Mechaniczny

Podeszłam do portalu CzytamPierwszy.pl z entuzjazmem, a po niezbyt udanym romansie z Pyłem Ziemi troszkę się wystraszyłam. Zwłaszcza, że Mechanicznego wybrałam w przypływie emocji. Ale skoro go już mam, to trzeba przeczytać.

Mechaniczni ludzie bez Wolnej Woli. 

Lata 20. XX wieku. Świat podzielony jest na protestanckich Holendrów i katolickich Farancuzów. Holendrzy posiedli jednak bardzo wartościową umiejetność wykonywania mechanicznych służących, na których alchemiczne nałożyli przymus służby pod karą niewyobrażalnego bólu. Geas nałożone przez wypożyczających ich właścicieli narzuca im stuletnią służbę. Silniejsze jednak jest metageas, które nakłada królowa bądź zarządcy.

Francuski król na wygnaniu wraz z papieżem i ich poplecznikami próbują odkryć tajemnice alchemicznie nakładanych geas i uwolnić mechaniczne istoty. To właśnie one w czasie ostatniej wojny doprowadziły do upadku Francji. Praktycznie niezniszczalne i śmiercionośne maszyny, posłuszne swoim panom. Opozycji holenderskiej przewodzi piękna i przebiegła Berenice, która planuje rewolucyjne rozwiązania. I przypadkiem wywołuje wojnę.

Kiedy więc podczas morskiej wyprawy jeden z mechanicznych służących Jax rozbija powierzony mu mikroskop nagle dzięki soczewce odzyskuje wolność. Już nie wiążą go żadne geas, może sam wybierać czego chce. Jeśli jednak zdradzi się – wszystkie mechaniczne maszyny zwrócą się przeciwko niemu. Musi więc swój dar bardzo ukrywać. A to dopiero początek jego kłopotów…

Wiele wątków. 

Nie chcę zbyt wiele Wam zdradzać, więc powiem tyle, że to, co wyjawiłam wyżej to zdecydowanie nie wszystko. Owszem, Jax i Berenice to główne postaci, ale swoją narrację prowadzi także pastor Visser. To co dzieje się ze wszystkimi trzeba osobami to istne szaleństwo – mnogość ciekawych zwrotów akcji, dialogów, opisów, po prostu wszystkiego. Ich losy splatają się ze sobą i łączą w jedną całość, ale szybko ich drogi znów się rozchodzą, by połączyć się później, ale na krótką chwilę. Tam nic nie dzieje się z przypadku, wszystko doskonale przemyślano.

Autor wymyślił świat, jakiego po części się boimy. Stworzył świat maszyn podporządkowanych ludziom, ogarnięty ukrytą wojną, pełnym knowań i przeróżnych układów sił. Byłam bardzo zaciekawiona co się wydarzy i jak potoczą się losy Jaxa, którego strasznie polubiłam.

Berenice, Visser i Jax. 

Trójka głównych bohaterów, każdemu przyglądamy się z bliska. Berenice to arystokratka, członkini Tajnej Rady przy boku francuskiego króla. Rozpoczyna projekt zbadania jedynego znanego jej klakiera (czyli mechanicznego), który pozbył się swoich geas. Nikt jednak nie wyraża na niego zgody, a jeden zły ruch może ją wiele kosztować.


Pastor Visser to katolik, członek tajnej fransukiej siatki w samym sercu wroga – w Hadze. Będzie próbował nadal działać mimo, że ze wszystkich szpiegów pozostał tylko on. Nie spodziewa się jednak, że ściągnie na swoją głowę coś znacznie gorszego niż śmierć.

I wreszcie mój ulubiony Jax. Mechaniczny klakier, jedyny jaki opowiada nam swoją historię. Wiemy więc, że czuje i myśli – nie jest bezmózgą maszyną wykonującą polecenia swoich bogatych państwa. Od pastora Vissera otrzymuje tajemniczy mikroskop, który ma przewieźć przez ocean i dostarczyć pewnemu piekarzowi. Podczas sztormu jednak mikroskop ulega zniszczeniu, a soczewka wyzwala Jaxa. Klakier nie wie co zrobić z Wolną Wolą jaką odzyskał i brakiem geas. Jedyne co wie to, że nie może zdradzić nikomu swojej przemiany.

Zwroty akcji i zakończenie. 

Niesamowicie dużo ciekawych zwrotów akcji, powrotów do wcześniejszych wątków, które nagle składają się na jedną całość. Nie mogłam oderwać się od czytania i bardzo żałowałam, że nie mogę po prostu usiąść i to skończyć i zabrać się za kolejne części. Bo są aż dwie!

Zakończenie zwaliło mnie z nóg, zwłaszcza, że domyslilam się dalszych losów Berenice. A to oznacza, że będzie jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej niebezpiecznie. Mimo, że czasem zachowywała się strasznie głupio i nieodpowiedzialnie za co przypłaciła wysoką cenę – polubiłam ją. A autor wcale nie oszczędził jej i kazał zapłacić jeszcze więcej.

Jedyne co mi się nie podobało to katolickie wstawki – wykorzystanie religii zawsze w jakimś stopniu mnie niepokoi, na dodatek zawsze to śliski grunt. Autor jednak podszedł do tematu poprawnie – nie zbeszczescił niczego. Użył też mocno prawilnych symboli: katolicka Francja i protestancka Holandia.

Podsumowanie. 

Zakochałam się. Książka miała kilka słabszych momentów, ale one dosłownie tonęły w tych dobrych. Podobała mi się kreacja świata, bohaterowie i mechaniczni, który nadawali książce ciekawej oprawy. Jeśli lubicie fantastykę i alchemię – będzie się Wam podobać.

Tytuł: Mechaniczny
Autor: Ian Tregillis
Liczba stron: 468
Wydawnictwo: SQN