Recenzja

Lab girl

Hope Jahren to nagradzana i znana w środowisku naukowym biolożka zajmująca się badaniem drzew. Książka Lab girl opowiada o kobiecie, która całe swoje życie związała z badaniami nad rozwojem drzew.

Szalona badaczka.

Autorka właściwie wychowała się w laboratorium, stąd jej żywe zainteresowanie badaniami. Swoją karierę rozpoczęła jako goniec w szpitalu, w którym przynosiła przygotowane leki na sale operacyjne. W końcu awansowała i sama takie mieszanki tworzyła. Ostatecznie jednak trafiła do własnego laboratorium i zaczęła prowadzić badania dotyczące roślin. We wszystkim pomagał jej nieco dziwaczny kolega Bill, z którym mocno się zaprzyjaźniła.


Poświęciła swoim badaniom wszystko – rodzinę, dobre zarobki, piękne mieszkanie. Postawiła na badania wiedząc, że jeśli nie odniesie sukcesu to nic nie zwróci jej tych wszystkich lat i ciężka praca się nie opłaci.

Jak dużo przyrody? 

Miałam nadzieję, że książka będzie naszpikowana ciekawymi informacjami dotyczącymi świata naukowców. Ostatecznie jednak dowiedziałam się niewiele. Można nawet powiedzieć, że była to bardziej egzystencjalna książka, opowiadająca o podejściu człowieka do natury, a nie o badaniu jej.


Autorka mocno skupia się na swoich przeżyciach, odczuciach, a mniej na tym co faktycznie bada. Zdradza nam niewiele szczegółów dotyczących samych badań – raczej zupełne podstawy i ciekawostki bez zagłębiania się w istotę sprawy. Nie wynalazła lekarstwa na raka ani nie odkryła czegoś co zmieniłoby nasze myślenie o roślinach. Miała wzloty i upadki, lepsze i gorsze chwile. Nie poddała się jednak, czerpiąc swoją siłę z pomocy jaką otrzymała od życzliwych osób, Billa, czy wreszcie męża. W książce pokazuje nam swoje dwie twarze – naukowca i kobiety, która cierpi, kocha i dzieli swoje radości z czytelnikiem.


Liczyłam na więcej informacji odnośnie drzew, korzeni, nasionek i innych. Otrzymałam tego stosunkowo niewiele, a jednak się nie rozczarowałam. Przeczytałam tę książkę jednym tchem z największą przyjemnością poznając ciekawe i wesołe przygody Hope i jej przyjaciela Billa. Od czasu do czasu autorka przebąkiwała coś o istocie swoich badań, ale schodziło to trochę na dalszy plan.

Przyjemność przede wszystkim.

Jestem urzeczona Lab girl. Nie dostałam tego, na co się nastawiałam, a mimo to spędziłam kilka naprawdę wspaniałych godzin na czytaniu. Wielokrotnie śmiałam się pod nosem, aż ludzie w autobusie rzucali mi dziwne spojrzenia. Martwiłam się, kiedy autorka przechodziła trudne chwile i kibicowałam jej kiedy ciągle szukała środków na rozwój swojego laboratorium. Lab girl to bardzo przyjemnie i z humorem napisana książka o kobiecie, która musiała zmierzyć się z nieprzychylnym jej płci światem naukowców. Autorka zdradza nam swoje motywy i przekazuje co było jej motorem do walki o swoje marzenia.

Podsumowanie.

Nie spodziewajcie się naukowego traktatu, ani nawet popularno-naukowej rozprawy. Przygotujcie się na ciekawą opowieść człowieka, który dla swojej pasji mógł porzucić wszystko. Dajcie się ponieść ciekawej historii i śmiejcie się ze wszystkich zabawnych sytuacji. Po prostu rozkoszujcie się ciekawą, prostą i finezyjnie napisaną książką o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości.

Autor: Hope Jahren
Tytuł: Lab girl
Liczna stron: 423
Wydawnictwo: Kobiece

  • Podoba mi się, że w tej historii jest obecny humor. Chętnie przeczytam.

  • Aleksandra Krauze

    Brzmi interesująco 😀 lubię humor w książkach. Wpiszę na listę. Świetna recenzja 😀 dziękuję 😉

  • Weronika T

    Też czasami śmiałam się sama do siebie czytając ją 😀 Bardzo przyjemna 🙂

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

  • Do momentu, w którym wyjawiłaś jak dużo przyrody znajdziemy w książce myślałam, że to książka dla mojego męża. Teraz widzę, że to książka raczej dla mnie:) Pozdrawiam!

    • Niestety, natury tam jest stosunkowo niewiele i raczej jest odniesienie do ludzkiego życia

  • szkoda, że jest mało przyrody, jednak przekonałaś mnie tym humorem 😀 będę na nią polować! pozdrawiam 🙂

  • kociel

    Ostatnio ta książka jest bardzo popularna w czytelniczym gronie, przynajmniej na Instagramie. Myślę że sięgnę po nią w najbliższym czasie 🙂
    Pozdrawiam,
    tukociel.blogspot.com

  • To na pewno – naukowej książki za żadne skarby bym nie chciala, ale troszkę więcej jednak się spodziewałam

  • Królewskie Recenzje

    W2łaśnie się za nią zabieram.

  • Dominika

    Niezbyt przemawiała do mnie ta książka, ale chyba się jednak do niej przekonam, bo z tego co piszesz wydaje się być ciekawą pozycją.
    Pozdrawiam!

  • Na początku recenzji myślałam, że w sumie nie spodobała Ci się ta książka, więc ku swemu zaskoczeniu na końcu recenzji odkryłam, że jednak przypadła Ci do gustu 🙂 Ja się na nią nie zdecydowałam, ale cieszę się, że Tobie odpowiada 🙂 Pozdrawiam

    • Początkowo miałam zupełnie inne założenie – myślałam, że znajdę tam więcej przyrody. Niby się więc rozczarowałam, ale nie do końca, bo ostatecznie była naprawdę ciekawa

  • Czekam na tę książkę, mam nadzieję, że spodoba mi się tak bardzo jak Tobie! 🙂
    Świetna recenzja! 🙂

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

  • Właśnie jak pierwsze o niej usłyszałam, to myślałam, że to będzie nauka z nauką nauką poganiająca. Dobrze, że jednak tak nie do końca jest 😀

    Pozdrawiam 😉

  • książka idealna dla mnie 😉 trafia w moje zainteresowania 😉

  • ksiegozbior.bloog.pl

    Nam również Lab Gril bardzo się podobało. Zdjęcia oraz recenzja świetne.

  • Zuzanna Bębenek

    Muszę przestać do Ciebie zaglądać. Mam pisać licencjat, a przez Ciebie rośnie mi lista książek do przeczytania. W zatrważającym tempie.

  • Dominika Skawińska

    Na początku chciałam po nią sięgnąć, ale z czasem moje zainteresowanie nię spadło. Teraz już chyba nie ciągnie mnie w ogóle do tej lektury :/
    Pozdrawiam, Zaczytana D