Perfekcyjna żona – J.P. Delaney

Pierwsza moja styczność z tym autorek miała miejsce przy Lokatorce, którą kupiłam i nigdy nie przeczytałam. Potem pojawiło się W żywe oczy, które moim zdaniem było całkiem przyzwoite. Dlatego też zdecydowałam się na Perfekcyjną żonę i nie żałuję. To była całkiem dobra lektura.

Robotyczna Abbie.

Abbie Cullen-Scott zaginęła pięć lat temu. Wyszła podczas burzy surfować i nigdy nie wróciła zostawiając w żałobie męża Tima i autystycznego syna Danny’ego. Tim jednak to potentat wielkiej firmy produkującej roboty, więc bez wahania pracuje nad prototypem robota, który będzie nową Abbie. Kiedy mu się to udaje – rzeczywistość przerasta najśmielsze oczekiwania wszystkich. Robotyczna Abbie ma jej wygląd, głos, wspomnienia, odczucia, intuicję. Przewyższa w tym nie tylko zmarłą żonę Tima, ale również wszystkie
dotychczasowe technologiczne osiągnięcia. Staje się perfekcyjną wersją swojej poprzedniczki. Wszystko jednak zaczyna się zmieniać kiedy nowa Abbie odkrywa, że nie wszystko, co mówi jej Tim jest prawdą.

Myślący robot.

Poznajemy historię z perspektywy kogoś trzeciego, kto ściśle przygląda się robotycznej Abbie. Aż do samego końca nie wiemy kim jest ta osoba, chociaż mamy swoje typy. Czujemy jak bardzo prawdziwa jest Abbie, jak myśli, przypomina sobie różne rzeczy, jak składając życie swojej poprzedniczki wpada na kolejne tropy i próbuje się dowiedzieć co wydarzyło się pięć lat wcześniej.

Książka wciąga, zwłaszcza, że człowiek po prostu chce się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi – kim jest robot, czy jest chociaż trochę istotą ludzką, czy pozbawioną wszystkiego maszyną. Czy ma prawo odczuwać, żyć? I co wydarzyło się z Abbie? Rodzi się tyle pytań, że człowiek czasem nienadążna za tym wszystkim. Próbujemy odkryć prawdę, ale poznajemy ją tylko tyle strzępów, jakie ma robotyczna Abbie. Dzięki temu budowane jest fajne napięcie, a czytelnikowi ciężko jest się oderwać. Chciałam teraz, natychmiast wiedzieć jak to się skończy, więc chłonęłam więcej i więcej. Nie jest to thriller, który sprawia, że cały czas w głowie pojawia się tylko „co?!”, ale daje porządnie do myślenia. Jestem zadowolona z lektury, chociaż końcówki troszkę nie mogę zrozumieć. Zbyt to zawile zostało rozwiązane.

Podsumowanie.

Perfekcyjna żona moim zdaniem jest lepsza niż W żywe oczy. Niewiele tutaj technologicznych aspektów, więc nie musicie się przerażać, za to chęć dowiedzenia się do czego to wszystko prowadzi sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Zakończenie może trochę rozczarowuje, jest takie dosyć mgliste i przez to czułam się nieco skonfundowana i oszukana, ale mimo to oceniam tę lekturę bardzo na plus.

Autor: J.P. Delaney
Tytuł: Perfekcyjna żona
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 440
Moja ocena: 4/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.