Magnes – Lars Saabye Christensen

Skusiłam się rozmiarami powieści i opisem, który mnie mocno zaintrygował – czy ona go uratowała, czy wykorzystała? Ale kiedy książka do mnie dotarła odepchnęła mnie od niej okropnie dziwaczna okładka i krótka recenzja mojej babci (która utknęła na jakiejś 140 stronie z 1038) – dziwna”. Jednak postanowiłam przeczytać do końca.

Z magnesem w kieszeni

Jokum Jokumsen cierpi, ponieważ jest najwyższym człowiekiem jakiego kiedykolwiek widziano w całej Norwegii, a nawet jeszcze dalej. Ukrywa się więc w swoim małym pokoiku w miasteczku studenckim i wzdycha do mieszkającej za ścianą dziwnej dziewczyny Synne.

W końcu jednak zwraca na niego uwagę, a jej pokręcona natura sprawia, że Jokum otwiera się coraz bardziej – na swoich rodziców, fotografię, którą dosyć szybko porzucił jako dzieciak, studia. Niemalże ciągnięty przez Synne przez całe swoje życie osiąga sam szczyt kariery. Ona, jako jego menadżerka podjudza jego ambicję, pokazuje mu dobre ścieżki i z premedytacją wypycha go do pierwszego rzędu. Czy robi to dla niego? A może bardziej dla siebie?

Dziwaczna książka, dziwaczni bohaterowie

Jokuma i Synne spotyka bardzo wiele różnych rzeczy – zderzają się z socjalistycznymi zapędami władz uniwersytetu, problemami studenckimi, artystycznym światem, przekrętami w organizacjach charytatywnych, złymi i dobrymi rodzicami, dorosłym życiem w obcym państwie, niezrozumieniem ludzkim, zawiścią, ale i podziwem. Najpierw mieszkając w Norwegii, a następnie w Stanach stają się małżeństwem, gdzie Jokum wspina się na wyżyny swojej kariery fotograficznej. Skromny, niepewny siebie, wystraszony i wiecznie przygarbiony olbrzym jest ciągle pchany do przodu przez Synne. I nigdy nie wiadomo z jakich pobudek ona właściwie to robi – jest kochającą żoną i chce, aby jego talent się rozwijał? Pragnie dla niego sławy, aby sama mogła pławić się w jego blasku? Jest to tak tajemnicza i niejednoznaczna postać, że naprawdę ciężko to osądzić i czytelnik po prostu nie jest pewien odpowiedzi.

Faktem jest, że ta książka jest dziwna. Znajdziemy tam mnóstwo rozmyślań nieco wystraszonego życiem Jokuma, który boi się własnego cienia, ale momentami jest niezwykle odważny. Poznamy bardzo powierzchownie Synne, która będzie robiła różne dziwne rzeczy – jednego dnia będzie wegetarianką, innego zje całą miskę mięsa. Poznamy Oslo i Nowy Jork od zupełnie innej strony, artystyczny świat fotografii i czarno-białych negatywów. Ciężko zdefiniować tę książkę, ciężko nawet powiedzieć, czy się podoba czy nie. Określenie dziwna jest jak najbardziej trafione, chociaż nie jest to w negatywnym sensie. To na pewno literatura nie dla każdego, w której łatwo jest się zgubić i trzeba momentami odnaleźć drugie dno. A przejrzenie bohaterów do końca graniczy z cudem.

Podsumowanie

Zdecydowanie literatura piękna, powieść wielowarstwowa, nieodgadniona, ciekawa, chociaż momentami nudna. Nie da się obok tej książki przejść obojętnie – albo rzucicie ją w kąt niezadowoleni, albo będziecie jeszcze długie dni po zakończeniu lektury zastanawiać się o co w niej chodziło. Mimo, że jak dla mnie była bardzo dziwna, to ostatecznie podobała mi się i chociaż nie jestem pewna, czy do końca zrozumiałam wszystkie wątki, to mniej więcej od połowy już nie potrafiłam się oderwać.

Autor: Lars Saabye Christensen
Tytuł: Magnes
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 1038.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.