Recenzja

Domowy survival

Domowy survival to kanał na YouTube, ale także książka, która ukazała się nakładem Flow Books. Chociaż Krzysztofa Lisa i Artura Kwiatkowskiego, czyli autorów jednego i drugiego nigdy nie słuchałam/czytałam, to jednak pomyślałam, że ta książka może być dla mnie. Jak radzić sobie z kryzysem w domu. Taki poradnik dla małej złotej rączki. Niestety, dosyć mocno się pomyliłam, najpewniej przez to, że czytając opis z tyłu książki z podekscytowania założyłam coś zupełnie innego.

Zawsze radziłam sobie jakoś sama. Odkąd mam Lubego, który w pracach typowo męskich w domu jest mistrzem – nie muszę się trudzić i kminić. Kiedyś jednak byłam zdana sama na siebie i metodą prób i błędów zawsze sobie radziłam. Pomyślałam więc, że jeśli przekonam się co powinnam robić kiedy wysiądzie mi prąd, albo jak przygotować się na kryzys będzie mi o wiele łatwiej.

Jak przetrwać atak zombie?

Co zrobić kiedy w mieszkaniu, całym bloku, albo całym mieście nagle zamknięty zostanie dopływ wody. Na jeden dzień – w porządku, jakoś sobie każdy poradzi, ale jeśli stan ten utrzyma się to wkrótce zniknie cały zapas ze sklepów. Pomysłowy Dobromir jednak skorzysta wtedy z rezerw, które zachomikował pod łóżkiem i z tego, co zostało mu jeszcze w spłuczce (zresztą tam też może przechowywać pieniądze). Na kryzys też dobrze przygotować się magazynując jedzenie, a najlepiej zakopując je w ogródku. Można też hodować kury i zrobić sobie ogródek na balkonie.

Wszystkie rady na pewno są bardzo przydatne, ale moim zdaniem  mocno przesadzone. Autorzy książki podchodzą do tego wszystkiego jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Jakby kataklizm był nie tylko realny (o czym każdy zwykły człowiek bardziej lub mniej zdaje sobie sprawę), ale przede wszystkim gwarantowany w najbliższej przyszłości. Powinnam zatem wynająć większe mieszkanie (a najlepiej je kupić, i to za swoje, nie za kredyt, no bo kataklizm), tam magazynować wodę, kuchenkę turystyczną, paliwo, opał, koce, jedzenie, rośliny i zwierzęta. Chociaż to i tak może na nic się zdać, bo szabrownicy.

Niepokój, wszędzie niepokój!

Przyznam szczerze, że czytając tę książkę popadłam w lekką paranoję. Miałam wrażenie, jakby za oknem czaili się szabrownicy, czekający na kryzys, który zaraz ogłoszą w telewizji aby wynieść z mojego mieszkania nieliczny dobytek jaki mam. Czułam się cały czas jak taki beztroski człowiek, który nie magazynując wody pod łóżkiem i nie wożąc w samochodzie siekiery (jakby drzewo zwaliło się na drogę żebym miała czym je wyciupać), albo nie posiadała dwóch kart kredytowych w dwóch różnych bankach naraża siebie na rychłą zgubę. Jakby autorzy wiedzieli więcej niż ja. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że często zdarzają się kataklizmy, które niszczą ludzkie życie i ich dobytek i to, że mnie to omija to nie znaczy, że zawsze tak będzie, no ale bez przesady. Nie dajmy się zwariować i żyjmy, cieszmy się tym w granicach rozsądku. Nie można przygotować się na wszystko.

Denerwujące było również to, że dużo rzeczy zawartej w tej książce wymagało odrobiny wiedzy technicznej i opowiadano od tej strony o wielu urządzeniach i rozwiązaniach. Zdecydowanie nie była to lektura dla kobiety, której humanistyczny umysł był odporny na wszystkie napięcia i przetworzenia prądu stałego w zmienny, pojemności akumulatorów i tym podobne. Rozdział o rodzajach kuchenek turystycznych był dla mnie wyjątkowo nużący.

Dla kogo ta książka?

