Recenzja

Ciemna strona

Pierwsze spotkanie z Tarryn Fisher odbyłam niedawno – zaczęłam od Margo, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ciemna strona wydawała się więc naturalnym kolejnym wyborem, zwłaszcza, że wiele osób się nią zachwycało.

Pisanie książek to niebezpieczna sprawa.

Znana pisarka Senna Richards zostaje porwana i zamknięta w domu na odludziu wśród śniegu z lekarzem Isaackiem. Porywacz jednak przystosował dom tak, aby uwięzieni nie mogli wydostać się siłą, a jedynie sposobem. Pozostawia więc wiele wskazówek, które mają nie tylko doprowadzić do uwolnienia porwanych, ale i to odkrycia przed czytelnikiem i nimi samymi ciemnej strony. Od początku nie wiemy praktycznie niczego. Senna budzi się w obcym miejscu, nie mając na sobie nic swojego. Odkrywa po jakimś czasie kogoś, kogo zna, czyli Isaacka. Nie mówi od początku co łączy ją z mężczyzną, ale że coś na pewno możemy wywnioskować z jej przemyśleń. Powoli czytelnik odkrywa kim są bohaterowie i dlaczego zostali zamknięci razem.

Senna to bestsellerowa pisarka po okropnych przejściach – porzucona przez matkę, zgwałcona, chora. Isaack okazuje się jej lekarzem i przyjacielem, który zaopiekował się nią wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Oboje jednak nie rozumieją dlaczego porywacz umieścił ich razem w tym domu – a to właśnie to wydaje się być kluczem do rozwiązania zagadki.

Jaka jest Twoja ciemna strona?

Senna to kobieta z problemami emocjonalnymi. Ma trudności z rozmową z drugim człowiekiem i wyrażaniem swoich emocji. Niszczy siebie i innych – to jej ciemna strona. Strona, którą będzie musiała poznać i przetrawić, aby uratować siebie i Isaacka. Bo to, że od niej zależy ich wolność nie ulega wątpliwości. Tylko, że ona wydaje się nie pomagać. Żyje jak w amoku, jakby była zupełnie szczęśliwa, że została tak zamknięta i może teraz w spokoju umrzeć. To Isaack próbuje podtrzymać w niej nadzieję, karmi ją i pielęgnuje.

Wkurzała mnie okropnie ta kobieta. Rzadko mówiła o sobie i całej sytuacji, jakby nie chciała odkryć prawdy też przed czytelnikiem. Większość dowiadujemy się z domysłów. Z czasem jednak Senna otwiera się, zaczyna opowiadać więcej o sobie, odkrywać swoje myśli. Zaczynałam jej więc coraz bardziej współczuć i czuć do niej sympatię – bo zrozumiałam dlaczego tak się zachowuje. Skrzywdzony człowiek najczęściej też krzywdzi innych.

Czytać czy nie czytać?

Margo zachwyciła mnie dużo bardziej, chociaż nie mogę powiedzieć, że Ciemna strona była zła. Trzymała mnie w napięciu, kilkakrotnie zaskoczyła, przyciągnęła na długie godziny. Zaczytywałam się w niej i byłam ciekawa co się wydarzy – jakie tajemnice skrywa Senna, czy wydostaną się z górskiego domku, czy wystarczy im zapasów i prądu? Te wszystkie pytania kotłowały mi się po głowie przez całą lekturę. Autorka nie odkrywa wszystkich kart od razu.

Nie było jednak tego zachłyśnięcia geniuszem. To znakomita książka, ale zabrakło mi tego czegoś. I tak jak w przypadku Margo zakończenie było takie nijakie – zawieszone w powietrzu. Jakby coś miało się jeszcze wydarzyć, ale drogi czytelniku dopowiedz sobie to sam. A możesz wymyślić sobie wiele rozwiązań, bo autorka niczego nie precyzuje.

Podsumowanie.

