Bękarty z Pizzofalcone – Maurizio de Giovanni

Zupełnym przypadkiem otrzymałam tę książkę i wtedy znów wyszło na jaw, że to druga część. Który to już raz? Postanowiłam jednak za namową jednej z moich obserwatorek przeczytać Metodę Krokodyla, która rozpoczyna serię o komisarzu Lojacono. Ta pierwsza część tak mnie pochłonęła i tak mi się podobała, że bez zastanowienia sięgnęłam po Bękarty z Pizzofalcone. I żałuję, że to taka cienka książeczka.

Śmierć żony notariusza.

W centrum Neapolu do komendy Pizzofalcone zostają zesłani policjanci z marginesu. Trafia tam również oskarżony o pomoc mafii komisarz Lojacono, który udowodnił swoje umiejętności podczas sprawy Krokodyla. Tym razem jemu i całemu zespołowi przyjdzie zmierzyć się z morderstwem żony sławnego w mieście notariusza. Będzie trzeba ustalić kto, w jaki sposób i przede wszystkim dlaczego postanowił ją zabić.

Wyrzucony poza nawias.

Lojacono w pierwszej części rozwiązuje zagadkę, która resztę pracujących nad nią policjantów wyprowadziła na manowce. Będąc jednym z bękartów z Pizzofalcone, jak wszyscy o nich mówią, będzie musiał rozwiązać kolejną tajemnicę. Oprócz Lojacona poznajemy kilka nowych osób, które rozpoczynają z nim pracę – narwanego policjanta, który swoje teorie opiera na amerykańskich filmach i znany jest z brawurowej jazdy; dziewczynę, która ma problemy z nadużywaniem broni; faceta, który dopuszcza się przemocy domowej i nie tylko. Poznajemy kolejne, drobne sprawy jakimi zajmują się te osoby oraz kilka innych. Fabuła na początku wydaje się prosta, ale dosyć rozbudowana, co daje nadzieję na naprawdę świetną rozrywkę.

Faktycznie, czyta się to w ekspresowym tempie, jednak szybko okazuje się, że niestety, ale autor zbyt pośpiesznie wszystko opisał, nie skupił się właściwie na niczym tak, jak powinien i książka zdecydowanie za szybko się skończyła. Czułam niedosyt i rozczarowanie, bo wątki były poprowadzone bardzo fajnie, ale autor w ogóle nie starał się ich rozbudować, a nawet należycie skończyć. Rozmiary tej książeczki sprawiają, że fabuła nie może rozwinąć skrzydeł, jest jak taki piękny ptak w całkiem ciasnej klatce. Szkoda, bo to mogło być coś naprawdę świetnego. Te urwane, niedokończone wątki zapewne zostaną dokończone w ostatnim tomie.

Podsumowanie.

Bękarty z Pizzofalcone to książka, która nie wykorzystuje potencjału, który drzemie w fabule. Bardzo żałuję, bo pierwsza część, Metoda Krokodyla mnie po prostu urzekła. Autor rozmiary książki pozostawił podobne do poprzedniego tomu, ale postanowił rozbudować nieco życie innych bohaterów kosztem głównej sprawy. Szkoda, bo mógł to wszystko troszkę rozwinąć i napisać świetny kryminał. Przez to mam wrażenie, że trochę mu się spieszyło i nie przyłożył się do tej książki. Szkoda, straszna szkoda. Mimo to bardzo polecam Wam pierwszą część i ostatecznie drugą trochę też – aczkolwiek na pewno będziecie tak samo rozczarowani jej długością jak ja.

Autor: Maurizio de Giovanni
Tytuł: Bękarty z Pizzofalcone
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Moja ocena: 4/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu,