Podsumowania

Podsumowanie kwietnia 

Kwiecień nie oszczędzał nas pogodą, a nawet mimo świat, długiego weekendu i innych wolnych dni, mnie nie oszczędzał także pod względem wolnego czasu. Udało mi się jednak zrobić kilka ciekawych rzeczy i przeczytać co nieco, dlatego zapraszam bardzo serdecznie na moje pierwsze podsumowanie miesiąca. 

Książki kwietnia

  • Joyland Kinga trochę mnie rozczarowało, akcja rozwijała się zdecydowanie za wolno, a do tego nie poczułam nawet dreszczyku emocji. Może to też dlatego, że czytałam to na raty, jednak zdecydowanie nie jest to klimat, którego oczekiwałabym od Stephena Kinga. W końcu to mistrz grozy i horroru, a ja niezbyt się przestraszyłam, chociaż należę do raczej strachliwych osób. Za mało Kinga w Kingu, jak to mówią.

  • Życie pasterza sprawiło, że inaczej patrzę na świat – zdecydowanie polecam. Mam nadzieję, że takich książek będzie o wiele, wiele więcej: spokój cisza, meczenie owiec, które swoją drogą uwielbiam. Profil Jamesa Rebanksa na Instagramie obserwuję z wypiekami na twarzy, zazdroszcząc prostego, nieskomplikowanego życia zza mojego korpobiurka. Bardziej wnikliwą recenzję możecie znaleźć tutaj.

  • Co prawda zdążyłam tylko zajrzeć do Antykwariatu spełnionych marzeń Doroty Gąsiorowskiej, ale za to sprawiłam tą książką niezwykłą radość bliskiej mi osobie, która była nią zachwycona. Do tego wypiłam niezwykle dobrą kawę korzenną (ja, smakosz zielonej herbaty, który kawę pije tylko, jeśli sam ma przejechać 400 kilometrów po nieprzespanej nocy) w doborowym towarzystwie.

  • Przebrnęłam (dosłownie!) przez książkę Vulgar Favours, o Andrew Canunanie, amerykańskim seryjnym mordercy, którego ostatnią ofiarą był Giovanni Versace. Dlaczego „przebrnęłam” to dobre określenie (pomijając to, że była po angielsku)? Ponieważ autorka zrobiła tak głęboki wywiad środowiskowy i zebrała tyle faktów (500 stron SAMYCH faktów), że odnosiłam wrażenie, że porozmawiała nawet z gościem z kiosku, który raz sprzedał mordercy papierosy.
  • Obejrzałam (bo przeczytałam to chyba za duże słowo) książkę Kłopot z kobietami, gdzie w „męski” sposób starano się ośmieszyć kobiety, ich małe głowy i brak bujnej czupryny geniusza. Nie lubię książek obrazkowych, a humor nie do końca przypadł mi do gustu.

Restauracja kwietnia

  • Do mojej gastronomicznej mapy Krakowa należy dodać Karakter – świetną kanjpę na Brzozowej, która urzeka fajnym klimatem, świetną obsługą i doskonałym jedzeniem. Polecam tatar z koniny i mule w beszamelu – pycha! Jestem absolutnie zakochana i owe mule śnią mi się po nocach.


Wycieczka kwietnia

  • Odwiedziłam dawne polskie miasto, czyli Lwów w bardzo miłym towarzystwie. Pozwiedzaliśmy, wypiliśmy pyszne piwo i zjedliśmy świetny obiad w Kumplu (bardzo polecam!), gdzie przy wejściu witało nas popiersie nagiej kobiety, która odpowiednio potraktowana wylewała z siebie piwo. Okazało się jednak, że na pieszczotach kobiecych piersi lepiej znają się… kobiety.


Wyzwanie kwietnia

  • Największe osiągniecie kwietnia to zdecydowanie nauczenie się tak zwanego łyskania, które wprawiło w zdumienie pół mojego Zespołu. Dzięki temu nie tylko udowodniłam coś sobie i innym, ale również pokonałam własny strach.


W kwietniu niewiele było czasu na czytanie książek, jak zwykle jednak starałam się, aby pogodzić wszystkie moje pasje ze sobą. Obecnie w kolejce czeka książka o UFO, dokończenie Cmętarza Zwieżąt oraz Harry Potter i Przeklęte Dziecko.

A Wam co niestandardowego udało się zrobić w kwietniu?