Strażnik – Paulina Hendel

Czytałam wszystkie trzy części Żniwiarza i chociaż miałam momentami jakieś uwagi do książek i dużo rzeczy mi się nie podobało, to jednak ostatecznie zawsze lekturę kończyłam mniej więcej zadowolona. Trzecia część nawet mi się podobała. Postanowiłam zatem sięgnąć po wspaniale przygotowane wznowienie z cyklu Zapomniana Księga. Strażnik kusił ciekawym, post-apokaliptycznym opisem i niebanalną okładką.

Post-apokaliptyczny czas.

Hubert budzi się po siedmiu latach i okazuje się, że świat nie wygląda tak, jak zapamiętał. Ostatnie jego wspomnienie pochodzi z wycieczki do Paryża, gdzie na jego oczach doszło do wybuchu w Luwrze i prawdopodobnie zginął jego najlepszy przyjaciel. Dzisiaj Hubert znajduje się w dziwnej chacie w Polsce z jeszcze dziwniejszym człowiekiem, ma wyćwiczone, zręczne ciało i najwyraźniej wie o potworach rodem ze słowiańskich wierzeń więcej niż myśli. Okazuje się, że wszystko zniknęło, świat ogarnęły liczne wybuchy w najważniejszych miejscach, a impuls zniszczył wszystkie osiągnięcia techniki.

Hubert podróżuje więc w głąb Polski chcąc odnaleźć swoich bliskich i trafia do niewielkiej wioski, gdzie ludzie żyją jak potrafią. Znów piorą w rzece, gotują na ogniu i pilnują, by dzikie stwory takie jak strzygi i leszy nie zbliżali się do wioski.

Co z tym Hubertem?

Mnie osobiście książka bardzo się nie spodoba. Historia, która została wymyślona ma ogromny potencjał, ale jest po prostu słabo wykonana. Mnóstwo moim zdaniem niedociągnięć, widać, że autorka ma tutaj młode pióro. Hubert jest dziwny, dziecinny i zachowuje się nieadekwatnie do swojego wieku. Całość jest trochę drętwa i nudnawa, a już najbardziej denerwowało mnie to, że chłopak wszystko tłumaczył sobie na głos. Wszystko to, co czuł, myślał i chciał zrobić musiał sobie najpierw przetłumaczyć. Całość była jakoś tak grubymi nićmi szyte, więc nie byłam zbytnio zadowolona z lektury. Nie dałam rady też niestety zmęczyć książki do końca i skończyło się na tym, że ostatnie 100 stron zostawiłam po prostu na jakąś inną okazję.

Nie potrafiłam wgryźć się w fabułę i polubić bohaterów. Tylko od czasu do czasu działo się coś, co było godne uwagi i to nie ratowało w żaden sposób całości. Bardzo żałuję, bo liczyłam na dobrą rozrywkę. Ciężko mi w ogóle pisać o tej książce – jest dla mnie dosyć płytka, nudnawa i niezbyt do mnie przemówiła.

Podsuwanie.

Jak dla mnie ta książka jest niezbyt ciekawa. Zbyt podobna do Żniwiarza (Hubert nawet zachowywał się jak męska wersja Magdy), a jednocześnie potencjał tej książki został bardzo niewykorzystany. Szkoda, bo mogła z tego być naprawdę świetna książka. Niestety, męczyłam się okrutnie i ostatecznie nie dotrwałam nawet do końca książki.

Autor: Paulina Hendel
Tytuł: Strażnik
Wydawnictwo: We Need Ya
Liczba stron: 359
Moja ocena: 3/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.