pięknymi ujęciami natury i statków. Trzeba koniecznie zobaczyć, bo nie da się fabuły streścić w dwóch zdaniach – tak wiele się dzieje. Do tego oczywiście niegroźne przemycanie całkiem sporej dawki historii i nauki o dawnych zwyczajach Wikingów, piękne stroje i całe mnóstwo zakręconych fryzur. To ten jedyny serial, który jeszcze według mnie nie miał słabszego momentu.

Miejsce pierwsze:
CHIRURDZY

Dawno, dawno temu, będąc jeszcze w gimnazjum i liceum gdzieś widziałam pierwsze odcinki z młodziutką Meredith i operacjami, ale zawsze jakoś nie było czasu żeby to oglądać właśnie wtedy, kiedy odcinki były emitowane w telewizji. Kiedy jednak na studiach się rozchorowałam i leżałam z gorączką przypomniałam sobie o dawnym serialu i postanowiłam go obejrzeć. I przepadłam. Oglądałam po kilka odcinków dziennie nie mogąc się powstrzymać. I mimo, że to już 13 sezon, wymyślają już takie rzeczy, że szok, większość bohaterów już nie żyje/odeszła ze szpitala, to wciąż oglądam losy szalonej i czasem trochę kapryśnej Meredith.

grey-s-anatomy-season-13-poster-wallpaper-6395

Źródło: Internet

Serial opowiada o losach Meredith Grey, studentki, potem rezydentki w szpitalu w Seattle. Oprócz niej znajdziemy tam mnóstwo innych, ciekawych bohaterów. Wszystko oczywiście dzieje się w szpitalu – na oddziale chirurgicznym, gdzie lekarze operują wyrostki robaczkowe, guzy mózgu i naprawiają serca nienarodzonych dzieci już w brzuchu matki. Czasem warto dowiedzieć się czegoś ciekawego.

 

Ten obecny sezon wydaje mi się być interesujący, ale to już nigdy nie będzie to samo, kiedy Grey z Sheperdem chodzili oglądać promy na wzgórzu swojego przyszłego domu (żaden spoiler, to się dzieje w pierwszym sezonie, czy tam drugim).

Oto moje TOP 3. A Wy oglądaliście coś z mojej listy? A może macie swoje TOP 3 i chcecie mnie zarazić jakimś arcyciekawym serialem? Pamiętajcie tylko, że nie mam już tyle wolnego czasu.

Tag książkowy 

Tag książkowy 

Zwykle, kiedy ktoś mnie nominuje do wyzwania – nie podejmuję go. Nie dlatego, że boję się, że nie podołałam, ale dlatego, że nie lubię robić tego, co wszyscy. Ale tym razem dałam się skusić, ponieważ chciałabym powiedzieć coś o sobie jako czytelniczce, za co dziękuję Rine z Białego Notesu.

Poznajcie mnie – ksiażkoholika, który jako mała dziewczynka chciał zostać pisarką i tworzył najdłuższe opowiadania przez całą podstawówkę, potem pisał do szuflady i absolutnie nie podzieli się swoimi wypocinami. Mnie, dziewczynę, która na piątym roku studiów wymarzyła sobie pracę w Wydawnictwie i cel osiągnęła ciężką pracą, potem i łzami. Po zmianie pracy jestem nudną księgową, za to mam czas na czytanie książek, szczególnie nie tylko jednego wydawnictwa.

1. Jaki gatunek najczęściej wybierasz?

Nie ma jednego, ulubionego. Z każdego gatunku znalazłam co najmniej jednego przedstawiciela, który był w porządku. Nie przepadam tylko za poradnikami, literaturą obyczajową niskich lotów i ostatnio wychwalanym erotykami. Za te książki podziękuję, aczkolwiek zdarza mi się sięgnąć do poradniki, jeśli temat mnie interesuje.

