Recenzja

Historia pszczół na dzień matki

Dlaczego zdecydowałam się na recenzję tej książki właśnie tego wyjątkowego dnia? Ponieważ akurat w Historii pszczół dużo się mówi o rodzicielstwie, oraz o matce, która jest gotowa poświecić wszystko dla ukochanego dziecka. Jeśli więc szukacie ciekawej lektury dla swoich mam – serdecznie polecam tę książkę.

Maja Lunde to norweska pisarka, znana głównie z książek dla dzieci. Historia pszczół to pierwsza powieść, którą napisała dla dorosłych i okazała się ogromnym sukcesem nie tylko w jej ojczyźnie. Jeszcze przed premierą 15 krajów zakupiło prawa do jej wydania. Niedługo potem otrzymała prestiżową Nagrodę Księgarzy Norweskich, co wyniosło ją na szczyt listy bestsellerów, gdzie pozostaje aż do teraz. 


Historia pszczół opowiada o niedocenianych, pożytecznych owadach, ale też o ludziach silnie z nimi związanych. To przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, która ukazuje nam autorka po wymarciu wszystkich pszczół. Pierwszym chronologicznie bohaterem jest William, który w końcu XIX wieku próbuje znaleźć sens życia i udoskonala ul. Jest jednak skazany niestety na niepowodzenie. Kolejny, George z dziada pradziada zajmuje się hodowlą pszczół i na początku XXI wieku pada ofiarą Colony Collapse Disorder, który skutkuje nagłym i niewytłumaczalnym zaginięciem wszystkich jego pszczół. Ostatnia bohaterka, Thao w końcu XXI wieku musi wraz z większością ludzkości ręcznie zapylać kwiaty. 

Maja Lunde na przykładzie Thao mówi nam jak będzie wyglądał świat, kiedy wszystkie pszczoły wyginą. Ludzie będą głodować, ponieważ nie dla wszystkich wystarczy jedzenia, a nawet Ci, którzy będą jeść otrzymają pokarm w zbyt małych ilościach. Miasta zaczną wymierać, nikt nie będzie dbał o nic, co nie będzie związane z rolnictwem: upadnie szkolnictwo, rozwój medycyny oraz technologii. Nie będzie telefonów komórkowych i internetu. Świat powróci do pierwotnych starań: priorytetem stanie się zdobycie pokarmu. 


Cała książka podzielona jest na trzy opowieści, każda osoba opowiada historię swojego życia: William badacza, George pszczelarza i Thao rolnika. Ich zadania są skoncentrowane na życiu pszczół i tego co robią dla ludzkości. Autorka płynnie przeprowadza nas przez wszystkie sytuacje, na końcu łącząc te trzy wątki w jedną całość. Zakończenie zaskoczyło mnie, chociaż w pewnym momencie zaczęłam się go domyślać. Bohaterowie zostali wyraźnie nakreśleni, mieli własne, często nieprzejednane zdanie. Ich życie podporządkowane zostało pszczołom. 

O samych pszczołach jest niewiele: podstawowe informacje, kilka cennych uwag o samej ich hodowli, czy budowie uli, a także o zjawisku, które obecnie trwa – Colony Collapse Disorder, które polega na tym, że poprzez wiele czynników pszczoły nagle znikają bez śladu lub umierają. Często po prostu w jednej chwili całe stado gubi drogę do ula, skazując siebie, larwy i królową pozostawione we wnętrzu ula na pewną śmierć. Jeśli chcecie więcej się o tym dowiedzieć polecam serdecznie angielski materiał. Miałam nadzieję, że ciekawych informacji o pszczołach będzie więcej, ale może faktycznie za dużo bym chciała od powieści. 


Bardzo wyraźnie zaznaczony został w książce wątek rodzicielstwa: nieporadnego ojca, niebędącego przykładem dla swoich dzieci, ojca, który czuje, że swoją prostolinijnością traci swojego bardzo inteligentnego syna i matki, która dla swojego małego synka zrobi wszystko: poświęci wolny czas na jego edukację, a nawet wyruszy w niebezpieczną podróż, aby go odnaleźć. Poświęcenie cierpiącej matki, która traci dziecko, ale najgorsze, że nie ma pojęcia dlaczego – milczący lekarze wcale nie pomagają jej zrozumieć. 


Fabuła ciekawie płynie, jest prosta, ale ma w sobie to coś. Nie jest to skomplikowana historia, ale opowieść o życiu całkiem zwykłych ludzi. Czyta się to bardzo szybko, może też ze względu na dosyć dużą czciocnkę, którą książkę obdarzyło wydawnictwo. Nie miałam też momentów, w których bym się nudziła. 

Jeśli chcecie przeczytać ciekawą, porządną powieść obyczajową i dowiedzieć się kilku ciekawych informacji na temat pszczół, to sięgnijcie po Historię pszczół, a nie zawiedziecie się – dostaniecie właśnie to, na co liczyliście. 

  • Poruszająca powieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłanie i wyraźne ostrzeżenie. 🙂
    Bookendorfina

    • Jola

      Dokładnie w punkt napisane. Ostatnio, kiedy byłam u babci na wsi usłyszałam od niej, że jakoś cicho jest w tym roku, bo pszczoły nie uwijają się obok gruszy i jabłoni, a skoro tak pięknie kwitną, to powinno ich być mnóstwo. I to też dało mi do myślenia…

  • Gdyby nie to, że właśnie zamówiłam dla Mamy na spóźniony (będziemy obchodzić dopiero za tydzień) Dzień Matki wywiad z Krystyną Jandą, pewnie kupiłabym „Historię pszczół” – po przeczytaniu tak przekonującej rekomendacji. Może następnym razem 🙂 A za ten czas liczę na to, że sama pochylę się nad tą książką. Wygląda na bardzo ciekawą.

    Pozdrawiam 🙂

    • Jola

      Zdecydowanie jest warta przeczytania – ciekawa historia, barwni bohaterowie i, niestety, nieciekawe czasy… zwłaszcza te, w których pszczół już nie ma

  • Myślałam, że ta książka jest czymś w stylu „Sekretnego życia drzew”, a widzę, że fabuła nie oscyluje ściśle wokół nauk przyrodniczych. To dobrze! 😀 Fabuła zapowiada się bardzo ciekawie, jak tylko ją dorwę, to na pewno przeczytam. 🙂

    • Jola

      Polecam serdecznie! To powieść w bardzo dobrym wydaniu 😉