Zjazd absolwentów – Guillaume Musso

Słyszałam o książkach Musso bardzo często i dużo dobrego. Nigdy nie czytałam niczego tego autora, postanowiłam zatem to zmienić. Nowa książka Zjazd absolwentów miała być ku temu dobrą okazją. Niestety, nie dołączę do zagorzałych fanów i nie będę piać z zachwytu.

Powrót po latach do szkoły.

Thomas, Maxime i Fanny byli przyjaciółmi w czasach szkolnych, ale nie kontaktowali się ze sobą od 30 lat. Dopiero na zjeździe absolwentów będą musieli ze sobą porozmawiać. Łączy ich nie tylko dawna przyjaźń, ale również mroczna tajemnica – trup zamurowany w sali gimnastycznej, która ma zostać niedługo rozebrana. Sekret wyjdzie na jaw. I to najpewniej niejeden, bo przyjaciele wciąż nie wiedzą co stało się z Vinką Rockwell, która w 1992 roku uciekła ze swoim nauczycielem, szaleńczo w nim zakochana.

Super ciekawa?

Cała historia wydaje się na pierwszy rzut oka super ciekawa. Może mnie nie udało się tego oddać, ale przeczytajcie opis Wydawcy, a będziecie wiedzieć o co mi chodzi. Byłam zaintrygowana i chciałam jak najszybciej rozpocząć przygodę z Musso. Jednak to, co otrzymałam trochę mnie rozczarowało. Historia owszem, jest bardzo ciekawa, ale muszę przyznać, że w większości troszkę naciągana, chaotyczna. Wiele wydarzeń jest niejasnych, autor prześlizgnął się po tym, czego opisać nie zdołał, albo wolał uniknąć, bo nie miał pomysłu. Moim zdaniem to niedopuszczalne w książce pełnej tajemnic, ciekawej i intrygującej. Często też fabuła przeskakiwała pomiędzy bohaterami, a ja nie do końca wiedziałam co wydarzyło się z tym czy tamtym. Sprawiało to ogólne wrażenie chaosu.

Na pewno trzeba przyznać, że nie nudziłam się (chociaż bywały takie momenty, ale nieliczne), a całość czytało się po prostu w ekspresowym tempie. Chociaż nie mogę powiedzieć, że jestem okropnie zawiedziona, bo jednak nie stawiałam sobie żadnych oczekiwań, to nie trafię na listę fanów Musso i nie rzucę się szaleńczo na jego inne książki. Fajnie pisze, lekko, przyjemnie, wymyśla ciekawe, wartkie akcje, ale za mało jak dla mnie tam mocnego akcentu, pracy włożonej w detale. Nie lubię generalizowania, a tutaj mam wrażenie, że to się wkradło. Jakaś taka niedbałość.

Podsumowanie.

Książki Musso są znane i lubiane, ale mnie Zjazd absolwentów po prostu nie porwał. Byłam zainteresowana, ale jak dla mnie autor zbyt prześlizgnął się po fabule, nie wdawał się w szczegóły, a niektóre rozwiązania były troszeczkę naciągane. Niemniej jednak, jestem umiarkowanie zadowolona z lektury i nie żałuję. Chociaż nie zapamiętam tej książki zbyt długo.

Autor: Guillaume Musso
Tytuł: Zjazd absolwentów
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Moja ocena: 3,5/5.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.