2. Który bohater jest najbardziej podobny do Ciebie?

Myślę, że jestem trochę jak Elizabeth Benett z Dumy i uprzedzenia – uparta, lubiąca książki, dumna.

3. Jaką książkę dałabyś do przeczytania swojemu dziecku?

Zdecydowanie Małego księcia, najpierw w młodym wieku, a potem drugi raz, kiedy już wszystko zrozumie tak, jak powinno jako dorosły człowiek.

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki?

Papier to coś, co ma dla mnie magiczną moc. Zapisane słowa mają dla mnie większe znaczenie niż te wirtualne. Kocham też zapach książek, a niestety mój (wygrany) czytnik nie pachnie tak ładnie. Nie stronię jednak od wersji elektronicznych, które pochłaniam najwcześniej na telefonie, za to omijam szerokim łukiem audiobooki. Nie skupiam się tak bardzo i w efekcie w końcu się wyłączam. Wyjątkiem był tylko tydzień przed maturą, kiedy jeździłam na rowerze (dla kondycji) i „czytałam” Dżumę Camusa. Wyjątkowo motywująca książka.

5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?

Chyba Pani Jeziora Sapkowskiego. Postać Ciri zauroczyła mnie, a zakończenie zaskoczyło (chociaż wcale nie pozytywnie) i wstrząsnęło na kilka długich tygodni. Natomiast cytaty z tej książki (i całej serii o Wiedźminie, w której jestem zakochana) znam na pamięć.


6. Jaka książka nie zrobiła na Tobie dobrego wrażenia?

Roland Kinga. Jak lubię tego autora (aczkolwiek kiedy poznaje się jego styl staje się przewidywalny) tak ta książka zrobiła na mnie złe wrażenie. Może po prostu jej jie zrozumiałam?

7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?

Zaczynam kilka książek na raz, głównie z powodów logistycznych. Staram się nie wozić ze sobą książek do rodzinnego domu, czy chłopaka, więc zawsze tam mam jakaś pod ręką. Chyba, że któraś wciągnie mnie tak, że nie muszę ją przeczytać natychmiast (a to się często zdarza).

8. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup?

Własny. Kocham posiadać książki.

9. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od preferencji?

Małego księcia. I to chyba nie wymaga żadnego komentarza.

10. Czy oceniasz książkę po okładce?

Oczywiście. Nie jest to główny powód dla którego wybieram jakaś książkę lub nie, ale bardzo zwracam na to uwagę. Po pracy w wydawnictwie wiem też, co zrobić aby przyciągnąć uwagę, albo w jaki sposób podziałać na kogoś. Takie triki też zawsze mnie interesowały.

11. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak, to jaka była największa ilość książek, jakie kupiłaś na promocji?

Raczej nie ulegam. Kupuję to, co aktualnie mnie interesuje, a jeśli jest akurat promocja to świetnie. Mam dużą zniżkę w nowej pracy na książki, więc tak bardzo ceną się nie przejmuje. Wiem też ile potrzeba pieniędzy, aby książka na siebie zarobiła, więc trochę też tego względu nie martwię się ceną.

12. O jakiej książce marzysz?

Najlepiej w życiu ma Twój kot. Obecnie, po jeszcze tydzień temu napisałabym, że to Życie pasterza. 


13. Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory?
Ogromnie dużo książek. Kupionych, dostanych i wypracowanych. Przechowuje je na regałach, oraz w pudełkach, jeśli już nie mam gdzie.

14. Co najpierw: książka czy ekranizacja?

Staram się, żeby to zawsze była książka. Ale na przykład zrobiłam odwrotnie z Władcą pierścieni i… książka mnie rozczarowała.

15. Co teraz czytasz?

Obecnie książkę anglojęzyczną Vulgar Favours o zabójstwie Versace, Cmętaż zwieżąt w Krakowie i Tajemną historię w domu rodzinnym.


A Ty zdradzisz mi jakim czytelnikiem jesteś? Nominuję OverReading i Paulę Wolecką. Skusicie się?