TO – Stephen King

Jestem fanką twórczości Kinga (ale tej starszej, kultowej), więc kiedy pojawiło się TO w odświeżonej, filmowej okładce postanowiłam przeczytać tę książkę, zwłaszcza, że jeszcze nie miałam przyjemności. Tomiszcze bardzo grube, więc wiedziałam, że na długo zostanę z bohaterami.

Nawiedzone miasteczko Derry.

W mieście Derry, w którym co kilkadziesiąt lat zdarzają się morderstwa, siódemkę dzieciaków zaczyna łączyć przyjaźń. Walcząc z własnymi słabościami, zakładając Klub Frajerów i uciekając przed prześladującym ich Henrym Bowersem i jego świtą trafiają na TO. I wiedzą, że TO jest niebezpieczne i to ono zabiło te wszystkie dzieci w Derry włącznie z młodszym bratem Billa Jąkały, Georgem. Jako dorośli będą musieli wrócić do miasteczka i na dobre pokonać zło, które uśpili dawno temu.

Stary, dobry King.

Nowe powieści Kinga niezbyt do mnie przemawiają – mało tam Kinga w Kingu, ale te stare są bardzo inspirujące i ciekawe. Uwielbiam Misery, Cmętaż zwieżąt i opowieści z Czterech pór roku. Jednak nie trafiłam na TO i w końcu ono trafiło na mnie. To stara książka w odnowionej wersji (okładka pochodzi z filmu TO: Rozdział 2, ale to wciąż ta sama książka), więc jego poprzedni styl jest oczywiście mocno widoczny. TO sprawia, że się boimy, jesteśmy zaintrygowani. Rozgrywamy zagadkę powoli, jakby z dwóch stron: dawnych wydarzeń z dziecięcych lat grupki przyjaciół i z teraźniejszości, kiedy będą musieli zmierzyć się z tym samym już jako dorośli.

Historia przedstawiona w książce jest bardzo prosta – miasteczko Derry jest nawiedzone, a dzieci wiedzą, że innych zabija TO. Wiedzą, bo polowało również na nich. I nie ma tutaj dopisanej żadnej ideologii, drugiego dna, a mimo to jesteśmy zaciekawieni i przykuci do tej historii. To zaskakujące, że King potrafi z czegoś prostego i nieskomplikowanego zrobić dobrą powieść grozy na ponad tysiąc stron. Dużo jest tam opisów, retrospekcji, akcji, co moim zdaniem trochę zapycha fabułę i rozmywa, mogłaby ta książka być zwyczajnie cieńsza i nie straciłaby na swojej wartości. Nie była również aż tak przerażająca jak na przykład Cmętaż zwieżąt, który mnie kompletnie rozwalił. Może jednak być to związane z osobistymi lękami, więc może na Was podziała bardziej TO. Była też taka scena ponownego „zespolenia” całej grupy, która mnie osobiście bardzo się nie podobała – była zupełnie oderwana, jakby na siłę, aby tylko ją wcisnąć.

To dobra powieść, nieco przegadana, ale tak w stylu Kinga. Czytając odnowioną wersję i jego nowe książki można łatwo poczuć jak bardzo się od siebie różnią. Król grozy przestał niestety nim być. Do tego oczywiście nowa, filmowa okładka z Rozdziału 2 jest po prostu świetna. Jeśli jesteście okładkowymi srokami – na pewno będziecie zadowoleni.

Podsumowanie.

Stary, dobry King. Jeśli nie czytaliście TO, a chlelibyście wiedzieć jaki był King przed tym, co pisze teraz – sięgnijcie. Przygotujcie się jednak na prawdziwe tomiszcze, które niestety momentami może się nieco dłużyć. Jednak zapewniam, że mniej więcej w połowie już nie będziecie w stanie przestać.

Autor: Stephen King
Tytuł: TO
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 1104
Moja ocena: 4.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.