Wolność Tomku w swoim domku, czyli co Ci do tego?

Dzisiaj trochę z innej beczki, ponieważ uznałam, że lepiej wypowiedzieć się na piśmie niż „na wizji”. A swoje trzy grosze chciałabym raz na zawsze dorzucić do niezwykle ożywionej ostatnio debaty na temat hejtu i krytyki. A co! Znam się to i się wypowiem.

Co Ci do tego?

Każdy z nas doświadczył kąśliwych uwag od „życzliwych”. A to ciocia skomentowała, że trochę Ci się przybrało tu i ówdzie, a tam wujek rzucił niewybredny żart o braku chłopaka, koleżanka słodkim głosem poinformowała, że Twój chłopak chyba obściskuje się z inną. Opinie, albo stwierdzenie faktów, przekazanie informacji. Ale ich charakter i to w jaki sposób je wypowiadamy ma ogromne znaczenie dla odbiorcy. Dlatego czasem tak ciężko odróżnić konstruktywną krytykę od hejtu we w miarę neutralnym komentarzu. Dlatego tak dużo osób po prostu nie wie o co chodzi z tym całym hejtem, bo przecież tylko wyrażają opinię.

Ale ja dzisiaj o czymś trochę innym, a jednak tak podobnym. O wtykaniu nosa w nieswoje sprawy. Kiedyś też mi się wydawało, że pozjadałam wszystkie rozumy i mogę komuś napisać, że robi za dużo/za mało czegoś tam, że nie używa tego, czy tamtego, że coś tam jest niemodne i nikt tego już nie robi. Tylko teraz stwierdzam – po co? Co mnie obchodzi jak ktoś prowadzi swojego Instagrama, bloga, życie? Jeśli ta osoba jest zadowolona, robi to dla siebie, nie rujnuje siebie i innych, no to przecież wolność Tomku w swoim domku! Oczywiście odrzucamy teraz wszystkie skrajności, bo wyjątków od reguły jest cała masa.

Kiedy Twoja opinia jest ważna?

Swobodne wyrażanie opinii jest zapisane nawet w konstytucji, to po prostu wolność słowa. Nasza opinia często jest cenna, bo dzięki niej inni wiedzą co dla nas wartościowe i mogą albo po prostu z nami żyć (albo się oddalić w bliżej nieokreślonym kierunku, jeśli nasze opinie zbyt się różnią), albo wykorzystać naszą opinię by coś ulepszyć i przez to podnieść komfort naszego życia. Na przykład poprzez nowe produkty.

Często jednak nasza opinia nie jest nikomu do niczego potrzebna i nikt o nią nie prosi – pewne rzeczy najlepiej zachować dla siebie. Nie wszyscy musimy się zgadzać, nie muszą nam się podobać te same rzeczy. Mogę pomyśleć o nowej sukience koleżanki: matko, jaka paskuda, w życiu bym czegoś takiego nie ubrała! A na głos nie powiedzieć nic. Bo koleżanka skoro w niej przyszła, to chyba jej się podoba… A jak jej się podoba, to co mnie do tego?

Są właściwie tylko trzy ważne powody dla których wyrażanie opinii naprawdę ma sens moim zdaniem:

  1. Kiedy sprawa dotyczy nas – wyrażamy co nas uraziło, boli, było dla nas niekomfortowe, przekazujemy swoją opinię o produktach, których używamy, albo chcielibyśmy używać do osób, które coś mogą z tym zrobić. Po co koleżance informacja, że ta sukienka jest brzydka i nam się nie podoba – nie kupimy jej po prostu i basta, przecież nie wciska nam jej na prezent. Jeśli chcemy kogoś skrytykować, wbić szpilkę, czy po prostu złośliwie (lub niekoniecznie naumyślnie złośliwie) skomentować coś, co w ogóle nie jest naszą sprawą to lepiej nie mówić nic. Milczenie jest złotem.
  2. Jeśli ktoś pyta nas o zdanie. Czy ta sukienka jest ładna (ale się uczepiłam tej sukienki!)? Czy mam ją kupić? Czy dobrze w niej wyglądam? Wtedy mówię, czy mi się podoba, czy nie, czy bym kupiła, czy zaoszczędziła pieniądze. Proste. Ktoś chce mojego zdania, pyta, wierzy, że moja opinia zbliży go do dobrej decyzji, której być może on sam nie może podjąć.
  3. Gdy ktoś rażąco narusza zasady. Hejt w Internecie jest często podsycany innym hejtem. Ludzie wręcz cieszą się, że kogoś obrzuca się błotem, dorzucają swoją kulkę. Po co komu pisać, że jest wstrętny i gruby? Albo mu to nie przeszkadza i czuje się z tym dobrze, albo ma lustro, widzi, może walczy z tym, nie musisz mu tego pisać. Po prostu przestać na niego patrzeć, co z oczu, to z serca, prawda? I tutaj my nie musimy, a wręcz nie możemy się z tym zgadzać! Wyraźmy swoją opinię (chociaż ten hejt nie uderza w nas, ani nikt nas o zdanie nie prosił) i wyraźmy swój sprzeciw! Swoją opinię, że to, co robi ktoś inny drugiej osobie jest złe. Zastanawiam się kiedy przestaniemy być anonimowi w Internecie i wszystko co zrobimy będzie również naszą historią. Nie będzie można zmienić nicka i odciąć się od swojej poprzedniej działalności. Wszystko powinno zostać.

Opinia opinii nierówna.

Można wyrazić swoją opinię na temat kogoś, jego ubrań, domu, zainteresowań i konta na Instagramie. Jeśli będzie to konstruktywna krytyka, to może nawet komuś pomoże, ktoś zmieni swoje podejście, parę rzeczy i może nawet będzie szczęśliwszy. Ale wyrażanie opinii w sposób nachalny i bezsensowny jest… no cóż, bezsensowne. Ludzie mają takie życie, konta na Instagramie jakie chcą, mają oczy i uszy, sami potrafią wiele rzeczy wywnioskować. To jest ich poletko i co Ci do tego co robią? Czy mają dużo książek, czy robią ładne zdjęcia, czy się malują, czy mieli kiepską przeszłość, czy są bogaci czy biedni? Co Ci do tego? No właśnie nic. Ty nie chcesz, żeby ktoś wchodził z butami w Twoje życie i mówił Ci jak masz żyć. Więc Ty nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe.

Co Wy o tym sądzicie? Spotkaliście się kiedyś z takimi „życzliwymi” opiniami, które nie zabolałyby tak bardzo gdyby zostały powiedziane w inny sposób?