Moje serce w dwóch światach – Jojo Moyes

Historię Lou poznałam dzięki drugiej części Kiedy odszedłeś. Potem przyszedł czas na film i wreszcie pierwszą Zanim się pojawiłeś. Podobała mi się jednak o wiele mniej niż druga. Jakoś bardziej polubiłam przyziemnego ratownika Sama niż zdenerwowanego Willa. Ale ta prosta i sympatyczna dziewczyna ujęła mnie dosyć mocno, więc z niecierpliwością czekałam na Moje serce w dwóch światach.

Louisa Clark Pierwsza.

Za zgodą, a nawet zachęceniem ze strony Sama Lou wyjeżdża do Nowego Jorku do nowej pracy. Ma zostać pomocnicą, przyjaciółką i asystentką bogatej i zagubionej Agnes. Wszystko jest nowe – praca, dom, miasto, które pochłania Lou od pierwszej chwili. Jej życie nagle wywraca się do góry nogami. Daleko od rodziny i ukochanego mężczyzny, w świecie bogatych i niezbyt miłych ludzi, zostawia własne życie, aby pomagać Agnes. Poznaje na początku wszystkie ciemne strony przeprowadzki.

Na dodatek na jednej z imprez pojawia się Josh – chłopak łudząco podobny do zmarłego, ukochanego Willa, a ratownik Sam jest tysiące kilometrów dalej. Lou będzie musiała mocno walczyć o własne życie i marzenia i cały czas przypominać sobie jak mantrę „Żyj odważnie, Clark!”. Niewiele jednak osób będzie chciało to wszystko jej ułatwić.

Zwariowana i roztrzepana.

Lou to zwykła dziewczyna, taka jak każda z nas – nie jest idealna, niewiele rzeczy udaje jej się od razu. To dowodzi, że chociaż wydaje się nieco zwariowana to jest zdecydowanie prawdziwa. Polubiłam ją, taką zagubioną, niepewną, popełniającą gafy, z ciekawym poczuciem humoru. W trzeciej części możemy zobaczyć Nowy Jork w całym jego blasku, ale i cieniu tego, co niekoniecznie jest dobre i znajome w tym mieście: brak sklepów spożywczych pod ręką, ciemne ulice i tak dalej. Lou doświadcza początkowo tylko tych złych stron. Bardzo podobało mi się również to, że autorka nie słała ścieżki dziewczyny różami – mimo, że pracowała w bogatej dzielnicy u bajecznie bogatych ludzi to dostała niewielki pokoik. Wszystkie kłopoty rozwiązuje przy odrobinie szczęścia – właściwie mam wrażenie, że Lou miała więcej szczęścia niż rozumu, było tez sporo ludzi, którzy pomogli jej w niedoli.

W książce pojawiło się mnóstwo osób, których nie polubiłam: władcza i niby miła, a jednak zapatrzona w siebie Agnes, zapracowany i sfrustrowany pan Gopnik, który nie umiał zapanować nad wredną byłą żoną i córką, opryskliwa pani De Witt (którą w końcu bardzo polubiłam) czy irytujący, skupiony na sobie Josh, którego od razu wyczułam. Miałam wrażenie, że autorka specjalnie chciała, aby nowe życie Lou nie przypadło nam tak bardzo do gustu – żebyśmy poczuli jej tęsknotę za domem i ukochanymi.

Kulminacyjna scena złamała mi serce. Oczywiście nie napiszę Wam o którą chodzi, ale myślę, że będziecie mieć podobnie. Aż łezka zakręciła mi się w oku. Jednak mimo to książka utrzymana jest w świetnym klimacie wszechobecnej Louisy Clark, Nowego Jorku i różnych perypetii. Bardzo spodobał mi się wątek psa pani De Witt, mopsa Deana Martina, który pojawiał się bardzo często i był kropką nad i. Autorka w dobrze znanym stylu wyprowadzała bohaterów z trudnych sytuacji z humorem, przedstawiała ich życie dokładnie takie, jakim jest.

Podsumowanie.

Ciepła, bardzo przyjemna, humorystyczna książka, z roztrzepaną i sympatyczną Lou, dobrze znaną z poprzednich części. Ta chyba zdecydowanie podobała mi się najbardziej – dużo ciekawych, nowych rzeczy pojawia się w fabule, a styl Moyes jak zwykle mnie zachwyca. To autorka która pisze prawdziwe, lekkie, ale i mądre powieści, które moim zdaniem niekoniecznie mieszczą się w kanonie literatury kobieciej – to chyba jednak trochę więcej. Polecam Wam z całego serca Moje serce w dwóch światach – to zdecydowanie najlepsza część opowiadająca o Lou Clark, mimo, że mój ulubiony ratownik Sam tkwi bardzo daleko od czytelnika.

Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Moje serce w dwóch światach
Wydawnictwo: Między Słowami
Liczba stron: 504.

Premiera 6 czerwca!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.