Recenzja

Tajemna historia

Szczygieł Donny Tartt znalazł się na szczycie listy bestsellerów za równo za granicą jak i w Polsce. Nie był jednak pierwszą książką tej autorki. ponieważ zadebiutowała Tajemną historią. Szczygieł skradł moje serce, nie mogłam więc odmówić sobie tej drugiej (a właściwie pierwszej) książki Donny Tartt. I powiem Wam, że się nie zawiodłam.

Specyficzni studenci greki. 

Richard Papen po wielu perturbacjach pojawia się na Uniwersytecie w Hampden i szybko spełnia się jego największe pragnienie – dostaje się na elitarne zajęcia z klasycznego języka jakim jest greka. Poznaje specyficznego profesora Morrowa, który swoim równie specyficznym studentom pomaga w tłumaczeniach i zadaje dosyć ciężkie lektury i prace. Richard poznaje tam piątkę bogatych dzieciaków, które obracają się właściwie tylko w swoich kręgach, piją wiskey, debatują nad klasyką, chodzą na drogie kolacje, natomiast on jest zwykłym szarakiem, którego rodzice niespecjalnie wspierają finansowo. Szybko jednak przekonuje się, że jego nowi przyjaciele oddają się również innym, bliższym starożytnym Grekom rozrywkom, które w końcu doprowadzają do śmierci człowieka. Ukrywanie prawdy okazuje się wtedy trudniejsze niż się wszystkim wydaje.

Morderstwo (bo chociaż bohaterowie nie chcą tego przyznać to właśnie tym ten „wypadek” jest) nie jest ukrywane – ani przez wydawcę ani przez samą autorkę. Właściwie od początku Richard wspomina nam, że pewien człowiek umrze. Długo jednak opowiada nam o sobie, swoich początkach z nowymi przyjaciółmi, ich zwyczajami i pomysłami, by gdzieś między wierszami powiedzieć nam prawdę. Ta książka to nie kryminał, kiedy nie mamy pojęcia co się wydarzy. Donna Tartt jest tego rodzaju autorem, który opowiada historię by między informacją o tym jak ktoś kogoś irytował, a co jadło się na kolację wtrącić: „hej, a właściwie to zabiliśmy człowieka” i idzie dalej nie oglądając się na zaskoczonego jej bezpośredniością czytelnika.

Klasyka gatunku.

Literatura piękna ma to do siebie, że charakteryzuje się doskonałym językiem, pewnym specyficznym przedstawieniem świata, postawą bohaterów. Również w Tajemnej historii nie znajdziecie wartkiej fabuły, niesamowitych zwrotów akcji, superbohaterów i innych rzeczy, które nierzadko niepozwalają nam oderwać się od lektury. Jednak ta książka ma w sobie taką moc, że bez tych wszystkich elementów przykuła mnie do siebie na długie godziny. Przejechane przystanki (ostatnio często mi się to zdarzało), nieusłyszane słowa, spóźnione reakcje. I wreszcie czytanie wszędzie: w tramwaju, na próbie, w przerwach w pracy, na Krakusie. No po prostu wszędzie. Delektowałam się pięknym językiem, ciekawymi konstrukcjami, lekkim napięciem, moralizatorskim tonem i wszystkim, co składa się na tę książkę. Spędziłam wszystkie te chwile w miłym towarzystwie.

Kto jest kim?

Na początku piątka nowobogackich dzieci mocno mi się myliła. Poznajemy rozrzutnego, chociaż spłukanego Bunnego, spokojnego i bardzo bogatego Francisa, cierpiącego na migreny Henrego oraz bliźniaków Camillę i Charlse’a. I oczywiście skromnego, biednego i cichego Richarda, który przypadkiem zaczyna przyjaźnić się z całą piątką. Sprawiają wrażenie trochę zadufanych w sobie, oderwanych od życia w kampusie (który swoją drogą przedstawia świat pełen używek – eksperymenty z alkoholem, narkotykami, rytualnymi wydarzeniami). Studiowanie przez nich filologii klasycznej tylko wzmaga to wrażenie, jakby zupełnie nie pasowali do tamtego miejsca i tamtych czasów. Jakby pijąc alkohol i zarzywając narkotyki pragnęli czegoś więcej niż upojenia – może jakiegoś objawienia, zatarcia garnic? I w końcu faktycznie do tego dochodzi.

Poznajemy całą opowieść z punktu widzenia Richarda, który nie ukrywa przed nami morderstwa ani innych wydarzeń. Wspomina o nich mimochodem, nie buduje w czytelniku napięcia, a jednak bardzo mocno intryguje. Jak do tego doszło? Jakie były tego konsekwencje? Kto zabił i dlaczego? Odpowiedzi na te pytania dostajemy w małych dawkach, czytamy o nich między długimi wywodami. Nie dowiemy się niczego przeskakując kilka rozdziałów do przodu (swoją drogą każdy z nich ma ponad 50 stron).

Podsumowanie.

Jestem urzeczona Donną Tartt i chociaż Tajemna historia nie była tak genialna jak Szczygieł, to wciąż jest pod jej ogromnym wrażeniem, wspominam tę lekturę i mam ochotę na więcej. Niestety Tartt pisze jedną książkę na 10 lat, więc będzie niestety trzeba poczekać, ale przede mną wciąż jeszcze Mały przyjaciel, więc moja przygoda jeszcze się nie kończy.

Autor: Donna Tartt
Tytuł: Tajemna historia
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 606.