Mary Beath Keane – Gorączka

Niektórzy z Was na pewno wiedzą, że studiowałam historię i że lubuję się w książkach Jürgena Thorwalda o fabularyzowanej historii medycyny. Kiedy więc dowiedziałam się o książce Gorączka wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I chociaż początkowo moja czytelnicza niemoc uniemożliwiła mi szybkie uporanie się z nią to wreszcie się udało.

Mary Mallon – ofiara, czy morderczyni?

Mary jako siedemnastolatka ucieka do Ameryki z Irlandii przed pewną śmiercią. Tam zatrzymuje się u ciotki i wreszcie rozpoczyna pracę swoich marzeń – zostaje kucharką. Jej doceniane wszędzie potrawy trafiają na stoły bogatych rodzin, gdzie nie dba się o to ile pieniędzy potrzeba na przygotowanie niektórych z nich. Dziewczyna pracuje w różnych miejscach, zostaje skierowana do różnych rodzin, a za nią podąża śmierć. W pewnym momencie ktoś łączy fakty, że tam, gdzie gotuje Mary niektórzy zapadają na gorączkę tyfusową.

Dziewczyna siłą zostaje zabrana na wyspę, gdzie w izolacji spędza prawie dwa lata pośród pielęgniarek, lekarzy i zakaźnie chorych. Nie ma kontaktu z bliskimi, zwłaszcza z ukochanym Alfredem, o którego ciągle się martwi. Ma ku temu powody, ponieważ mężczyzna ma duże problemy z alkoholem, utrzymaniem stałej pracy, płaceniem za mieszkanie. To dla Mary tak duża motywacja, że mimo przytłaczającej samotności na wyspie postanawia o siebie zawalczyć.

Medycyna początku XX wieku.

Mary jest nosicielem tyfusu – nie dbając o właściwa higienę rąk przenosi chorobę do jedzenia, które następnie zaraza innych. Nie wszyscy jednak chorują – wiele osób jest zupełnie zdrowych po posiłkach Mary. Nikt też nie wierzy w jej chorobę, ponieważ jest zupełnie zdrowa, nie ma objawów. Zamknięta na wyspie, w izolacji nie rozumie dlaczego spotyka ją wielka niesprawiedliwość.

Codziennie buntuje się przeciwko pobieraniu miliona próbek wszystkich jej wydzielin, w których lekarze dostrzegają pałeczki tyfusu. Miło to Mary uważa, że jej uwięzienie jest bezprawne. Powiem szczerze, że to trochę moralny problem. Ponieważ Mary nie zrobiła niczego złego, a jednak naraziła życie i zdrowie wielu osób, chociaż sama nie była tego świadoma. Stała się więc ofiarą czy morderczynią?

Podobała mi się Mary – była charakterna, walczyła o siebie. Potem coś zaczęło szwankować, bo denerwowałam się, że niańczy pijaka Alfreda, robi dla niego dosłownie wszystko, na początku i potem. Za wszelką cenę próbuje się wyrwać z wyspy, a potem nie stosuje się do poleceń. Zostaje ostrzeżona co sprawia, że świadomie zaraża, a jednak wydaje się jakby tego nie dostrzegać. Fakt, łatwo się teraz tak mówi, bo żyjemy wiek później i wiemy jak ważna jest higiena. Mary jednak miała podobne przebłyski – ale szybko je uciszała.

Książka napisana jest bardzo ciekawie, prezentuje życie Mary przed uwięzieniem oraz w trakcie. Dotykamy nie tylko życia zwykłej dziewczyny, która jedyne co chce robić to gotować, ale także kwestii moralnych, społecznych i medycznych. Nie jest tego bardzo wiele, przez co nie rozpraszamy się i historia Mary po prostu nas pochłania. Czyta się szybko i bardzo przyjemnie, mimo, że poruszane tematy nie są do końca łatwe.

Podsumowanie.

Jeśli lubicie prawdziwe historie, trochę medyczne, fabularyzowane to na pewno Gorączka i Tyfusowa Mary przypadną Wam do gustu. Ciekawa historia, która pochłania w całości, charakterna Mary, która walczy o siebie i innych. Nie chce za wszelką cenę zrezygnować ze swoich dwóch największych miłości: gotowania i Alfreda.

Autor: Mary Beath Keane
Tytuł: Gorączka 
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 436.

Premiera 23 maja!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.