W żywe oczy – JP Delaney

Lokatorka leży na mojej półce już ponad rok i jakoś tak nie mogę się za nią zabrać. Emocje opadły, tak samo jak mój zapał do czytania jej. Pomyslałam więc, że może skusi mnie druga książka autora.

W żywe oczy.

Clarie Wright jest pochodzącą z Wielkiej Brytanii aktorką. Jako mała dziewczynka straciła rodziców i trafiała do różnych rodzin zastępczych. Postawiła sobie za cel, aby pracować w wymarzonym zawodzie i dopięła swego – rozpoczyna naukę na jednej z bardziej prestiżowych uczelni w Stanach Zjednoczonych. Aby jednak wiązać koniec z końcem rozpoczyna pracę z detektywem – na zlecenie podrywa żonatych mężczyzn i dostarcza dowodów ich zdrady. Kiedy jednak trafia na profesora poezji Patricka Foglera odnosi porażkę, ponieważ on nie jest zainteresowany. Sprawy się jednak komplikują, kiedy żona Patricka, która zleciła Clarie sprawdzenie męża zostaje zamordowana tuż po wyjściu dziewczyny. A podejrzenia padają właśnie na nią i Patricka.

Thriller psychologiczny.

Początkowo byłam bardzo zaintrygowana książką i ciekawa jak akcja się rozwinie. Pojawia się wiele wątków, które mieszają się ze sobą, ciagle wychodzi coś nowego. Dzięki temu nie ma zastojów, a czytelnik się nie nudzi. Ale mniej więcej od połowy książki akcja zaczyna być mocno naciągana i chociaż wymyślona historia jest naprawdę w porządku, to już samo jej wykonanie nie do końca mi odpowiadało. Clarie reagowała często nieadekwatnie do sytuacji, zdawała się rozpieszczona, rozchwiana, a sytuacje z nią związane trochę infantylne. Przeszkadzało mi też to, że bywała łatwowierna i bardzo impulsywna. W połowie akcja mocno zwalnia i jakoś nie chce przyspieszyć. Zakończenie trzyma w napięciu, ale jest tak fantastyczne i trochę oderwane od rzeczywistości, że momentami można złapać się za głowę. Generalnie książka podobała mi się, chociaż miała swoje wzloty i upadki, które przez cały czas przeplatały się za sobą. Troszkę odniosłam wrażenie, że książka jest momentami oderwana od rzeczywistości.

Książka została napisana w sposób bardzo ciekawy – trochę w formie scenariusza, który rozgrywa się w głowie Claire i wplata w fabułę.

Podsumowanie.

Ciekawa książka, chociaż momentami nieco przerysowana, nierzeczywista. Zakończenie fantastyczne, nieco pospieszne, wyjaśniające wszystkie wątki w jednym dialogu, z bardzo dobrymi fragmentami. Nie czytałam Lokatorki, ale W żywe oczy jest całkiem w porządku. Nie mam niestety jednak pojęcia jaki związek z fabułą ma tytuł. Ktoś wie?

Autor: JP Delaney
Tytuł: W żywe oczy
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 400.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu!