Recenzja

Film kontra książka 

Naturalnym procesem jest to, że wiele książek doczekało się swoich ekranizacji. Niektóre są bardzo udane, zdecydowanie bardziej przypadają do gustu niż książki, a inne po prostu nie oddają tego, co możemy sami przeczytać. Mam na temat film konta książka swoje własne typy i spostrzeżenia.

  • Książka lepsza niż film.

Wiedźmin. 

Zdecydowanie i bezapelacyjnie. Te wszystkie potwory wykonane z rury od odkurzacza, niski budżet i wiele, wiele innych. Chociaż Michał Żebrowski w roli Wiedźmina jest dla mnie bezapelacyjny i nie wiem kto mógłby go w ogóle na tym stanowisku zastąpić to jednak nie lubię tego filmu. I chociaż jako mała dziewczynka kochałam ponad wszystko tę ekranizację (no, może tylko Dirty Dancing bardziej skradło moje serce), to jednak uważam, że książki są o niebo lepsze. Po pierwsze – moja wyobraźnia ma o wiele więcej pieniędzy i tworzy nieziemskie efekty specjalne. Po drugie w całej sadze znajdziemy mnóstwo nie tylko opowieści, ale przede wszystkim historię Ciri, która dla mnie była po prostu genialna. Miałam w te wakacje odświeżyć sobie Wiedźmina, ale niestety obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie. Żałuję bardzo.

  • Film równy książce.

Harry Potter.

Trudno mi powiedzieć co jest lepiej wykonane. W filmie znajdziemy nie tylko dosyć wierną kopię fabuły z książki, ale i także świetne efekty specjalne. Myślę, że twórcy zdecydowanie przeskoczyli samych siebie i podarowali nam coś, czego sami nie bylibyśmy w stanie w takiej skali zobaczyć. Absolutnie genialna muzyka, zdjęcia, te wszystkie mecze quiddicha i detale, nad którymi rozwodziłam się równie długo jak nad niektórymi fragmentami książki. Lubię takie smaczki – często do nich wracam i podczytuję.

Igrzyska śmierci.

Najpierw przeczytałam, potem zobaczyłam. I chociaż trzecia część jest dla mnie jakąś kompletną porażką, to jednak nadal uważam, że film jest zrobiony bardzo dobrze i znacząco oddaje charakter i fabułę książki. Niewiele jest odstępstw, a producenci odwalili kawał dobrej roboty – przepych i rozmach Kapitolu, problemy ubogiej ludności i kogoś, kto został zmuszony do zabijania. Moment kiedy Katniss orientuje się, że znów musi wrócić na arenę? Geniusz!

  • Książka gorsza niż film.

Zanim się pojawiłeś. 

Moda na Jojo Moyes powinna zacząć się do czegoś innego niż Zanim się pojawiłeś. Książka nie zachwyciła mnie (chociaż nie mogę powiedzieć, że byłam rozczarowana), ale film po prostu odebrał mi oddech. Byłam na tym w kinie, z Lubym i uważam, że to był naprawdę świetny film. Emilia Clarke odwaliła kawał dobrej roboty i udowodniła, że potrafi grać nie tylko smocze królowe z pazurem, ale i szalone kobiety. A muzykę nuciłam przez następny tydzień.

Władca Pierścieni. 

Obejrzałam wszystkie części z zapartym tchem, a potem zaczęłam czytać książki. I zawiodłam się. Nie potrafiłam przebrnąć przez pierwszą część i na niej zakończyłam moją przygodę z Tolkienem. Mimo, że Władcę Pierścieni mogłabym oglądać w kółko i nigdy by mi się nie znudził, to książki nie tknę się nawet jeśli to będzie ostatnia dostępna książka na ziemi. Słyszałam kiedyś, że często jest tak, że ciężko czyta się klasyków gatunku, który się kocha. To by miało sens i u mnie by się sprawdziło.

A jak jest z Wami? Jakie książki są lepsze od ekranizacji i odwrotnie – co lepiej zobaczyć niż przeczytać?

  • Zanim się pojawiłeś (film) wymiotło wszystko… aktorzy, muzyka, sceneria… po prostu wow, wow, wow!
    Władcę pierścieni i Harry’ego oczywiście kocham ogromnie 😀 Igrzyska to takie mle, mle … 😀 sama nie wiem, myślałam, że będzie bardziej szałowo 😀

    • Pierwsza i druga cześć bardzo mi się podobały, chociaż Katniss momentami mnie irytowała. Z kolei trzecia cześć to chyba najgorsze co mogło się tej trylogii przydarzyć ;(

  • Może nawet trochę lepiej odda klimat niż książki 😉

  • Dla mnie Potter zawsze ksiazka. jelsi chodzi o Wladce wole film pomimo roznic. Wiedzmin na rowni. Bo choc film i serial do najlepszych nie naleza to szybciej obejrze niz przeczytam. Igrzyska tez na rowni. 3-4 cz to jakies nieporozumienie ale klimat jest i to mega.

