Joachim Peterson – Pszczoły

Kiedy zobaczyłam na bookstagramie książkę Joachima Petersona Pszczoły pomyślałam, że jest zdecydowanie dla mnie – okładkowej sroki i kogoś, kto kocha marzyć, że będzie pasł owce i posiadał własne ule. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego otrzymałam swój egzemplarz i jestem nim absolutnie zachwycona. I pod względem wykonania i pod względem treści.

Kiedy chcesz rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.

Joachim Peterson hoduje pszczoły. Ma swoje ule,  pszczele rodziny, mieszka na wsi, pielęguje te pracowite pszczółki, dogadza im, obserwuje ich zwyczaje, dba, by w zimie miały co jeść i korzysta z ich dobroczynnego miodu. Postanowił tą wiedzą podzielić się z nami i przekonać nieprzekonanych, że posiadanie nawet jednego, niedużego ula może zamienić się w prawdziwą pasję i wyposażyć nas we wspaniały i świeży miód. Tłumaczy więc czytelnikowi jakie mamy rodzaje pszczół, czym różnią się one od os, jakie mają zwyczaje, jak się rozmnażają i jak pracują. Pokazuje różne modele uli, wyposażenie, jakie ułatwi początkującym pracę lub jest do niej niezbędne. Nie naciąga nas na drogie sprzęty, ale zaznacza co musimy mieć, a zakup czego warto odłożyć na później, jeśli faktycznie zainteresuje nas pszczelarstwo.

Dla mnie to kapitalna książka i naprawdę byłam bardzo ciekawa czy sama mogłabym zająć się pszczółkami. Nie są to może wymarzone zwierzątka do przytulania i fotografowania, ale zapewne przyniosłyby mi równie dużo radości co kot.

Piękna treść, kreatywne zdjęcia.

Jestem absolutnie zachwycona świetnymi zdjęciami ukazującymi Petersona z rodziną przy pracy, pszczół w ulu i poza nim oraz wyposażenie. Patrzyłam na nie z zachwytem, podobnie jak na rysunki wykonane przez żonę autora. Ich życie choć wymagające dostosowania się do rytmu pszczół (bo nie mogą zrobić sobie wakacji dokładnie wtedy kiedy zapragną), to wydaje się niezwykle szczęśliwe. Peterson tłumaczy cierpliwie, dokładnie i prosto, tak, żeby laik też mógł wynieść z lektury coś więcej. Ta książka idealnie sprawdzi się dla każdego, kto chciałby rozpocząć swoją przygodę z pszczelarstwem tylko nie bardzo wie od czego zaczać, albo jak to będzie w praktyce wyglądało – ile będzie musiał poświęcić na to czasu, czy w ogóle ma na to warunki.

Porywająca, naprawdę pasjonująca treść. Widać, że autor wkłada dużo serca w to, co robi i wie, że jego praca przynosi naprawdę wspaniałe efekty. Potrafi zaszczepić ziarnko miłości do malutkich owadów samymi tylko opowieściami o swojej pracy. Podziwiam i chciałabym więcej! A te wszystkie piękne zdjęcia tylko potęgują wrażenie, że to taka trochę sielanka mimo ciężkiej pracy. Dodatkowo wielki ukłon w stronę wydawcy – piękny, matowy papier, śliczna okładka – no po prostu cud miód i orzeszki!

Ratujmy pszczoły!

Ponad rok temu dowiedziałam się z jednego z artykułów na lekcje angielskiego o zagrożeniu wyginięcia pszczół, co miałoby katastrofalne skutki. Nie zdajemy sobie sprawy jak ważne są dla nas te owady i ich praca – ot, robią miód, który nie wszyscy lubią. Ale nawet ci, którzy go nie lubią powinni o te owady dbać, bo miodu mogą nie lubić, – ale na pewno lubią pomidory, truskawki, maliny, ogórki, czy nawet świeżutki chleb! A bez pszczół i ich zapylania niczego takiego by nie było, ponieważ niezapylone kwiaty nie wydadzą owoców. Nie będziemy mieć zatem warzyw, owoców, a nawet większości zbóż.

Dlaczego pszczoły giną? W rolnictwie jest coraz więcej pestycydów, które zabijają pszczoły, które często nie wiedzą jak wrócić do ula i umierają poza nim. Atakuje je również bardzo popularna choroba, która dziesiątkuje ule. To zjawisko nazywa się Colony Collapse Disorder, czyli masowe ginięcie pszczół. Problem jest na tyle duży (bo na skalę światową), że zyskał już swoją własną, specjalistyczną nazwę, a to oznacza, że może wkrótce mocno nas wszystkich dotknąć. W niektórych prowincjach Chin zapytaniem zajmują się już ludzie.

Podsumowanie.

Polecam tę książkę każdemu. Tym, którzy kochają miód lub pszczoły i tym, którym jest to obojętne. Możecie dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy o tych małych owadach, poznać tajniki zawodu pszczelarza i pooglądać piękne zdjęcia. Nie wiem, czy potrzeba mówić coś jeszcze, żebyście sięgnęli po tę książkę i sami przekonali się, że Was zachwyci. Niestety, jestem kompletnym laikiem, więc nie mam pojęcia jak zareagowaliby na nią doświadczeni pszczelarze – obawiam się, że mogłaby być dla nich z kolei zbyt prosta. Ale przecież o to w niej chodzi.

Autor: Joachim Peterson
Tytuł: Pszczoły
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 190

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu.