Recenzja

Zawisza Czarny

Moje spotkanie z Jakubem Ćwiekiem było dosyć ciekawe, bo dawno temu kupiłam na promocji pierwszy tom Chłopców, ale nigdy go nie zaczęłam. Kiedy jednak na portalu CzytamPierwszy.pl pojawił się Zawisza Czarny nie mogłam się oprzeć. Opis i okładka skusiły mnie zdecydowanie najbardziej.

Zawisza Czarny z Grabowa.

W Polskiej historii mamy wielu bohaterów. I właśnie Zawiszę Czarnego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Współcześnie jednak w Warszawie tuż przed meczem pojawia się umięśniony czarnoskóry mężczyzna zwany Zawiszą Czarnym. Przez przypadkowe spotkanie z Gośką i niefortunnej pomyłce kuriera Zawisza trafia w sam środek patryjotycznej walki.

W książce znajdziemy mnóstwo odniesień do obecnej sytuacji w Polsce – poglądów, stereotypów, teorii spiskowych, kultury, nauki a także w niedużym stopniu polityki. Wszystko to, czym żyją media i co Polacy myślą o Polkach właśnie tam jest. Jeśli więc jesteście chociaż trochę zorientowani w sytuacji naszego kraju i macie bardzo podstawową wiedzę historyczną odnajdziecie się w tym obrazie bez trudu.

Barwny korowód bohaterów.

Jakub Ćwiek podaje nam na tacy kilka stereotypów. Mamy więc rozwiedzioną Gośkę, prawdziwego patryjotę przez duże P Ordona, całą rzeszę korpoludzi śpiących w pracy i pijących hektolitry kawy, rowerzystów walczących o prawo do jazy po ulicy i aktywistki. Oprócz głównej postaci Zawiszy spotykamy również hardą taksówkarkę Sawkę, która przyprowadza Murzyna (pisownia oryginalna) i Gośkę do bardzo ważnej osoby, dzięki której będą mogli stać się bohaterami. W tajnej bazie poznamy dwóch braci Łokietków i szalonego dziadka.

Specyficzny klimat, specyficzny język.

Poczujemy w tej książce dosyć mocno ducha, który definiuje polskość. Zobaczymy wyciągnięte na wierzch nasze słabości jako narodu, ale nie w formie krytyki, lecz wytknięcia. Czyta się to niezwykle szybko, język jest ciekawy, nowoczesny i humorystyczny. Fabuła, a raczej teoria spiskowa jest dobrze przemyślana i porywająca. Czytelnik ma szansę stopniowo odkrywać kolejne elementy układanki i dopasowywać je do siebie.

Rozczarowało mnie natomiast zakończenie. Mocno naciągane, wynaturzone i troszkę przesadzone. Pod koniec książka dosłownie pędzi do przodu, aby zakończyć wszystkie wątki do ostatniej strony. Chociaż niektórych rozwiązania się nie doczekałam. Co stało się z niepijącym kawy korposzczurem? Polubiłam go, może dlatego, że też taka jestem, a nie dowiedziałam się jak skończył. Autor zostawił sobie furtkę, gdyby chciał kontynuować historię o Zawiszy Czarnym co zresztą sam otwarcie przyznaje. Ja jednak uważam, że zbyt dużo wyjawił czytelnikowi, odkrył prawie wszystkie karty, więc kolejna część miałaby trochę zbyt mało do zaproponowania.

Podsumowanie.

To nie jest książka dla każdego. Kto nie potrafi się śmiać ze swoich wad narodowych, zbyt bardzo wierzy w teorie spiskowe lub nie lubi kibicowskich klimatów – będzie zawiedziony i niezadowolony. Mnie jednak książka się podobała – jej klimat, atmosfera, historia i postawa samego Zawiszy Czarnego były dla mnie przyjemną odskocznią od ciężkich klimatów. Nawet bardzo słabe zakończenie nie zaburzyło mi dobrego obrazu o książce. Ale jeśli autor zdecyduje się na kolejną część to nie jestem pewna, czy po nią sięgnę.

Autor: Jakub Ćwiek
Tytuł: Zawisza Czarny
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 297

  • Chyba odpadam przez kibicowskie cos tam 😀 Chociaz sporbowalabym ze wzgledu na cala reszte. Czasami warto przymknac oko i przeczytac. Juz nie raz tak znalazlam perelki 😀

    • Właśnie ten wątek kibicowski jest bardzo łagodnie ujęty – kibice zachowują się tam bardzo poprawnie (wyjaśnione jest co to spowodowało)

  • Podoba mi się ta dziwna okładka 😀 cha cha

  • oj, ja z chęcią pośmieję się z naszych narodowych przywar, w końcu dostrzeganie prawdy nie przeczy jakiemukolwiek brakowi patriotyzmu 😀 Trochę mnie kusi ta książka, ale pewnie jeszcze trochę sobie poczeka zanim po nią sięgnę 😛

    • Dobrze, że masz do tego dystans – znam ludzi, którzy zdecydowanie nie mieliby cierpliwości, aby przez to przebrnąć i wyrzucaliby autorowi, że się myli 🙂

  • Ostatnio ze zgrozą stwierdziłam, że prawie w ogóle nie znam współczesnej polskiej literatury. Dużo czytam, ale prawie wyłącznie powieści zagraniczne, a jeśli polskie – to starsze. Może więc uwzględnia Ćwieka w swojej liście autorów do nadrobienia. Zastanawiam się tylko, czy umieściłabyś go raczej na „wyższej półce”, obok Witkowskiego, Dehnela i Tokarczuk, czy może raczej w lidze Mroza (tutaj wrzuciłabym książki, które fajnie i szybko się czyta, bo nie są zbyt wymagające)? 😀

    • Raczej w lidzie Mroza – dobrze się to czyta, ale to nie jest nic ambitnego i literacko pięknego. Ot, dobra lektura do poduszki 😉

  • Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale gdyby nie Twoja recenzja nie zwróciłabym na nią w ogóle uwagi. A może być faktycznie ciekawa 🙂 Pozdrawiam!

  • Księgozbiór Kasiny

    Oj nie wiem czy podołałabym tej książce, ale nie mówię nie. Może kiedyś!

  • Nietypowa książka! Moja przygoda z tym autorem jest identyczna. Książki leżą na półce, ale jakoś nigdy mi się na nie nie zebrało choć muszę też przyznać, że jakoś nie jest to moje must read. Jednak kto wie, może gdybym dała autorowi szansę to by mnie do siebie przekonał… 🙂 Nie dowiem się dopóki nie spróbuję!

    • Właśnie tak – czasem książki, które wydają nam się dla nas nieodpowiednie właśnie trafiają idealnie w nasze gusta 😉

      • Dokładnie tak. Zgadzam się w 100%, a takie zaskoczenie to prawdziwa radość! 😉

  • Jeśli chodzi o Ćwieka to mam za sobą pierwszy tom „Chłopców” i przeczytałam całego „Kłamcę” oprócz tomu 2,5 i nawet polubiłam twórczość tego pana 😉 Cały czas zabieram się za przeczytanie „Zawiszy Czarnego”, mam nadzieję, że szybko się uda 😀