Recenzja

Margo

O Tarryn Fisher usłyszałam po raz pierwszy, kiedy na rynku książki pojawiła się uwielbiana przez wszystkich Bad Mommy. Na fali dobrych recenzji chciałam również ją nie tylko posiadać, ale i przeczytać. Niestety, jakoś zawsze było coś ważniejszego, a ja lekturę odkładałam. Niedawno dzięki uprzejmości portalu CzytamPierwszy.pl udało mi się dorwać dwie nowsze książki Fisher: Margo i najświeższą Ciemną stronę. I tak jakoś wyszło, że to właśnie ta środkowa wspaniałą fakturą okładki skusiła mnie najbardziej i od niej zaczęłam. Przyznaję, trochę się obawiałam, bo miałam całą kolekcję książek autorki, której kompletnie nie znałam.

Margo Moon z Bone.

Margo mieszka w domu, który nazywa Pożeraczem, z matką, która cierpiąc na depresję oddaje swoje ciało za pieniądze licznym kochankom. Dziewczynka, a potem już dorosła kobieta cierpi z powodu odrzucenia przez najbliższą jej osobę. Kiedy pewnego dnia niepełnosprawny chłopak, którym się fascynuje pierwszy raz się do niej odzywa – jej życie zmienia się, a spokojny, choć nieco patologiczny świat małego miasteczka Bone zostaje zachwiany, kiedy znika mała dziewczynka, a Margo zostaje świadkiem sceny, która na zawsze ją zmienia.

Na początku wszystko tutaj jest niespokojne, ale i leniwe. Dni, chociaż straszne płyną powoli do przodu, ciągle takie same. Nic nie zakłóca patologicznej relacji między Margo, a jej matką, która wiele lat wcześniej przestała się do niej odzywać. Nie zmienia się ani szkoła, ani praca dziewczyny, która radzi sobie zupełnie sama – bez pieniędzy, rodziny i przyjaciół. Kiedy więc po raz pierwszy odzywa się do niej Judah, chłopak jeżdżący na wózku Margo widzi światełko w tunelu. To mężczyzna, który jest dobry, miły, chociaż szczery do bólu, znający swoje słabości i drwiący z nich. Będący dla niej oparciem, ale nie w słodkim, romantycznym znaczeniu. Nie. On jest dla niej podporą, pomaga jej swoją obecnością i tym, że ona przy nim zostaje sobą.

Niesamowici bohaterowie.

W Bone mieszka wiele osób – jest udręczona życiem matka Margo, zdradzający żonę burmistrz, sprzedający narkotyki Mo i wiele, wiele innych. Każdy jest mroczniejszy od poprzedniego. Każdy ma coś na sumieniu. Przy wszystkich opisach Bone miałam wrażenie, że ciągle jest tam ciemno, ponuro i źle. Zwłaszcza, kiedy nagle ginie mała dziewczynka, z którą Margo chwilę wcześniej rozmawiała. Sama Margo skrywa mnóstwo tajemnic, próbując jednocześnie odkryć te, które skrywają inni. Zaczyna od własnej matki, a to, czego się dowiaduje sprawia, że jeszcze bardziej się jej brzydzi. Potem będzie w ten sam sposób sprawdzać każdego.

Ta niespokojna dziewczyna wzbudziła we mnie ogromne współczucie, przez co niezmiernie cieszyłam się, że ma Judaha. Ten dobry, chociaż twardy chłopak był dla niej wsparciem, ale nie głaskał jej po głowie. Nie oszukiwał, nie zwodził, nie pomagał na siłę. Był przy niej i dla niej, lecz kiedy tego nie chciała – cierpliwie czekał. To, co mu się przydarzyło było ogromną niesprawiedliwością. Kiedy przeczytacie całą książkę – zrozumiecie co miałam na myśli.

Pomysłowa, mroczna i z dreszczykiem.

Tarryn Fisher zgrabnie stworzyła świetny thriller. Początkowo akcja rozwija się wolno i ma się wrażenie, że na Bone po prostu się skończy. Ale ona bawi się czytelnikiem, zupełnie jak świat bawi się Margo. Raz po raz rzuca dziewczynę na coraz głębszą wodę, stawia pod jej nogami coraz większe kłody. Jest nieprzewidywalna – jak sama Margo. A to, co dla niej przeznaczyła rzuciło mną o podłogę. Długo leżałam i nie mogłam się podnieść. Przejechałam przez to mój przystanek, by jak w amoku wysiąść z tramwaju i zorientować się, że wysiadłam o jeden za wcześnie. Byłam zdruzgotana, rozbita i poczułam się jak Margo – jakbym już nie mogła zaufać sama sobie.

To chyba było najgorsze w tym wszystkim – świadomość, że człowiek najbardziej powinien bać się samego siebie, bo to, co o sobie sądzi może być dużo lepsze niż to, co jest w rzeczywistości. Chylę czoła, bo dawno żadna książka nie wstrząsnęła mną tak potężnie jak właśnie Margo. Czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem, momentami niedowierzając, a strony szybko uciekają. Nie tylko przez naprawdę fantastyczny styl autorki, ale także dlatego, że rozdziały są dosyć krótkie i treściwe. Muszę również pochwalić okładkę – moim zdaniem jest o niebo lepsza niż zagraniczna. I ta faktura! Mogłabym gładzić tę książkę godzinami!

