Ostatnia wyrocznia – James Rollins

Ciężko powiedzieć o tej książce jaka jest. Wiele się w niej dzieje, jest sporo naukowych niuansów, które utrudniają łatwe spojrzenie na nią. Nie ulega jednak wątpliwości, że napisana została przez profesjonalistę, który wiedział co robi.

Ostatnia wyrocznia.

Na oczach Gary’ego Pierca od snajperskiego strzału ginie starzec, który okazuje się być znanym naukowcem. Jeśli nie zabiłaby go kula, na pewno zrobiłyby to znacznie później skutki promieniowania, które odkryto u profesora. Tymaczasem do tajnej bazy Simgy zostaje przyprowadzona autystyczna dziewczynka, sawantka, która okazuje się znakomicie rysować praktycznie przepowiadając przyszłość. Daleko w rosyjskich górach budzi się natomiast poszukiwany i uznany za zaginionego Monk, którego uwalniają przetrzymywane w tajnej rosyjskiej bazie autystyczne dzieci. W ślad za uciekinierami ruszają nie tylko służby specjalne, ale także śmiertelnie niebezpieczne zwierzęta.

Mnóstwo faktów.

Ta książka to skarbnica. Na początku ciężko mi się to czytało, zwłaszcza, że znowu wpadłam w sam środek cyklu. Szybko jednak zorientowałam się kto jest kim i jedyną trudnością było to, że podane mi zostało naprawdę wiele faktów. Lekko skomplikowana historia, koneksje między bohaterami, ich zamiary i plany po prostu mieszają się ze sobą. Nie do końca czasem wiadomo kto jest z kim i jaki ma cel. Książka wydała mi  się trochę naukowa – autor przytacza wiele sytuacji z przeszłości odnośnie wybuchu reaktora jądrowego w Czarnobylu, cofa się do starożytnych Delf, by wspominać wyrocznię, przeprowadza nas przez meandry genialnych, autystycznych dzieci, czyli sawantów, rzuca na indyjskie ścieżki szukając korzeni dawnych plemion. Wszystko to miksuje się, każdy wątek ma swoich głównych bohaterów. Co chwilę zmieniane jest miejsce, ponieważ wszystko dzieje się jednotorowo, przez co czasami trzeba mocno się skupić, aby znów się odnaleźć. Jednak lektura jest tak pasjonująca i tak bardzo chce się wiedzieć co będzie dalej, że ciężko się oderwać. Użyty język jest prosty i spokojny – dzięki temu każde zagadnienie jest w skrócie i prosto wytłumaczone. Akcja dzieje się szybko, ciągle coś się zmienia, pędzi do przodu. To moim zdaniem zdecydowanie plus – dzięki temu nie trzeba wszystkiego analizować, akcja po prostu się dzieje i płynie do przodu.

Czasem, ale na szczęście rzadko miałam wrażenie, że niektóre sytuacje są trochę jakby naciągane, jakby bohaterom wszystko miało wychodzi nawet wtedy, gdy dostaną trzy kulki. Generalnie strzelania w tej książce zupełnie nie brakuje. Dziwiłam się też, że wszyscy, łącznie z naukowcami są wyszkoleni pod względem walki między innymi wręcz, dzięki czemu pokonywali zawsze wroga. Było trochę niedociągnięć, ale malutkich.

Podsumowanie.

Książka bardzo ciekawa i pasjonująca, myślę, że jednak nie dla każdego. Potrzeba tutaj trochę skupienia, ponieważ akcja jest nieco skomplikowana (ale w pozytywnym znaczeniu). Jeśli już się wgryziecie, to jestem pewna, że nie odłożycie jej przez najbliższy czas ani na chwilę.

Autor: James Rollins
Tytuł: Ostatnia wyrocznia.
Wydawnictwo: Albatros.
Liczba stron: 480.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.