Recenzja

Prywatne życie Sułtanów

Czy zastanawialiście się kiedyś jak żyli sułtani? Czy potrafili kochać, jak wyglądał ich dzień, co jedli, jakim rozrywkom się oddawali, co robili ciekawego? Zawsze moim konikiem na studiach było właśnie życie codzienne, prywatne, to, czego nie znajdziemy w podręcznikach, więc z największą przyjemnością postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Jakie są moje odczucia po jej przeczytaniu?

John Freely zdecydowanie zna się na tym, co pisze o średniowiecznym państwie Ottomanów. Z wykształcenia fizyk i specjalista od badań nad wspominaną wyżej epoką. Popełnił na ten temat całkiem sporo książek a ta, którą mam w rękach miała opowiadać o prywatnym życiu Sułtanów. No właśnie. Miała.

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się jak żyli Sułtani, to owszem, w tej książce kilka informacji znajdziecie: w XV wieku dekretem Mehmeda nowy sułtan miał prawo, a nawet powinien zabić wszystkich swoich braci, często otaczano się dla rozrywki niemowami, karłami i „trefnisiami”, kobiety w haremie swoją pozycję zawdzięczały tylko widzimię sułtanów i tak dalej. Wchodzimy do alkowy sułtana, ale tylko zaglądamy i szybko wychodzimy. Idąc z nim na wojnę nie jedziemy z nim na jednym koniu, ale podążamy gdzieś z tyłu, mając go tylko majaczącego na horyzoncie. Kiedy choruje, słyszymy tylko plotki z kuchni i pojękiwania zza ściany. Na tyle pozwala nam autor. Pokazuje nam niewielki wycinek prywatnego życia sułtanów skupiając się głównie na tym kto był kim, ile dzieci miał sułtan, gdzie przebywały, jak nazywały się ich matki (o ile były znane historii), kto po kim rządził, kiedy wstępował na tron, czy zabijał braci i ilu, za kogo wydawano księżniczki.


Czułam się trochę tak, jakbym znów czytała podręcznik do średniowiecza i próbowała ogarnąć po kolei wszystkich sułtanów. Spodziewałam się ogromnej dawki ciekawych informacji, potężnej wiedzy, którą kocham, a dostałam egzamin z Państwa Ottomanów. Nie tego oczekiwałam, nie to obiecywał mi wydawca i tytuł. Notka z tyłu książki brzmi obiecująco: zajrzę za Bramę Szczęśliwości, zobaczę jak dwustu kelnerów usługuje do posiłku, mijając klatkę, gdzie zamknięci są bracia sułtana. Obejrzę sobie jak wyglądało prawdziwe życie w haremie. I oczywiście, nie zrozumcie mnie źle – wszystko tam jest, ale notka zdradza zdecydowaną większość ciekawostek, które będziecie mogli przeczytać między drzewem genealogicznym.

Mnie osobiście książka bardzo rozczarowała i przytłoczyła ilością typowo historycznej wiedzy, która do poznania prywatnego życia sułtanów chyba nie jest najważniejsza. Oczywiście bratobójcza walka usankcjonowana prawem, zamknięte bramy haremu i ciągle problemy z wojskiem znacząco wpływały na prywatne życie sułtanów, ale nie tego oczekiwałam.

Jeśli więc oczekujecie ciekawostek i zaglądania do życia sułtanów – mocno się rozczarujecie.

  • Co do wydarzeń historycznych i książek o tej tematyce chyba znasz moje zdanie, to po prostu nie dla mnie. A skoro i Ciebie rozczarowała to juz na pewno po nią nie sięgnę 😉

    • Jola

      Uwielbiam historię, ale kiedy ktoś obiecuje mi prywatne życie, to chcę prywaty…

  • Ja też chyba bym się rozczarowała w takim razie. Nie będę szukać tej książki.

    • Jola

      Niestety, miałam chrapkę na coś zdecydowanie lepszego

  • Hmmm, zatem książka nie poszła w kierunku, jaki po niej oczekiwałam, miałam ją w planach, ale teraz chyba już niekoniecznie. 🙂
    Bookendorfina

    • Jola

      Niestety właśnie nie. Też oczekiwałam zupełnie czegoś innegi

  • Życie sułtanów najlepiej „znam” z seriali o sułtankach Hurrem i Kosem i po Twojej recenzji mam wrażenie, że dowiedziałam się z nich więcej niż wyniosłabym z tej książki. Odkąd zobaczyłam fotkę na Twoim Instagramie byłam naprawdę zaintrygowana tą powieścią, ale skoro to ma być bardziej lekcja historii, to podziękuję. Chodziłam do klasy o profilu historycznym, więc mam przesyt na całe życie. 😉

    • Jola

      Studiowałam historię i naprawdę czułam się, jakbym czytała znów podręcznik. Oczekiwałam czegoś więcej…