Żniwiarz. Czerwone słońce.

Po pierwszej części Żniwiarza Pauliny Hendel byłam rozczarowana, zawiedziona i rozgoryczona. Nie chciałam nawet myśleć, że przecież kupiłam od razu drugi tom i pewnie będę musiała go przeczytać. Z ciężkim sercem podjęłam się tego jednak i… uważam, że dobrze zrobiłam, że tego nie odłożyłam.

Uwaga, może zawierać spoilery!

Magda wraca na ziemię pod postacią żniwiarza. Jej zabita przez Pierwszego dusza błąkała się przez rok, aby wreszcie znaleźć ciało zamordowanej, pięknej dziewczyny. Zaskoczona wraca do Wiartołomu do swojego wujka i z nim rozpoczyna życie zabijając potwory z zaświatów. Musi jednak uporać się nie tylko z nową profesją, nieznanymi upiorami, słabościami ciała i psychiki poprzedniej właścicielki, ale również z własną śmiercią. Szybko okazuje się, że opanowanie tego wszystkiego wcale nie jest tak proste jak jej się poprzednio wydawało. Bycie żniwiarzem również nie jest taką dziecinną zabawą jak sądziła.

Nowe postaci na scenie.

W książce pojawia się kilku nowych, chociaż drugoplanowych bohaterów. Poznamy rządną rodowych sreber ciotkę Janinę i jej dwóch osiłkowatych wnuków i szaloną koleżankę Mateusza Klarę. Zdałam sobie przez to tylko sprawę, że świat w Wiartołomie jest jakiś taki pusty – mało osób kręci się po ulicach, prawie nic nie widzą, a nawi napadają tylko tych, którzy faktycznie w nich wierzą. Zdziwiłam się również, że kuzyni Magdy bardzo szybko przekonali swoją babcię, że rodzina Wojnów nie ukrywa dużej gotówki, a ona jakby prędko się z tym pogodziła, chociaż ponoć zawsze była taka rządna pieniędzy.

Tym razem autorka postarała się, aby pojawiło się więcej nawich, sposobów ich zabicia, a nawet problemów z pokonaniem. Już nie idzie żniwiarzom tak łatwo, nie wystarczy uderzenie szakłakiem przez głowę, albo prosty egzorcyzm. Magda w swoim nowym ciele nie jest od razu superbohaterką, która pokonuje wszystko bez przeszkód. Nie, ona tym razem jest prawidziwa – uczy się nowego ja, próbuje walczyć ze słabościami i strachem poprzedniej właścicielki. To ważne moim zdaniem, gdyż dodaje temu znacznej wiadygodności.

Dlaczego druga część jest lepsza od pierwszej?

Jeśli czytaliście recenzję poprzedniej części na pewno wiecie, że byłam rozczarowana. Magda była lekkomyślna, trochę szalona, jej relacja z Mateuszem sztywna i nieprawdziwa, upiory i inne potwory niczym dokazujące szczeniaki, a sposoby na ich zabicie zawsze takie same. W drugiej części autorka zadaje kłam tym zarzutom. Magda co prawda nadal jest lekkomyślna, ale nie uchodzi jej to na sucho – zawsze musi za to zapłacić. Jej relacja z Mateuszem nabiera innych kolorów, które wydają się prawdziwsze i lepsze. Mamy też dużo więcej upiorów, autorka wyjaśnia też więcej sposobów na ich zabicie, a odesłanie do Nawii nie jest już dziecinnie proste.

Zdecydowanie ta część bardziej się udała. Mamy tutaj więcej wierzeń słowiańskich, które miały być głównym atutem książki, więcej stworów rządnych krwi. Nie mogę niestety jednak nadal powiedzieć, że jest to genialna książka. Drugą część zdecydowanie czytało mi się przyjemniej, byłam bardziej ciekawa co słychać u bohaterów i jak to się skończy. Chociaż niestety zakończenie rozczarowało mnie, bo okazało się, że ci, którzy mieli być twardzielami okazali się miękcy. No coż, bywa i tak. Na szczęście jednak nie męczyłam się podczas czytania i w sumie jestem całkiem zadowolona.

Podsumowanie.

Druga część przebiła pierwszą i nawet sprawiła, że mam ochotę na trzecią (a po pierwszej wątpiłam, czy w ogóle sięgnę po drugą). Cieszę się, że tak się stało, ponieważ autorka skusiła mnie naprawdę dobrym pomysłem. Miejmy zatem nadzieję, że ostatnia część nie tylko powie nam do jakiego końca to wszystko zmierza, ale także przebije dwie poprzednie i będę mogła powiedzieć, że to naprawdę świetna lektura.

Autor: Paulina Hendel
Tytuł: Żniwiarz. Czerwone słońce
Wydawnictwo: Czwarta strona
Liczba stron: 431.