Recenzja

Czaromarownik

Wiele z nas chętnie używa wszelakiego rodzaju kalendarzy – ściennych, w formie notatnika, postawionego na biurku, a nawet takiego w telefonie. Ale czy ktokolwiek z Was dba przy okazji o to, aby wynieść z kalendarza jeszcze więcej? 

Magiczna moc Czaromarownika.

Czaromarownik nie jest zwykłym kalendarzem. Znajdziecie tam ciekawe cytaty, horoskop, wiele porad (nie tylko tych magicznych) i oczywiście standardowe rzeczy typu imieniny czy święta. Na początku możecie przeczytać krótki horoskop na 2018 rok (matko to już tyle lat?!). Oczywiście, jak to z horoskopami bywa ten również jest dosyć tendencyjny, ale mnie usatysfakcjonował – kolejny rok ma być dla mnie wyjątkowo pozytywny. 


Znajdziecie tam również wiele porad – jakie kamienie szlachetne do Was pasują, co można zrobić z pestką awokado, niezbędne ubrania w szafie i tak dalej. Cała masa tego, co w zasadzie już znamy z innych poradników w jednym miejscu. Zmartwiła mnie tylko jedna rzecz: dokładna instrukcja pisania tradycyjnych listów. Czy w dzisiejszych czasach trzeba kogoś tego uczyć? Naprawdę? To straszliwie smutne. 

Jak wyglada ten kalendarz? 

Moim zdaniem jak na Czaromarownik jest bardzo surowy – wykrój czcionki i projekt stron przypominają mi najzwyklejszy, biurowy kalendarz. Spodziewałam się, że z każdej strony spadnie na mnie faktycznie magia, ale niestety. Rozczarowałam się tym mocno, ale mam nadzieję, że wynagrodzi mi to przyzwoite wydanie papierowe. 


Mnóstwo tekstów oczywiście dotyczy spraw magicznych – magia kolorów, kamieni, zapachów, znaków zodiaków. Wiele dotyka również spraw bardziej przyziemnych – co zrobić aby lepiej się czuć, triki do wykorzystania w domu i kuchni. Ciekawe, ale nieodkrywcze jak dla mnie, chociaż komuś mogą się rzeczywiście przydać. 

Podsumowanie.

Przepiękna okładka no i kalendarz, który możecie dowolnie dostosować do siebie. Jest dużo miejsca na własne notatki i przemyślenia, ciekawych informacji okołomagicznych. Niestety, liczyłam na więcej i miałam nadzieję, że grafika środka zwali mnie z nóg. Tak się nie stało, dostałam biurowy kalendarz z garścią ciekawych informacji. 

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Grupie Wydawniczej Illuminanto. 

Finalnej wersji jeszcze nie posiadam, dlatego zdjęcia w mojej aranżacji zobaczycie trochę później. 

  • Aleksandra Krauze

    WOW! Bajer, szkoda że dopiero teraz się o nim dowiedziałam, kiedy własnie już kupiłam inny kalendarz zeszytowy :/ SUPER! hm….. może i ten się przyda.. jeden do zwykłych spraw drugi blogowy 😉 Świetne fotki! Pozdrawiam, Aleksandra

  • Czytałam o tym kalendarzu. Interesujący.

  • Ja jakoś nie przywiązuje uwagi do kalendarza w papierowym wydaniu. Przyzwyczaiłam się korzystać z tego w telefonie plus mały tradycyjny notatnik 🙂 Dla mnie wystarczające 🙂

  • Właśnie to wnętrze bardzo mnie rozczarowało i nadal nie dostałam wersji papierowej ;( a z tego co wiem premiera znowu przesunięta, więc nie prędko to się zmieni

  • Patrycja Szmigiel

    Zdecydowanie nie jest to coś po co sięgnę, wolę tradycyjne kalendarze, bez kombinacji 😉
    Pozdrawiam, https://smallbigshelter.blogspot.com/

  • Weronika T

    Szkoda, po okładka naprawdę ciekawa 🙂 Chociaż kalendarzy/plannerów mam tyle w zapasie, że unikam ich oglądania jak ognia, bo zawszę się na jakiś skuszę 😀

    • No właśnie okładka powiedziała mi, że mogę od kalendarza chcieć więcej, a tu klops

  • Królewskie Recenzje

    Czaromaronik już u mnie. Jestem nim zachwycona.

  • Zastanawiam się, czy warto 😉 w tym miesiącu zaczęłam robić bullet Journal i póki co chyba przy nim zostanę.
    Od czaromarownika oczekiwałam czegoś WOW, ale z tego, co piszesz, zawiodłabym się.

    • Niestety podejrzewam, że tak. Chociaż u innych dziewczyn na blogach widziałam same zachwyty

  • Widzę, że jesteś raczej rozczarowana tym kalendarzem, niż oczarowana 😉 Zobaczymy jeszcze jak się będzie prezentował finalnie kalendarz, bo mimo wszystko co papier to papier 😉 Ale ja uwielbiam kalendarze tego typu i formatu, pracuję z nimi od lat i co roku zaopatruję się w nowy. Bez nich jakoś tak pusto… 🙂 Luby namawia mnie do nawracania się na rozwój technologiczny XXI wieku i korzystania z aplikacji w telefonie, bo przecież to wygodniejsze. Tak, dla niego, informatyka z zawodu i pasji. Ja tam wolę tradycyjnie 😉

    • Ja też wolę tradycyjne, No, chyba że ptorzebuję o czymś nie zapomnieć – wtedy muszę mieć przypomnienie w telefonie 😉

  • Rozumiem Twoje rozczarowanie na poczatku rowniez nei widzialam wielkiego och i ach ale potem spodobaly mi sie obrazki i te mini dodatki graficzne. Wole prostote ktora jest tam widoczna a zarazem ma swoj urok. Poza tym koajrzy mi sie z dzieciństwem i kalendarzami dla czarownic 😀 Ale jak wiadomo sa gusta rozne 🙂 Pozdrawiam!

  • Dominika Kiprowska

    Ale mi się marzy taki kalendarz! Idealny dla osoby dość zdezorganizowanej hah
    Super post i mam nadzieję, że będzie Ci dobrze służył!
    Ps. Z tymi horoskopami to różnie bywa..
    Pozdrawiam, Dominika z bloga ohbookishme.

  • Klaudia Zofia

    Ja jestem zadowolona ze swojego kalendarza XD Ten w żaden sposób mnie nie zachwyca. Ani okładka, ani informacje około magiczne.
    Pozdrawiam 😛
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

  • Chyba go chcę…. i chyba go nie chcę…. Ostatnio oglądałam Muminkowy kalendarz i się zakochałam 😀 i już nie wiem który. Taki tam problem pierwszego świata 😀