Na pewno dla ludzi, którzy lubią być gotowi na każdą ewentualność, albo lubią biwakować i chętnie coś takiego przeczytają. Myślę też, że w Ameryce, w dobie budowania własnych schronów mogłaby sprzedać się w niebotycznych ilościach. Nie jestem pewna czy w Polsce osiągnęliśmy ten stan, kiedy boimy się kataklizmu i najazdu UFO. Jeśli jest inaczej – bardzo Was proszę, oświećcie mnie! W zamian mogę wymienić się wiedzą jakie rośliny możemy jeść i gdzie i na co najlepiej polować jeśli jedzenie będziemy musieli zdobywać w lesie.

Zdecydowanie nie polecam tym, których techniczne możliwości niektórych urządzeń nie interesują. Jeśli jednak wolisz dmuchać na zimne, mieszkasz w dużym domu, najlepiej z ogrodem i wiedzie Ci się nie najgorzej – cóż, powinieneś zapoznać się z Domowym survivalem i przygotować się na ciężkie czasy.

  • Dominika Skawińska

    Atak zombie? Muszę się przygotować 😛
    Pozdrawiam, Dominika z Zaczytana D

    • Koniecznie! Autorzy co prawda stosują metaforę i nazywają atakiem zombie jakąś chorobę zakaźną, ale dla mnie to troszkę przegięcie.

  • Aleksandra Krauze

    Genialna literatura, muszę ją mieć 😀 Wiadomo, atak zombie jeszcze przed nami 😀 fantastyczna sprawa 🙂 zdjęcie boskie!

  • Chyba UFO się jeszcze nie boimy, chociaż kto wie… Interesująca książka.

  • Znaczy się czekają nas cięzkie czasu? 😀

  • Dominika Kiprowska

    Dość nietypowy pomysł na ksiazke i tutaj (moim przypadku sie sprawdza) powiedzenie „nie oceniaj ksiazki po okładce” odgrywa nieznaczna, ale jednak pewna role. Myślałam, ze to taki typowy poradnik JAK SOBIE RADZIĆ Z WBIJANIEM GWOŹDZI, ale takie przebiegu jak Zombie sie nie spodziewałam. Fajne i oryginalne!
    Pozdrawiam, Dominika z bloga ohbookishme.

  • Szczerze? Przynajmniej się pośmiałam, a razem ze mną babcia, której cytowałam co lepsze fragmenty 😉

  • Hmmm … czasy takie niespokojne… Może chociaż rozdział o tych roślinach, które można jeść przeczytam :))

  • Tę książkę chyba trzeba czytać z lekkim przymrużeniem oka 😉 Może być dobra, by się pośmiać, natomiast na już najbardziej spodobało mi się zdjęcie, jakie machnęłaś z wykorzystaniem smartfona 🙂 Świetne <3 Pozdrawiam!

  • KsiążkiMoja Miłość

    Cieszę się, że po nią nie sięgnęłam 🙂

  • Myślałam, że z tym butelkami na wodę to tak dla żartu napisane, ale im dalej czytałam, tym bardziej zdziwiona byłam. Książka wydaje się być totalnie bez sensu. Myślałam, że naprawdę będą tutaj jakieś pożyteczne rady…

    • Otóż to – miałam tak samo. Ale przynajmniej wiem już jak uzdatnić wodę promieniami słonecznymi! I książka jednak komuś się przyda – kolega właśnie się nią zainteresował

  • Dominika

    Przygotowania czas zacząć!

  • Lęk przed katastrofą, obawa przed kataklizmem, intensywne przygotowania do przetrwania – od razu skojarzyły mi się takie wątki w amerykańskich produkcjach filmowych. 😉
    Bookendorfina

  • Patrycja Szmigiel

    Książka totalnie nie dla mnie, ale recenzja ciekawie napisana 😉
    Pozdrawiam, https://smallbigshelter.blogspot.com/ <3

  • Kurde, szkoda czasu na przygotowania, skoro kataklizm może być za chwilę . Może i szkoda czasu na tę książkę? 🙂
    No cóż, może w zamiarze miała to być wersja humorystyczna, ale autor miał wyjątkowo czarny humor? 😀
    Cóż, moje poczucie humoru by tego nie ogarnęło XD

    (Jeju, ile razy użyłam słowa „humor”…. -.- )

  • Klaudia Zofia

    Nigdy nic nie wiadomo. A może jutro będę uciekać przed zombie? Wtedy na pewno przyda mi się ta książka XD
    Pozdrawiam 😛
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com