Recenzja

Miasteczko kłamców 

Ponoć każdy z nas ukrywa tajemnice, które prędzej czy później wyjdą na jaw. Ale czy na pewno? Czy w życiu przypadkiem nie jest tak, że na wiele naszych pytań nie dostaniemy odpowiedzi, bo ktoś utrzymuje je w sekrecie? 

Miasteczko kłamców to thriller, który otwiera nową serie Chilii books w Wydawnictwie Znak. Cooley Ridge to małe miasteczko z którego Nicollet Farell wyjechała dziesięć lat temu uciekając przed przeszłością. To właśnie wtedy jej przyjaciółka zaginęła. Kiedy Nico wraca do rodzinnego domu, ale także do wspomnień o przyjaciołach, chłopaku i zaginionej przyjaciółce znika kolejna dziewczyna. Tej zagadki nie rozwiąże się póki ta sprzed lat pozostaje w ukryciu. Kto jest winny zaginięcia Corinne lata temu, a teraz Analeise? Kto czai się w mrocznym lesie k obserwuje? 


Książka nie była aż tak mocna, jak się tego spodziewałam. Nie miałam wrażenia, że ktoś mnie obserwuje, nie bałam się też kiedy Nico wchodziła do lasu i czuła się ścigana. Ciemność w Cooley Ridge łatwo rozproszyło światło w moim pokoju. Wiele rzeczy było jakby niedopowiedzianych, w jednym mowmncie bohaterka była w punkcie A, a za chwilę już w punkcie B bez żadnego wyjaśnienia. 

Na początku jakoś nie mogłam wgryźć się w tę historię, ale mniej więcej tuż przed połową chęć dowiedzenia się prawdy stała się niepohamowana. Bardzo spodobał mi się zabieg, który widziałam po raz pierwszy, a który tutaj sprawdził się idealnie – historię poznajemy od tyłu. Nie dowiadujemy się zbyt wiele na początku, odkrywany w poprzednich dniach wyjaśnienie tylko fragmentu historii. Czułam się trochę tak, jakbym po omacku szła po linie, gdzie każdy następny węzeł wyjaśniał mi dlaczego ten poprzedni był taki a nie inny. 

Przyznam szczerze, że zakończenie całkowicie zbiło mnie z tropu. Osoba, którą typowałam wcale nie okazała się sprawcą, a nawet miałam wrażenie, że sam sprawca był zaskoczony. Całość jest tak skonstruowana, że ciężko domyślić się kto stoi za tajemniczymi zniknieciami. 

Bardzo przyzwoita, ciekawa historia o pozornie zwykłych rzeczach. Bez przesadnie wymyślanych historii, z zaskakującym zakończeniem. Polecam na początku po prostu przysiąść, nie rozpraszać się niczym, a na pewno szybko staniecie się częścią Cooley Ridge. 

Moja ocena: 4/5 gwiazdek. Warto przeczytać, choćby dla samego zakończenia i ciekawego zabiegu cofania się w czasie. 

Miasteczko kłamców miało swoją premierę w środę, więc jeśli jesteście ciekawi tej książki, to pędźcie do księgarni. 

  • Fajne, że i Tobie przypadła do gustu 🙂 Mam nadzieję, że i kolejny thriller tej autorki zostanie przełożony, bo spodobał mi się jej styl 🙂

    Pozdrawiam

    • Jola

      Zaskakuje na końcu, zdecydowanie!

  • Hmm… brzmi co najmniej intrygująco:) zwłaszcza ta konstrukcja:)

    • Jola

      Bardzo ciekawy zabieg, którego wcześniej nie widziałam, a który nada historii bardzo ciekawego rozmachu 😉

  • I ciekawe kiedy ja mam to wszystko przeczytać? Już jestem zakopana książkami, a Ty mi tutaj takie cuda serwujesz! I jak zyć?

    • Jola

      Książki na szczęście ani zakazane, ani nigdzie się nie wybierają, także jeszcze starczy czasu 😉

  • Będę czytać 🙂 Książka dotarła do mnie w niecodziennym wydaniu 🙂

    • Jola

      Ja niestety nie załapałam się na specjalną edycję ;(

  • Books Harmony

    Piękne zdjęcia <3

    • Jola

      Dziękuję! 😉

  • Pingback: Miasteczko pełne strachu, miasteczko pełne kłamców – Co czyta Malita()