Robert Harris – Monachium

Zakochałam się w Vaterlandzie, ponieważ ujął mnie mocno alternatywną historią i świetną kreacją. Nie mogłam więc odmówić sobie Monachium, chociaż historia XX wieku nie była nigdy moim konikiem.

W przededniu wojny.

Cała Europa wstrzymała oddech. Hitler grozi inwazją na Kraj Sudecki należący do Czechosłowacji, a w którym procentowo jest więcej Niemców niż Czechów. Premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain próbuje zażegnać kryzys i udaje się do Monachium na spotkanie z Hitlerem, Mussolinim i Daladlierem. Towarzyszy mu jego sekretarz Hugh Legat, który w delegacji niemieckiej odnajduje swojego przyjaciela ze studiów Paula von Hartmanna. Nie widzieli się sześć długich lat, nie kontaktowali się prawie wcale w tym czasie, rozstali się w dziwnych okolicznościach. Każdy z nich jednak towarzysząc swojemu przywódcy będzie chciał zawalczyć o pokój na starym kontynencie.

Historyczna fikcja.

Monachium to fabularyzowana historia. Jeśli interesujecie się XX wiekiem to na pewno będziecie zadowoleni. Myślę, że absolutnie podstawowa wiedza wystarczy do zrozumienia pewnych meandrów politycznych (ale niestety jest konieczna, aby się nie pogubić i dobrze książkę odebrać). Fabuła obejmuje cztery dni przed, w trakcie i po Układzie Monachijskim z 1938 roku w wyniku którego Hitler wkroczył do Kraju Sudeckiego. Dużo tutaj polityki ustępstw prowadzonej przez państwa Zachodu i ogólnej, napiętej atmosfery. Nie zabraknie także lekkiego dreszczyku dobrego thrillera.

Głównymi postaciami, całkowicie fabularyzowanymi i wplecionymi w historię są Hugh Legat, wschodząca gwiazda w biurze premiera Wielkiej Brytanii oraz Paul von Hartmann, sekretarz z biura Hitlera, uczestnik tajnego ruchu oporu. Koledzy ze studiów nie widzieli się sześć lat, jednak będą musieli w wielkiej tajemnicy w jakiś sposób się skontaktować. A to, co mają sobie do przekazania ma wagę państwową.
Obu panów ani nie można lubić ani nie lubić. Są raczej spokojni, każdy ma trochę inne, moralne podstawy, poglądy. Możemy się z nimi zgadzać lub nie, ale ciężko ich nienawidzić, ponieważ są dosyć neutralni dla czytelnika. Tacy trochę szarzy. Stanowią dobre tło dla o wiele ważniejszych wydarzeń, które z kolei też nie zostały jakoś mocno zarysowane.

Książę czyta się bardzo szybko – chociaż fabuła jest dosyć leniwa i dużo w niej politycznych meandrów. Troszkę momentami się nudziłam czekając na akcję już w samym Monachium. Na pewno dużym plusem jest to, że historia i polityka zostały uproszczone tak, aby nie zniekształcać faktów, ale aby zaprezentować je laikom dokładnie i przystępnie. To wielki walor wszystkiego, co w literaturze popularnej historyczne.

Co historyk o tym sądzi?

Duże uproszczenie układu monachijskiego moim zdaniem w tym przypadku to ogromny plus. Nie dostaniemy wycinku akademickiego podręcznika, a jedynie najważniejsze sprawy. Nie mamy też wrażenia okrojenia historii, ponieważ poznajemy fakty oczami dwóch osób, które bezpośrednio we wszystkim nie uczestniczyły – nie były w książce na sali, gdzie dyskutowano, wiemy jedynie tyle, ile powiedziano szybko albo do opinii publicznej. Przez to Harris zgrabnie uniknął komplikowania historii oraz przekłamania. Jako historyk jestem zadowolona. Jednak jako czytelnik muszę przyznać, że niestety nie. Mniej tutaj akcji, thrillera i chociaż styl Harrisa wciąż jest doskonały, to już tak nie zachwyca jak w Vaterlandzie. Układ Monachijski to niełatwy temat, a jednak liczyłam, że autor da mi więcej wydarzeń pobocznych, fabularyzowanych, więcej Legata i Harmanna. Wydaje mi się, że przy tej książce Harris zbyt mocno skupił się na dobrym oddaniu prawdziwej historii, a mniej na napisaniu dobrego thrillera. I wyszła książka, którą warto przeczytać, ale jeśli chciałoby się poznać historię w przystępny sposób.

Podsumowanie.

Byłam i wciąż jestem oczarowana Harrisem, jednak Monachium tak bardzo mnie nie zachwyciło. Dużo tutaj polityki i historii, chociaż podane w świetny sposób, który nie zniekształca ich, ale też nie zanudza. Książka zdecydowanie mniej została dopracowana na poziomie powieści i thrillera co prawdy historycznej i to trochę boli. Gdyby oba te elementy potraktować z taką samą dokładnością – ta książka byłaby genialna. A niestety, jest trochę nijaka.

Autor: Robert Harris
Tytuł: Monachium
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 398

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.