Szeptacz – Alex North

O tej książce mówili dosłownie wszyscy. I każdy z nich zachwalał. Nie mogłam więc przejść obok Szeptacza obojętnie i sama sięgnęłam po ten thriller. Nie rozczarowałam się, bo to była dobra lektura, ale oczekiwałam czegoś więcej, więcej tego miąższu, więcej szeptania.

Kim jest Szeptacz?

W Fatherbank dwadzieścia lat wcześniej grasował morderca zwany Szeptaczem, ponieważ przed porwaniem kolejnych dzieci szeptał pod ich oknami. Kiedy w podobnych okolicznościach ginie kolejny chłopiec w obecnych czasach, wszyscy zastanawiają się kim jest morderca. Nie może być to ta sama osoba co wcześniej, ponieważ odpowiedzialny za to Frank Carter od dawna siedzi w więzieniu. Komisarz Willis będzie musiał wrócić do starych, nie do końca rozwiązanych spraw i zmierzyć się z kolejną falą zaginięć.

Thriller na medal?

Szeptacz to debiut autora, muszę przyznać, że całkiem udany. Nieco niepokojąca atmosfera, ciekawa fabuła, ciągle pojawiające się nowe fakty, napięcie. Jedyne czego nie doświadczyłam to ciarki i strach o którym wszyscy mówią. Był tylko jeden moment kiedy faktycznie się wystraszyłam. Moim zdaniem też jakoś mało było tego motywu szeptów, chociaż dziecięca rymowanka zapada głęboko w pamięć.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę,
Szeptać zacznie ktoś wieczorem…

To był ciekawy, trzymający w napięciu thriller, bardzo przyzwoity, który jednak nie powalił mnie na kolana. Byłam zaintrygowana, czytało się to szybko, chciało się więcej i więcej, ale coś jakby cały czas mi umykało. Jakoś brakowało mi większego nakreślenia obrazu mordercy, motywu szeptania i czegoś nieuchwytnego. Zakończenie faktycznie przyprawiło mnie o dreszcz i dało do myślenia, ale znam o wiele lepsze thrillery. Mimo to Szeptacz jest nieco innowacyjny, wprowadza taki powiew świeżości do znanych i oklepanych już nieco tematów, więc tutaj chyba kryje się jego fenomen. Trzeba też przyznać autorowi, że on po prostu umie dobrze pisać.

Bohaterowie są wyraziści, różni, chociaż czasem nie do końca racjonalni w swoich wyborach. Szczególnie Tom Kennedy wydawał się momentami zbyt pochłonięty sobą i jakiś taki nie do końca przytomny.

Podsumowanie.

Szum, jaki się zrobił wokół Szeptacza sprawił, że mój apetyt był naprawdę duży i ostatecznie nie został do końca zaspokojony. Jestem zadowolona z lektury i cieszę się, że ją przeczytałam, bo to coś nowego, ożywczego, co warto po prostu znać. Jednak nie potrafiłam się do końca wkręcić w fabułę, niektóre sytuacje były też dla mnie lekko niedociągnięte albo właśnie naciągane. Brawa dla autora za pomysł.

Autor: Alex North
Tytuł: Szeptacz
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Moja ocena: 4/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.