Recenzja

Wyzwolenie

Trylogia Wojen Alchemicznych dobiegła końca. Kto zwyciężył? Ludzie, czy maszyny?

Mechaniczny i Powstanie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Byłam zachwycona pomysłem alchemicznie budowanych maszyn, zniewolonych przez ludzi, które wreszcie odzyskują powoli wolną wolę i w dużej części stają przeciwko swoim poprzednim panom. Czy autorowi udało się w dobrym stylu zakończyć tę genialną trylogię?

Bernice, Jax i… Anastazja Bell.

Wcześniejsze części zawsze były opowiadane przez trzy osoby, dlatego i w tej nic się nie zmieniło. Świat poznajemy z perspektywy znanej już nam francuskiej agentki Berenice, uwolnionego mechanicznego Jaxa, czyli Daniela oraz niezupełnie nowej postaci, ale na pewno od tej perspektywy nieznanej holenderskiej pracownicy biura Nadleśnictwa Anastazji Bell. Tej samej, która odpowiadała za wszczepienie pastorowi Visserowi szkiełka, które sprawiło, że zachowywał się niczym mechaniczny podległy swoim panom. Albo tej, która uwięziła Berenice i chciała z nią zrobić to samo. To ona była szychą Nadleśnictwa odpowiedzialnego za wykuwanie w Wielkiej Kuźni mechanicznych. Wreszcie możemy odkryć co ta kobieta myśli i czuje.

Zastajemy świat w momencie, kiedy Nowa Marsylia wygrywa wielką bitwę. Uwolnione przez Daniela maszyny mogą wybrać co chcą robić. Jedne postanawiają pomóc Nowej Francji pokonać Holendrów, inne żądne mordu na dawnych panach zaczynają rzeź. Do tego wszystkiego miesza się królowa Mab – maszyna, która na swój sposób zniewoliła dużą część mechanicznych.

Wiem, może to wszystko wydawać się pomieszane, a ja nie zdradziłam Wam nawet niewielkiej części fabuły. Tam tak dużo się dzieje, że nie da się tego krótko i zwięźle streścić. W pewnym momencie jednak wszystkie trzy osoby spotkają się i tam wszystko się rozegra.

Pomysł i wykonanie – geniusz.

Po raz kolejny Ian Tregillis udowodnił mi, że ma głowę na karku. Przez trzy tomy utrzymywał ciągle ten sam poziom – świetna fabuła pełna niespodziewanych zwrotów akcji, mnóstwo kłód pod nogi bohaterów, nowy, ciekawy świat oraz różnorodni bohaterowie. Wulgarna i porywcza Berenice, ostoja spokoju i dobra Daniel oraz zimna i wyrachowana Anastazja, która chce tylko bronić Nadleśnictwa i jego tajemnic. Każdy z nich prowadzi inną walkę, chce czegoś innego, dzięki czemu nie nudzimy się patrząc z perspektywy któregokolwiek z nich. Chociaż szybko domyśliłam się jaki powinien być finał tej historii – środki, jakimi do tego dochodzi są tak zaskakujące i ciekawe, że trudno to przewidzieć. Z każdą nową odkrytą zagadką byłam po prostu zachwycona jak autor mógł to w ogóle wymyślić.

Komu spodoba się Wyzwolenie i cała trylogia Wojen Alchemicznych?

Jeśli lubicie fantastykę, trochę science-fiction, interesujecie się alchemią i robotami, uwielbiacie wartką akcję i nietuzinkowych bohaterów – będziecie zachwyceni tak jak ja. Nie nudziłam się ani przez chwilę, a cięty język Berenice, wyrachowanie Anastazji, odwaga Longchampa i ogólny ciekawy charakter Daniela sprawiają, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zestawienie porywczej Berenice i spokojnego Daniela było dla mnie mistrzostwem świata. Serdecznie i z całego serca polecam tę książkę. Miło spędzicie czas, nie raz zaskoczycie się i będziecie prawdziwie zadowoleni.

Autor: Ian Tregillis
Tytuł: Wyzwolenie
Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 436.

  • booklicity

    Taaak! W końcu mogę się zabrać za ta serię! Staram się zawsze czekać aż wszystkie tomy będą wydane i dopiero wtedy zasiadam i czytam jedną książkę po drugiej. Mam tak ambitne plany czytelnicze na końcówkę roku że chyba będę musiała przestać spać 😉

    booklicity.blogspot.com

  • Aleksandra Krauze

    Spróbuję, czemu nie? Uwielbiam fantase, sf już gorzej, ale sprawdzić zawsze warto czyz nie?

  • Chcę tą trylogię. Nie będę kupować, ale na pewno przeczytam. Czekałam, aż będzie zamknięta i oto jest, i wszyscy raczej chwalą 🙂 Apetyczny rogalik 🙂

    • Rogalik był z czekoladą i mega dobry 😉 a serię polecam z czystym sercem – na pewno się nie zawiedziesz

  • Pierwszy tom już od dawna mam w planach, ale jak na złość czasu na przeczytanie brak :c

    Pozdrawiam

    To Read Or Not To Read

  • Królewskie Recenzje

    Brzmi nieźle, pomyślę o serii w wolnym czasie.

  • Wciąż wydaje mi się, że ta seria jest taka trochę przytłaczająca. Wiele się tam dzieje, jak piszesz, ale czy nie za wiele? Hm, na razie jednak podziękuję.
    p.s. piękne zdjęcia! 🙂

  • Jak Cię kiedyś ktoś zapyta, czy znasz dobra serię science fiction – na pewno wymienisz dzięki mnie tę 😉

  • Juhu! Nie pożałujesz 😉

  • Z fantasy dopiero się „zapoznaję”, więc póki co tę pozycję sobie odpuszcza, ale może kiedyś się skuszę 🙂

  • Przyznam, że nie należę do fanów fantasy, jeżeli sięgam po ten gatunek, to tylko wtedy, gdy wiem, że coś innego mnie w tej pozycji zainteresuje. Tutaj moją uwagę przyciągają barwni bohaterowie, więc kto wie, może skuszę się na pierwszy tom 🙂

  • Wydaje mi się, że może mi się spodobać 🙂 Muszę nadrobić! 🙂