Recenzja

Dziecko – Fiona Barton

W dniu premiery przychodzę do Was z genialnym thrillerem psychologicznym, który urzekł mnie prostym opowiedzeniem niezwykle wielowątkowej historii. Fiona Barton napisała świetną książkę Dziecko, która na długie godziny przykuła mnie do siebie.

Trzy kobiety, jedno dziecko.

Kate Waters, reporterka zaczyna zajmować się sprawą odnalezionego na placu budowy szkieletu noworodka. Rozpoczyna własne śledztwo, próbując odszukać byłych mieszkańców osiedla i dowiedzieć się jak najwięcej o dziecku i przede wszystkim jego matce. Szybko wpada na trop Angeli, która trzydzieści lat wcześniej straciła swoją córkę – została wykradziona ze szpitala tuż po urodzeniu. Czy dziecko to faktycznie poszukiwana i opłakiwana Alice? Co się z nią stało, dlaczego trafiła w to miejsce i przede wszystkim – kto ją tam zakopał?

W tym miejscu i z tymi informacjami zaczynamy przygodę z powieścią. A im dalej w las tym więcej drzew i tym więcej trupów wypada z szafy. Dopasowujemy kolejne elementy układanki, która długo nie układa się w żaden spójny obraz. Dopiero na ostatnich stronach zorientowałam się jakie jest rozwiązanie zagadki. Byłam oszołomiona i zachwycona, że autorka tak bardzo wodziła mnie za nos i nie dała wymyślić odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Wielowątkowa opowieść.

Kolejne wątki są dodawane stopniowo i tak też rozwija się akcja. Co jakiś czas dowiadujemy się o nowych rzeczach, które sprawiają, że śledztwo powoli idzie do przodu. Poznajemy dokładnie Kate, która odkrywa przed nami tajniki dziennikarstwa reportażowego – jak rozmawiać z ludźmi, aby powiedzieli nam wszystko co ukrywają, jak nawiązać z nimi więź i jak ich podejść, aby nie zorientowali się, że zostali przyłapani. Byłam oczarowana tymi zabiegami i myślałam w kółko tylko o tym, że to genialne w swojej prostocie – drobna manipulacja, która pomaga wyciągać z ludzi informacje. Poznajemy również pozornie nic nie znaczącą, rozchwianą emocjonalnie Emmę, cierpiącą po stracie dziecka Angelę, oraz wyrodną matkę Jude. Oczami właściwie tych czterech kobiet poznajemy całą historię, element po elemencie. Wszystkim kobietom oprócz Emmie towarzyszymy jako obserwator, natomiast ona opowiada nam co czuje i widzi z własnej perspektywy. Przez to mamy wrażenie, że to do jej umysłu możemy wniknąć głębiej.

By czytelnika wodzić za nos.

Autorka myli tropy, gubi je, pokazuje nam elementy układanki by zaraz przedstawić inne, niepasujące do poprzednich. Miesza nam w umyśle próbując wywieźć nas na manowce. To, co robi z czytelnikiem jest jednocześnie piękne i straszne. Zakończenie sprawiło, że się rozsypałam, popłakałam i byłam wprost oczarowana. Czyta się to bardzo przyjemnie i szybko, dosłownie pochłania się każdą stronę. Całość zajęła mi jakieś 5 godzin, chociaż książka ma grubo ponad 500 stron. Nie chciałam się od niej odrywać choćby na momencik. Akcja nie pędzi w zawrotnym tempie, ale też nie wlecze się przesadnie – są momenty krótkich przestojów, ale wtedy na wierzch wypływają nowe fakty i znów jesteśmy na fali.

Spodobało mi się również to, że nie ma w tej książce hołdu dla młodości. Kate to doświadczona reporterka koło pięćdziesiątki, która uczy młodego człowieka – nie mamy więc wrażenia, że wszystko jej się udaje. Ona po prostu zna się na rzeczy.

Podsumowanie.

Dziecko to bardzo dobry thriller psychologiczny. Cieszę się, że otrzymałam możliwość przeczytania tej książki przed premierą, ponieważ jest to genialna książka, którą jeszcze długo będę wspominać. Jeśli szukacie bardzo ciekawej historii, wielowątkowej, lekko pokręconej to ta książka jest dla Was. Przyciągnie Was do siebie, rzuci o ziemię kilka razy, by przygnieść butem zakończeniem. Nie będziecie rozczarowani.

Autor: Fiona Barton
Tytuł: Dziecko
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron 540.

  • Bardzo lubię thrillery psychologiczne. Na tę książkę mam wielką ochotę.

  • naczytane.blogspot.com

    Lubię przeczytać dobrze poprowadzoną wielowątkową powieść 🙂

  • O widzisz, ja natomiast spotkałam się z opinią, że książka jest przewidywalna i nie trzyma tak w napięciu, jak można byłoby oczekiwać od thrillera psychologicznego :/ Ile osób tyle opinii. W każdym bądź razie nie planuję zakupu, jak wpadnie mi w ręce w bibliotece to może pożyczę, ale ciśnienia nie mam 🙂

    • Też słyszałam mega dużo różnych opini – ja osobiście należę do zwolenników 😉