Dziedzice ziemi

Już wspominałam Wam jak wielką miłością obdarzyłam Ildefonso Falconesa, hiszpańskiego autorka powieści historycznych, który szczególnie umiłował sobie XIV wiek. We wrześniu powrócił z kontynuacją słynnej i bestsellerowej Katedry w Barcelonie, a Wydawnictwo Albatros obdarowało mnie nowiusieńką i przepiękną książką Dziedzice ziemi.

Kim jest Hugo Llor?

Chłopiec o imieniu Hugo po stracie ojca otrzymuje pomoc od micer Arnaua Estanyola, poważanego w całej Barcelonie i głównego bohatera Katedry w Bracelonie. Zaczyna pobierać nauki na mistrza szkutniczego nosząc niewolniczą kulę za pewnym Genueńczykiem, który ma go wszystkiego nauczyć. Jego siostra trafia do zakonu, aby tam odbierać wykształcenie i w odpowiednim momencie otrzymać wiano i wyjść dobrze za mąż. Matka natomiast trafia na służbę do rękawicznika. U Falconesa jednak szczęście nie trwa wcale długo i w wyniku zmiany na tronie głowę traci wiele niewinnych osób w tym Arnau. Hugo wpada w tarapaty i już wkrótce okaże się, że większe niż początkowo sądził.


Jego kłopoty są jeszcze bardziej dotkliwsze tym bardziej, że w pewien sposób dotykają również jego bliskich. Próbując rozwiązywać problemy Hugo przysparza sobie ich jeszcze więcej. Wkrótce jednak otrzyma stosowną pomoc od żydowskiego przyjaciela micer Arnaua. Układ sił jednak znów się zmieni i żydzi popadną w niełaskę. A wraz z nimi na dno idzie również Hugo – wraz ze swoją największą miłością.

A to naprawdę dopiero początek.

Kontynuacja, ale może jednak nie?

Na okładce znajdziemy informację, że Dziedzice ziemi to kontynuacja Katedry w Barcelonie, jednak wcale nie trzeba czytać pierwszej części, aby odnaleźć się w drugiej. Kiedy pojawiają się dobrze znane nam z poprzedniego tomu osoby autor i tak wyjaśnia krótko kim byli i co wnieśli do fabuły. Robi to tak sprytnie, że czytelnik nie ma niczego ani podanego na tacy, ani nie odczuwa, że właśnie wepchnięto mu całe mnóstwo informacji. Podobnie jest z historią. Owszem, dowiemy się sporo o prawdziwych wydarzeniach w Hiszpanii i Europie na przełomie XIV i XV wieku, ale będzie to tak podane, że nawet się nie zorientujemy. Próżno szukać tutaj dwustronicowych opisów historii i polityki, czy wyjaśnień wszystkich zawiłości. Dostajemy potężną dawkę wiedzy pomiędzy przygodami i życiem Hugona, dzięki czemu nawet się nie zorientujemy jak dużo już wiemy.


Nie zrażajcie się zatem ci, którzy historii nie lubią. Jeśli kręcą Was dobre powieści, z ciekawą historią i dobrze nakreślonymi bohaterami, to na pewno się nie zawiedziecie.

Nieszczęście za nieszczęściem i nieszczęściem pogania.

Falcones ma to do siebie, że nie tylko umieszcza swoje powieści w burzliwych czasach w samym środku wielkich przemian, ale i mocno naznacza nimi bohaterów. Ktoś zawsze jest mocno wmieszany w historię i odczuwa jej skutki boleśnie. Jeśli bohater właśnie wszedł na szczyt, to zaraz znajdzie się jego wróg, który z przyjemnością zrzuci go na samo dno. Nie ma taryfy ulgowej również dla Hugona, który w sumie jako dziecko i młody chłopak trochę sam prosi się o kłopoty. Ciągle skacze do gardła większym od siebie, ma czasem zupełnie irracjonalne pomysły, zachowuje się wyzywająco i nie słucha dobrych rad. Z czasem na szczęście z tego wyrasta i szybko orientuje się, że zuchwalstwo nie popłaca. Nigdy.

Jest człowiekiem z krwi i kości – kocha i nienawidzi, cieszy się i smuci, pracuje i odpoczywa. Ale jest przede wszystkich dobry – to też rys głównych bohaterów Falconesa. Oni zawsze są sprawiedliwi i nawet jeśli się mszczą, to autor najpierw pokazuje, że mają pełne prawo ponieważ doświadczyli tak dużo. Byłam na to gotowa sięgając po tę książkę i nie zawiodłam się wcale.

Podsumowanie.

Bądźmy szczerzy – Dziedzice ziemi to cegła, ma prawie 900 stron. Doskonale napisana powieść historyczna, wielowątkowa, do pisania której autor jak zwykle dogłębnie studiował historię Barcelony końca XIV wieku. Znajdziecie tam wszystko, czego oczekujecie od trzymającej bez tchu powieści: przeróżnych bohaterów, miłość, nienawiść, zemstę, nagłe zwroty akcji i całe mnóstwo emocji, które targają czytelnikiem. Nie będzie się nudzić, to pewne, jeśli tylko nie boicie się bezbolesnego przyjęcia sporej dawki historii i grubego tomiszcza, którego nie przeczytacie w zatłoczonym autobusie.

Autor: Ildefonso Falcones
Tytuł: Dziedzice ziemi
Liczba stron: 880
Wydawnictwo: Albatros