Ashley Warlick – Smaki miłości

Już jakiś czas temu skończyłam czytać Smaki miłości, które miały porwać mnie w kulinarną przestrzeń i zapewnić niesamowite doznania. Może nie do końca tak było, a wydawca dosyć sporo zdradził, ale i tak jestem zadowolona z lektury.

Życie napędza miłość do jedzenia, literatury i drugiego człowieka.

Mary Frances rozpoczyna swoją przygodę z pisarstwem. Wspierana przez przyjaciela swojego męża zaczyna pałać do niego niespotykanym uczuciem, a wspólnie spędzona noc sprawia, że jej życie wywraca się do góry nogami. Nie tylko jej. Nie wiedząc który z mężczyzn jest tym jedynym, chcąc tworzyć dzieła kulinarne odwiedza miejsca w których czuje się kochana i chroniona, gdzie wracają wspomnienia.

Wydawca z tyłu książki zdradza nam jeszcze więcej, więc jesteśmy poinformowani o fabule aż do mniej więcej dwusetnej strony. Trochę mnie to rozczarowało, bo w zasadzie przez długi czas czekałam na ten moment kulminacyjny, który następuje stosunkowo późno. Dowiadujemy się jak wygląda małżeństwo, a także rodzinny dom Mary Frances, towarzyszymy jej w najgorszym koszmarze mieszkania pod jednym dachem z byłą żoną przyjaciela swojego męża. Patrzymy też na całą sytuację z perspektywy jej pierwszego męża Ala. Obie te narracje dosyć mocno się przenikają.

M.F.K. Fisher.

Mary Frances to postać prawdziwa. Amerykańska pisarka, która do kulinariów podchodziła w zupełnie inny sposób niż reszta pisarskiej społeczności. Rozkoszowała się jedzeniem, dla niej moment posiłku był tańcem. Rozczarowałam się, że tak mało było w książce nawiązań do tego. Liczyłam na zdecydowanie więcej. Przez pewien czas autorka żyła w trójkącie ze swoim mężem i jego przyjacielem, na szczęście te relacje zostały już opisane zdecydowanie szerzej. Nie jest to jednak biografia – to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia amerykańskiej pisarki.

Narracja jak już wspominałam poprowadzona została dwutorowo, ale w dosyć problematyczny sposób. Raz mówiła Mary Frances, a raz był to Al, ale zmieniali się co kilka akapitów i w dość niespodziewany sposób – przez co miałam wrażenie lekkiego chaosu i nigdy do końca nie byłam pewna czyim myślom towarzyszę. Cały czas też nie opuszczało mnie przeczucie, że styl jest bardzo podobny do Fatum i Furii – nieuporządkowany, tajemniczy, mglisty. Ale właśnie to bardzo mnie intrygowało i nakazywało czytać. Szczególnie zakończenie było dla mnie po prostu genialne.

Podsumowanie.

Jeśli lubicie literaturę piękną, z atmosferą tajemniczości, lekkiego niedopowiedzenia i gry miłosnej – na pewno Smaki miłości przypadną Wam do gustu. To ciekawie skonstruowana książka na podstawie życia prawdziwego człowieka, prawdziwych wydarzeń. Czasem tragicznych, a czasem wesołych. Trochę mało tam kulinariów, ale myślę, że cała reszta wynagrodzi Wam ten brak.

Autor: Ashley Warlick
Tytuł: Smaki miłości
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron 340.