Podsumowanie.

Jeśli nie czytaliście Margo to koniecznie nadróbcie. To nie jest lekka książka na jeden wieczór, ale zapewniam, że bardzo szybko ją połkniecie. Nie odprężycie się i nie zrelaksujecie, a jednak będziecie chcieli więcej i więcej. Nie będziecie wzdychać nad cudownością losu dwojga kochanków, ale uderzycie z impetem o ziemię. Jeśli lubicie książki, które pozostawiają ślad po sobie na wiele dni, a nawet tygodni – przeczytajcie Margo. Nie pożałujecie.

Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: Margo
Liczba stron: 345
Wydawnictwo: SQN

Za książkę serdecznie dziękuję CzytamPierwszy.pl

  • Aleksandra Krauze

    O kurde.. zdjęcia są.. fascynujące idealne genialne… no po prostu wow… Serio sama je robiłaś?
    Co do książki, nie przemawia do mnie, ale recenzję czytało się niesamowicie ciekawie 🙂

  • Sama nie wiem co o tej książce myśleć. Ciekawie o niej piszesz, ale mimo to nie czuję tego „czegoś”. A jak nie ma chemii już na początku, to może być ciężko… Pozdrawiam 🙂

    • Tez tak mam – jeśli coś nie załapie to nie ma szans, żeby dalej to czytać, także w pełni Cię rozumiem. Jednak jeśli chodzi o „Margo” to porwała mnie od początku

  • naczytane.blogspot.com

    Autorkę znam i lubię, a że i tak książka zbiera dobre recenzje, to ją sobie przeczytam 🙂 ale z pewnością dopiero w 2018 roku 🙂

  • booklicity

    Po 1. Mam teraz mega ochotę na ptasie mleczko przez Twoje zdjecie! 🙂
    Po 2. Ja nie wiem czy lubię Tarryn Fisher czy nie. Z jednej strony jej książki są bardzo dziwne i creepy ale z drugiej strony mają to ‚cos’ co przyciąga czytelnika. „Margo” mam już sa sobą i przyznam że szczeka mi opadła w pewnym momencie 😉

    • No właśnie mi tez! Najgorsze jest to, że nie napiszesz tutaj dlaczego szczeka Ci opadła, bo to byłaby najgorsza tragedia dla tych, którzy jeszcze nie czytali. A ptasie mleczko polecam 😉

      • booklicity

        Ja słuchałam tej książki w formie audiobooka i tak słucham, słucham i nagle… CO?! Że co się dzieje?! Niemożliwe, coś źle usłyszałam! Cofa. A nie, jednak nie… Szczęka u sąsiadów piętro niżej 😀

  • Po pierwsze piękne zdjęcia!
    Po drugie – Tarryn Fisher. Trochę mam chęć na jej książkę, ale też jakoś zabrakło możliwości, a nie naciskałam zbyt mocno. Może jednak czas się przekonać!

  • Ciekawi mnie, czemu ta powieść wywołała taki szum. Mam ją na półce i mam nadzieję, że niedługo w końcu nadrobię

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

  • Po takiej recenzji i zachęcie do czytania ciężko teraz nie przeczytać 🙂 Pozdrawiam!

  • Teraz to już muszę przeczytać 🙂

  • Karolina Borkowska

    Ja czytałam „Bad mommy” i mnie zawiodła, ale chciałabym chyba dać autorce jeszcze jedną szansę:)

    Buziaki!
    Karolina-comebook

    • Właśnie słyszałam dużo skrajnych opini o tej książce, ale mimo to kupiłam ją – czeka na półce na swoją kolej 😉

  • Czytałam i byłam zachwycona – prawdziwa petarda! ;D Teraz planuję lekturę Mud vein, bo już czeka na półce. 😉

  • Kasia Szybuńka

    Jestem po „Bad mommy” i trochę czegoś mi w niej brakowało, ale sposób pisania autorki bardzo mi się podobał. Dzięki Twojej opinii wiem za co zabiorę się w następnej kolejności 😀

    • Obawiam się, że to to samo co w innych jej książkach – powalające na kolana zakończenie, które niepozwoliłoby Ci zasnąć 😉

  • Books Harmony

    Przeczytałam ostatnio „Ciemną Stronę” i wiedziałam, że muszę poznać inne powieści tej autorki, dlatego na mojej półce „Margo” już czeka na swoją kolej <3

  • rude recenzuje

    Fisher bardzo lubię, chociaż Margo i Ciemna strona nadal nade mną wiszą, na liście do przeczytania. Czasu brakuje, a książek wcale nie ubywa. Przyznaję, że narobiłaś mi na nią ochoty… 😉

    • Margo podobała mi się zdecydowanie bardziej niż Ciemna strona – zobaczymy jak będzie z „Bad Mommy” 😉