Czereśnie zawsze muszą być dwie – Magdalena Witkiewicz

O twórczości Magdaleny Witkiewicz słyszałam wiele dobrego, ale nie miałam przyjemności się z nią zapoznać. Czytałam jedynie Cymanowski Młyn, który zdecydowanie odbiega gatunkowo od tego, co pisze autorka. A może nie aż tak bardzo? W końcu tam też była „wielka miłość”.

Złe dobrego początki.

Zofia Krasnopolska jako nastolatka była poukładana, dobrze się uczyła i miała nienajlepszy kontakt z rodzicami. Dzięki swoim pierwszym wagarom trafia do pani Stefani, mieszkającej w pobliżu i zaprzyjaźniła się z nią na zawsze. Dzieli się z nią swoimi marzeniami, lękami i wydarzeniami z życia. To jej przedstawia jako pierwszej swojego ukochanego Marka, który szybko przestaje być ukochanym. Jednak po przyjaźni z panią Stefanią Zosi zostanie znacznie więcej niż się tego spodziewała. Przez dziwne koleje losu trafia do starego dworku w Rudzie Pabianickiej.

Dlaczego literatura kobieca?

Przyznam szczerze, że nie jestem fanką tak zwanej literatury kobiecej. Powiem więcej – w ogóle za nią nie przepadam, więc raczej jej nie czytam, z niewielkimi wyjątkami między innymi dla Jojo Moyes. Jednak o twórczości Magdaleny Witkiewicz wszyscy wypowiadali się bardzo pochlebnie, myślałam zatem, że to wyższa półka. I pewnie tak jest, ale ona ciągle była dla mnie po prostu za słaba. Mocno przewidywalna, gdzie zaczyna się od końca historii i już na początku odkrywa wszystkie karty. Takim sposobem już od pierwszego rozdziału wiemy jak to wszystko się skończy, a pytanie jak do tego dojdzie nawet z mojej strony nie pada – ja po prostu wiem. Schemat, który doskonale znam z komedii romantycznych (bo tutaj pozwalam sobie częściej na odstępstwa i je zdecydowanie częściej oglądam) oczywiście się powielił. Wielka niewiadoma, miłość, spadek, zranione serce, historia sprzed lat, najlepiej tragiczna i miłosna. Wszystko jest. I to nawet nie musiałam czytać, żeby wiedzieć i to.

To wszystko, co się dzieje jest dosyć pospieszne, jakby bohaterowie sadzili kroki milowe przez życie, a dialogi są nieco naiwne i naciągane. Wyznania miłości nieco zbyt żarliwe jak na mój gust (może jednak nie mam romantycznej duszy?). Czytało się to bardzo szybko, to fakt niezaprzeczalny, bo właściwie skończyłam książkę w dwa wieczory. Nie byłam jednak przykuta do tej opowieści i nie czytałam za wszelką cenę. Po prostu kartki sobie płynęły. Byłam rozczarowana i zawiedziona, że nie otrzymałam czegoś bardziej ambitnego. A tego właśnie oczekiwałam. Literatury kobiecej, obyczajowej, lekko naiwnej, ale jednak z wyższej półki. Nic takiego według mnie się nie wydarzyło.

Podsumowanie.

Czereśnie zawsze musza być dwie to sztampowa literatura kobieca, w której znajdziecie wielkie rozczarowanie, miłość, spadek i historię miłosną sprzed wielu lat. To wszystko sprawia, że czyta się to po prostu ekspresowo. Nieco naiwna, prosta historia, która na pewno nie wymaga wnikliwej analizy i długiego rozmyślania. Idealna dla wszystkich fanów gatunku oraz dla chcących spędzić miły wieczór z niezobowiązującą lekturą. Przeczytałam i szybko o niej zapomnę.

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 488
Moja ocena: 3/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.