Tarryn Fisher zdecydowanie jest autorką, którą polubiłam. Jej sposób budowania fabuły jest bardzo odpowiedni dla mnie – napięcie, zwroty akcji, niespodziewane fakty. Lektura przykuła mnie do książki na długie godziny i sprawiała, że nie mogłam się oderwać. Miałam niemalże przez cały czas dziwne poczucie niepokoju, jakbym była tam razem z bohaterami i czuła na plecach oddech porywacza. Klimat tej książki jest niesamowity – mroczny, przesiąknięty złem, przyprawiający o zawrót głowy. Jednak mimo wszystko moim faworytem została Margo.

Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: Ciemna strona
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 318

  • Niezwykle intrygująca. Myślę, że spodoba mi się 🙂 Pozdrawiam!

  • Monika Wiśniewska

    ja też do Margo mam sentyment, bo było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Tarryn. Potem była „Bad Mommy”, gdzie też nie takiego zakończenia się spodziewałam. I „Ciemna strona”, która również mi się podobała, bo nadal czuć klimat jaki autorka tworzy w każdej swojej książce 🙂
    zaczytanamona.blogspot.com

    • O tak, ten klimat bardzo mi odpowiada. Przede mną czeka już tylko Bad Mommy, ale to już na pewno w przyszłym roku 😉

  • olivia czyta

    Tyle słyszę o Fisher ostatnio, że musiałam kupić jej książki, które jak na razie czekają na swoją kolej na półce 🙂

    Pozdrawiam,
    oliviaczyta.blogspot.com

    • U mnie było tak samo – długo leżały kupione na polce, a dopiero niedawno zaczęłam 😉

  • Ja już czytałam o twórczości tej autorki. Muszę w końcu poznać jej prozę.

  • Zaciekawiła mnie ta ksiązka, ale boje się zakończenia, które może pozostawić efekt nienasycenia

  • Pani Lecter

    Czytałam „Margo” i bardzo mi się podobało. W sumie, to lubię takie niedopowiedziane zakończenia, więc „Ciemna strona” powinna mi się spodobać 🙂
    skazani-na-ksiazki.blogspot.com

  • Czytałam „Bad Mommy” i bardzo mi się podobała, chociaż ubolewam nad kiepskim zakończeniem. Nie mniej jednak polubiłam się z tą autorką i zarówno „Ciemna strona” jak i „Margo” czekają na swoją kolej 🙂

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

  • Na mnie wciąż czeka „Bad mommy”, ale jeżeli przypadnie mi do gustu pewnie sięgnę i po tę pozycję 😉 Chociaż przyznam, że nie lubię otwartych zakończeń…

    Pozdrawiam!
    ver-reads.blogspot.com

  • Strasznie szkoda tych nijakich zakończeń. Jeśli książka potrafi przyciągnąć i zaintrygować, to zakończenie powinno być tym wielkim wybuchem, dzięki któremu przymkniemy oko na wszystkie irytujące momenty i powiemy – wow, warto było. Póki co myślę, że zacznę od Margo i sprawdzę, jak mi się z prozą autorki będzie współpracowało 😀 Jeśli mi podejdzie, to chętnie sięgnę po Ciemną Stronę 😀

  • Margo mam na półce, ale jeszcze po nią nie sięgnęłam. „Ciemna strona” wydaje mi się ciekawą książką, a skoro trzyma w napięciu i potrafi zaskoczyć to tym bardziej muszę po nią sięgnąć. Szkoda, że zakończenie nie jest do końca satysfakcjonujące.

    Pozdrawiam 🙂
    Mów mi Kate

  • Królewskie Recenzje

    Brzmi nieźle ale to chyba nie mój klimat. Szkoda też, że zakończenie nie jest lepsze.

  • Wiesz, zdjęcia w tej recenzji to chyba najładniejsze zdjęcia, jakie ostatnimi czasy widziałam na blogach. Świetne, klimatyczne, ujmują całkowicie <3 Książka nie w moim gatunku, ale pomysł jest tak intrygujący, że chyba nawet się kiedyś skuszę :O

    • Koniecznie się skus, bo to naprawdę ciekawa książka! A za komplementy serdecznie dziękuję 😉