Handmade

Stolik z palet z motywem roślinnym 

Czasem tak mam, że meczy mnie talent. Próbowałam już wielu rzeczy – rysowałam, lepiłam z modeliny, szyłam, ale chyba najdłużej zajmowałam się malowaniem na płótnie. Udało mi się wymalować kilkadziesiąt toreb lnianych z różnymi motywami, a zwieńczeniem było wykonanie fartuchów śląskich (na niezbyt przyjemnym materiale, który ze mną nie współpracował, przez co efekt jest taki sobie). 

Kiedy więc zobaczyłam dwa lata temu szafkę nocną z wymalowanymi na niej kwiatami – oszalałam. Chcę mieć taką! Ale oczywiście na wielkich planach się skończyło. I wtedy pojawił się On – człowiek wielozadaniowy, który potrafił zrobić przeróżne rzeczy. Padło na stolik z palet w którym się zakochałam. Kochany więc znalazł paletę i wykonał z niej prześliczny stolik.


Świeżo wykonany, zdjęcie trochę niewyraźne, ale jedyne przed modyfikacją. 

Po jakimś czasie postanowiłam jeszcze go ozdobić. Kupiłam papier ścierny i farbę akrylową półmatową (słyszałam, że matowe farby wyglądają zdecydowanie bardziej naturalnie, dlatego też taką wybrałam) i zabrałam się za malowanie wszystkich elementów. Zajęło mi to cały dzień i poskutkowało zabrudzeniem moich ulubionych spodni roboczych (uwaga, to się nie spiera! A przynajmniej nie po trzech razach). Ale efekt jest bardzo ciekawy.

Nogi stolika wykonane zostały ze starej szuflady – dzięki temu stał się o wiele wyższy i lżejszy. 

Na górę nałożona jest przycięta specjalnie do stolika szyba, dzięki czemu można na nim postawić dosłownie wszystko.

Dzięki tej modyfikacji stolik przestał być taki surowy i mógł zostać łatwo pomalowany. Zdecydowanie teraz też pasuje do biurka, które upolowałam na olxie zupełnie za darmo. Efekt wyglądał świetnie, ale to nadal nie był szczyt moich marzeń. Postanowiłam więc wynaleźć ładny wzór, który mógłby pokryć duża powierzchnię nóg oraz kawałek belki będącej blatem.

Początkowo wymyśliłam, że będzie to dzikie wino, które oplecie nogi i wejdzie na blat. Nie znalazłam jednak satysfakcjonującego mnie wzoru i po miesiącu poszukiwań zdecydowałam się na coś takiego:

Projekt

Przeniesienie go na nogi okazało się dosyć żmudnym zajęciem, zwłaszcza na początku, kiedy poszczególnymi kolorami malowałam kolejne elementy. Robiłam to na raty z powodu braku czasu, więc najpierw powstały kwiaty, a dopiero potem liście. Na samym końcu dodałam cieniowanie, linie nadające żywotności obrazkowi, pręciki kwiatów i tym podobne.

Efekt moim zdaniem jest super, chociaż jak zwykle powalona się nie czuję.

Początki zawsze wyglądają mało spektakularnie. 

Za to efekt końcowy – jak najbardziej. 

I tak mój pierwszy samodzielnie (No, oprócz wykonania) mebel stanął w moim pokoju. Jest bardzo funkcjonalny, ładny i świetnie ożywia wnętrze. Na razie to „studencki” pokój, ale już niedługo mam nadzieję stanie w moim super jasnym, białym salonie, gdzie kwiaty będą się idealnie komponować z innymi kolorowymi akcentami.

Oczywiście, nie poprzestanę na tym. Marzy mi się jeszcze regał, który na ścianach bocznych miałby jakieś fabtastyczne obrazy i komoda z ptakami. Ale czas pokaże czy wystarczy mi na to zapału – który niestety jest u mnie zdecydowanie za bardzo słomiany.

Zapraszam przy okazji na mojego instagrama: https://www.instagram.com/pabianjolanta/ a tam odnajdziecie moje codzienne inspiracje.