Zapisane w wodzie

Debiut Pauli Hawkins nie zachwycił mnie – spodziewałam się o wiele więcej po książce, która dosłownie wychodziła z lodówki i którą czytali wszyscy. Moją opinię możecie przeczytać tutaj

Mimo mojego rozczarowania postanowiłam dać drugą szansę tej autorce i przeczytać także Zapisane w wodzie. Przede wszystkim  chciałam sama wyrobić sobie zdanie na temat jej kryminałów, które zbierają tak skrajne recenzje, że niesposób nie spróbować samemu się do tego ustosunkować. 


Zapisane w wodzie to druga książka pochodzącej z Zimbabwe, a wychowującej się w Londynie autorki. Przenosimy się wraz z nią do nieistniejącego miasteczka Beckford położonego nad rzeką zwaną Topieliskiem. To tam swoj żywot kończyły kobiety wyklęte, doświadczone przez los, niewygodne. Same kończyły ze swoim życiem, albo po prostu zostałaby wepchnięte pod wodę przez społeczny ostracyzm. W dawnych czasach to właśnie tutaj pławiono kobiety posądzane o czary. 

W książce budowane jest napięcie, ale miałam wrazenie, że wszystkie karty zostały odkryte praktycznie jednocześnie na samym końcu. Przez długi czas autorka w taki sposób prowadzi czytelnika, by ten nie był niczego pewny. Czasem miałam takie poczucie, że zbyt dużo jest niedopowiedzeń, jakby autorka myślała, że czytelnik wie o wiele więcej niż sama mu zdradziła. 

Postaci są nakreślone w sposób, który nie pozwala jednoznacznie je ocenić – Ci, którzy są dobrymi ludźmi często skrywają mroczne tajemnice, a Ci źli nie są aż tak straszni, jakby chcieli być widziani. Odnalazłam kilka podobieństw do bohaterów Dziewczyny z pociągu, jakby autorka tych dobrze wykreowanych chciała znów ożywić. Czasem miałam wrazenie, że Jules przypomina mi Rachel. 


Nie odpowiada mi styl autorki – bawi się z czytelnikiem i trochę za długo buduje napięcie. Nim dowiedziałam się czegokolwiek zdążyłam już się znudzić ciągłymi niedopowiedzeniami. Kiedy już fabuła się rozkręciła domyslilam się też kim może być morderca – miałam dwa typy, z czego jeden trafiony. 

Przyznam szczerze, że Zapisane w wodzie było o niebo lepsze niż Dziewczyna z pociągu, może nawet mogłabym pozbyć się uprzedzeń do Pauli Hawkins i przyznać jej status dobrego autora. Ale tylko dobrego, ponieważ jej opieszały styl nadal mnie nie przekonał. Jeśli jednak macie ochotę na poprawną, znaną ostatnio książkę, to Zapisane w wodzie spełni oba te warunki. 

Cieszę się, że tutaj zajrzałeś Czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad – nic nie motywuje do dalszego działania tak, jak zaangażowanie Czytelników.