Człowiek z lasu – Phoebe Locke

Prosta, tajemnicza historia o Człowieku z lasu, który prześladuje kobiety i zabiera ich córki. Spodobał mi się opis tej książki, pomyślałam, że to może być coś bardzo ciekawego i trochę może nawet innowacyjnego. Książka nie powalała swoją objętością, postanowiłam więc połknąć ją na raz.

Kim jest Człowiek z lasu?

Sadie opuściła swojego męża i maleńką córeczkę, ponieważ chciała odciągnąć od nich Człowieka z lasu. Wraca po szesnastu latach i próbuje odbudować zaufanie i relacje z osobami, które kiedyś kochała. Jednak prześladujące ją cienie wcale nie zniknęły, ukryły się tylko gdzieś i powrócą. Dwa lata później ekipa filmowa towarzyszy osiemnastoletniej Amber, córce Sadie podczas spotkań z mediami. Temat wydaje się idealny – dziewczyna została właśnie uniewinniona, a oskarżano ją o morderstwo.

Thriller psychologiczny?

Od początku znamy prawdę o Amber, która jest morderczynią, chociaż nie znamy żadnych okoliczności, wyjaśnienie przychodzi dopiero z czasem. Podobnie jest z Sadie – wiemy, że porzuciła swoje dziecko, by go chronić przed Człowiekiem z lasu, który zabiera córki. Jednak cała prawda wychodzi na jaw stopniowo. Czuje się ten lekki dreszczyk tajemnicy, jej odkrywania i niewiadomej, ale nie jest to thriller, który nie da Wam spać w nocy. Nie mogłam wgryźć się w tę historię, cały czas mi coś umykało. Podobało mi się, że poznajemy całą historię z kilku perspektyw czasowych. Mamy opowieść małej Sadie, Sadie z 2016 roku, kiedy wróciła do męża i córki oraz Amber z dzisiaj, kiedy ekipa filmowa towarzyszy jej niemalże cały czas. Pojawiają się także wątki poboczne, które nadają fajny charakter historii, ożywiają ją i trochę odciągają naszą uwagę od głównego wątku, co wychodzi bardzo na plus. Ciekawe było to odkrywanie stopniowo wszystkich tajemnic i kolejnych elementów układanki.

Zakończenie książki bardzo, ale to bardzo mnie rozczarowało. Było takie niedokończone, urwane, niewyjaśnione. Jakby autorka zostawiała sobie furtkę na więcej, chociaż nie wiem co mogłaby więcej napisać na ten temat, bo wszystkie poprzednie wątki wyczerpała. Ogólne wrażenie książka zrobiła na mnie całkiem dobre, szczególnie lekko niezrównoważona Amber, która stwarzała dla każdej postaci inne pozory. Jednak mimo wszystko coś mi tutaj zgrzytało, nie pasowało. Nie potrafiłam się wciągnąć. Chociaż książka była bardzo krótka, to ja ją męczyłam kilka dni. I oczywiście rozczarowujące zakończenie przypieczętowało ostatecznie moje średnie wrażenie.

Podsumowanie.

Człowiek z lasu to całkiem ciekawy thriller, z zupełnie niedopracowanym zakończeniem, zawieszonym gdzieś w próżni, który mimo dobrego ogólnego wrażenia nie potrwał mnie i sprawił, że nie bardzo będę chciała jeszcze kiedyś sięgnąć po tę książkę. Szkoda, bo historia była ciekawa, nietuzinkowa i mogła stać się czymś ekstra. Trochę przypominała mi Miasteczko kłamców, chociaż tutaj zachowana została standardowa kolejność.

Autor: Phoebe Locke
Tytuł: Człowiek z lasu
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 300.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.