  • booklicity

    Jeszcze nie czytałam „Wiedźmina” ale z całą resztą w pełni się zgadzam! Kocham Harrego ale uważam, że filmy mimo kilku nieścisłości są na prawdę świetne, podobnie Igrzyska Śmierci – w tym przypadku moją przygodę zaczęłam właśnie od filmu 😉
    „Zanim się pojawiłeś” było genialne. Emilia Clark była rewelacyjna, ogólnie cała obsada była świetnie dobrana. Beczała jak dziecko 😉

    • Ja tak samo! Ale niestety książka trochę gorzej moim zdaniem wypadła (może dlatego, że pierwszy obejrzałam film)

  • Królewskie Recenzje

    Tak, zdecydowanie, Wiedźmin jako książka jest super, a filmu jakoś nie trawię.

  • Hmm, chyba nie miałam takiego przypadku, żebym była jakoś bardzo rozczarowana ekranizacją książki. Chociaż bez wątpienia zawsze wybiorę najpierw książkę. Z filmu mogę zrezygnować, z książki nie 🙂 Pozdrawiam!

  • naczytane.blogspot.com

    Ja osobiście jestem zdania, że Potter w książkach wygrywa- filmy niestety nie oddają wszystkiego, chociaż są dobre 🙂

  • Świetne filmy powstają na powieściach Nicholasa Sparksa. Czasami nawet lepsze, niż książki.

  • Zaśmiałam się na głos przy pierwszym przykładzie, przepraszam 😀 Wydaje mi się jednak to tak oczywiste, że książka jest lepsza od serialu, że z szacunku dla Sapkowskiego po prostu o tym serialu nie wspominam, jakby w ogóle go nie było. Niedługo ma się pojawić adaptacja tworzona we współpracy z Netflixem, miejmy nadzieję, że to okaże się lepsze

    • Ej, No nie wszystko tam było złe 😉 Zebrowski jak dla mnie wypisz wymaluj Wiedźmin 😉 No i Jaskier!

  • Wiedźmina obejrzałabym tak jak Ty- wyłącznie dla M. Żebrowskiego 😀 Co do Harry’ego, to nie do końca się zgadzam, bo uważam, że w porównaniu do książki, skopali 6 tom „Książę Półkrwi”. Być może dlatego, że wątek romantyczny w książce był cudownie rozwinięty i opisany, a w filmie wyglądało to tak, jakby nikt nie uznał za ważne takiego „zawracacza wiadomo czego”, więc „zróbmy to byle jak, byle było”. A dla mnie ten wątek był właśnie bardzo ważny. Do Tolkiena mam te same odczucia, co Ty. Dokładnie tak samo 😉
    A do filmu równego książce dałabym „Marsjanina”. Kocham książkę, kocham film. Choć różnią się (wiadomo, trochę scen wyciętych, nie sposób wszystko pokazać), to jednak pod względem przyciągania magnetycznego mnie jako widza czy czytelnika, są sobie równe 😀
    Pozdrawiam 🙂

  • Aleksandra Krauze

    Serial Wiedźmin to dla mnie PARODIA książki. Za mało kasy było, by zrobić GENIALNĄ fantastykę. Mam nadzieję, że teraz będzie świetnie. Jednak i tu mam mini zawał serca, że coś pójdzie nie tak, albo pójdą w „tolerancję” i wiedźmina zagra aktor czarnoskóry albo japończyk 😉

  • Masz tu strasznie małe literki, albo moje oczy już są tak zmęczone od czytania Ferdydurke, że mi się mieni xdd
    Kwestia „dobrości” ekranizacji jest dość sporna. Jedni wolą, by film był kopią książki, inni, by wnosił coś innego do historii. Dla mnie stanowi miły dodatek 😉

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    • Zmieniłam ostatnio czcionkę, bo niestety poprzednia nie miała polskich znaków niestety ;(

  • Księgozbiór Kasiny

    Z Wiedźminem zgodzę się w 100% – film w ogóle nie dorównuje książce. Z Harrym Potterem sama nie wiem, bo ani nie czytałam, ani nie oglądalam (wiem, że jest to fenomenem…). Natomiast z „zanim się pojawiłeś” najpierw był u mnie film, a potem książka i tutaj i jedno i drugie bardzo mi się spodobało:)