26 faktów o mnie 

Dzisiaj postarzałam się o kolejny rok. Chociaż wcale tego nie czuję, to jednak pnę się ku dorosłości. Na jednym z blogów zobaczyłam kiedyś posta, który mówił o autorce tyle faktów, ile właśnie wybiło jej lat. Aż wstyd się przyznać, że ja ma ich już tyle, a bloga założyłam pół roku temu. Tyle zmarnowanych lat!

Poczytajcie zatem o 26 faktach o mnie, o których na pewno nie mieliście pojęcia.

  1. Ciagle pytają mnie o dowód. Niezmiennie od kilku lat ciagle słyszę, że dowodu to ja raczej nie posiadam. Jest to z jednej strony słodkie i miłe, a z drugiej upierdliwe i czasem przykre, kiedy zrzędliwa Pani uparcie twierdzi, że nie mam prawa kupić piwa.
  2. Nienawidzę pociągania nosem. Serio, nie przeszkadza to ludziom, że ich nos wypełnia spływająca zgodnie z prawami grawitacji wydzielina? Dźwięk jest straszny. Zwłaszcza, kiedy piękna, wypachniona Pani ma pieniążki na kosmetyczkę, ale na chusteczki już nie i ostentacyjnie pociąga nosem. Chyba po to, żeby ktoś jej pożyczył.
  3. Strasznie szybko się denerwuję. Najlepiej  wiedzą o tym moi najbliźsi. Zadasz mi o trzy pytania za dużo jak przeglądam fejsa? Złość. Nie słuchasz mnie gdy do Ciebie mówię? Złość. Cokolwiek. I niestety, nie za bardzo nad tym panuję, chociaż bardzo się staram. Może to już jakaś choroba?
  4. Uwielbiam wszystkie prace manualne. W szkole kochałam plastykę i tak mi zostało – zawsze coś skropię, lubię coś malować, lepić z plasteliny, dłubać.
  5. Studiowałam historię i przez pierwszy rok po studiach pracowałam nie tylko w zawodzie, ale i w pracy marzeń. Pewny niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w życiu (której niestety nie żałuję) i zostać księgową.
  6. Jestem księgową, a nienawidziłam matematyki i nie potrafię liczyć (chociaż z matury podstawowej zgarnęłam ponad 70%!). Nawet moja mama, kiedy dowiedziała się, że będę księgową wykrzyknęła: „ależ ty nie umiesz liczyć Myszko!”.
  7. Nie lubię dzieci. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te, które są fajne, i to pewnie dlatego, że nie są moje.
  8. Boję się kur. Chociaż wychowałam się na wsi te stworzenia mnie trochę przerażają (w końcu to potomkowie dinozaurów!).
  9. Nie lubię książki Władca Pierścieni. Nie trafiła w moje gusta, które nakazują mi kochać fantastykę miłością bezgarniczną, ale słyszałam kiedyś opinię, że jeśli chodzi o klasyki, to często nie spełniają oczekiwań wiernych fanów gatunku.
  10. Nie czytam książek w łóżku. Jeśli chcę poczytać coś przed snem to jak najbardziej, ale na dłuższe czytanie nigdy do łóżka nie wchodzę, bo… zaraz zasypiam.
  11. Jeżdżę Peugeotem 206. Mój ukochany samochód, który przeżył już ze mną niejedno, który jest mega wygodnym do spania i przyprawia o zdziwienie gości w wypasionych furach kiedy mijam ich na autostradzie.
  12. Nie cierpię wszystkich Zmierzchów, Greyów i innych „hitów”. Nie oceniam tych, którzy to lubią, ale są to książki, których nie lubię (ale nie krytykuję) mimo, że ich nie czytałam.
  13. Zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatnia. Dosłownie.
  14. Nie mam podzielnej uwagi. Kiedy przeglądam Facebooka albo Instagrama trzeba zwrócić moją uwagę żebym się oderwała. Inaczej nie usłyszę ani jednego słowa.
  15. Jestem jak słoń w składzie porcelany. Tam coś strącę, tu się czymś obleje. Najgorzej jest na rowerze – czuję się wtedy taka niezdarna.
  16. Jestem straszliwie zapominalska. I już nie raz przez to cierpiałam, najczęściej na ból nóg i stracony czas.
  17. Od kilku lat mam nawrót choroby lokomocyjnej i nie mogę w autobusie nawet przeglądać telefonu.
  18. Nie piję kawy. Ani mi nie smakuje, ani nie działa, boli mnie po niej tylko głowa, a czasem brzuch.
  19. Cierpię na zespół pieśni i tańca. Śpiewam i tańczę w zespole ludowym, który kocham ponad wszystko i dzięki któremu odbyłam najdalszą podróż w moim dotychczasowym życiu.
  20. Na lewej siatkówce mam pęknięcie – pamiątka po nieleczonym zapaleniu spojówek od zatarcia oczu balsamem. Nie pytajcie.
  21. Boję się burzy. Jak koty i psy.
  22. Jestem gadżeciarą. Lubię ładne telefony, komputery, aparaty i inne.
  23. W liceum pisałam książki. Oczywiście do szuflady, głównie fantasy, zawsze bardzo długaśne (kto by to czytał!). Skończyłam ich pięć. Nie, nie ujrzą światła dziennego.
  24. Nie lubię swoich urodzin. Nie dlatego, że się starzeję, tylko jakoś tak zawsze mam wtedy zły dzień.
  25. Nie maluję paznokci. W ogole oprócz obcinania nie robię przy nich nic. Kiedyś miałam z nimi straszne problemy i dlatego zabiegi pielęgnacyjne nie są dla mnie.
  26. Moja najdalsza podróż odbyła się w tamtym roku i była wycieczką do Chin.

Czego bym sobie życzyła na te 26 urodziny? Prywatnie trochę więcej opanowania i spokoju, a zawodowo? Przesyłki. Takiej prawdziwej przesyłki kreatywnej, przeznaczonej dla blogerów, z książką i czymś, co ma mnie zachęcić do jej przeczytania. Ale do tego jeszcze długa droga.