Recenzja

Bosonoga Królowa 

Kiedy kubańska niewolnica Cardidad zostaje uwolniona przez swojego umierającego pana jej świat nagle wywraca się do góry nogami. Porzucona, oszukana i zniechęcona życiem nagle odkrywa swoje przeznaczenie w wiosce cygańskiej. 

Ildefonso Falcones to autor, którego mogę polecić w ciemno każdemu. Każdą swoją książkę osadza w realiach historycznych i pisze z niesamowitą dbałością o szczegóły. Swoją debiutancką książkę pisał aż pięć lat, co sprawiło, że Katedra w Barcelonie nie tylko była świetnie przygotowana, ale i bardzo spodobała się czytelnikom i przez 13 tygodni utrzymywała się na szczycie  bestsellerów. Już we wrześniu poznamy dalsze losy bohaterów – ale o tym kiedy indziej. 

Bosonoga królowa opowiada losy wyzwolonej kubańskiej niewolnicy Cardidad, która błąkając się po nieznanych ulicach Sewilli trafia tylko na złych ludzi, chcących ją wykorzystać. Wreszcie jednak na jej drodze pojawia się Cyganka Milagros, niezwykle żywa i piękna dziewczyna, która oferuje jej bezinteresowną pomoc i zabiera pod swoj skromny dach. Nie wszystkim jednak ta bezinteresowność się spodoba i będą chcieli od Cardidad czegoś więcej. 


Mimo to w cygańskiej społeczności, którą poznajemy od wewnątrz była niewolnica czuje się najlepiej i dziękuje Bosonogiej Królowej za dar nowego życia, wciąż jeszcze tęskniąc do starego głównie przez pozostawionego na Kubie niepełnosprawnego synka. Nie znała ona wcześniej wolności, więc jej brak nigdy jej nie przeszkadzał. 

W książce poznajemy nie tylko losy Cardidad i Milagros, ale także jej dziadka – dumnego, wędrownego Cygana, który nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca, a za którym ciągnąć się będą duchy przeszłości. 

Oprócz wspaniałych obrazów nowożytnej Sewilli i Madrytu zobaczymy też kolorową i tak różną od naszej społeczność cygańską z jej obyczajami i problemami. Poznamy wiele osób i tych dobrych i tych złych, które będziemy chwalić i przeklinać. Sama postać Cardidad często denerwuje – przyjmuje z pokorą swój nawet najgorszy los. Milagros, w gorącej wodzie kąpana sama często sprowadza na siebie kłopoty, a szczególnie ten, przez który będzie nieszczęśliwa. 

Jeśli macie ochotę na porządną powieść z mocnym, choć niewybijającym się wątkiem historycznym to serdecznie zachęcam. Jeśli raz przeczytacie coś Falconesa – już nigdy nie przestaniecie czytać jego książek. 

Cieszę się, że tutaj zajrzałeś Czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad – nic nie motywuje do dalszego działania tak, jak zaangażowanie Czytelników. 

  • Skoro tak zachwalasz to może się skuszę. Jestem zaintrygowana.

    • jelenka1

      Już na IG zachęciłaś mnie Falconesem pisząc o „Katedrze w Barcelonie”.Tak oto tuż za „Katedra w Barcelonie” Bosonoga królowa ląduje na liście zakupowej. A wątki historyczne to ja bardzo lubię, choć przyznam, rzadko czytam. 🙂

      • Jola

        To w takim razie wszystkie jego książki przypadną Ci do gustu! Facet zawsze bardzo poważnie podchodzi do sprawy i sprawdza każdy fakt, który wpłata w swoją opowieść. Niech Falcones się szerzy, bo jest naprawdę fenomenalny!

    • Jola

      Polecam, bo naprawdę warto 😉

  • Zaintrygowałaś mnie, to ta piękna okładka! Bardzo chętnie przeczytam, dopisuję autora, zwłaszcza, że jako żywo, pierwszy raz o człowieku słyszę!

    • Jola

      Zapisz koniecznie! Jest genialny, a ja Tobie zazdroszczę, że tyle świetnych książek przed Tobą! Nie wiem, czy to jego wada, czy zaleta, ale skrupulatnie wszystko sprawdza, przez co długo pisze każdą książkę

  • Och, jak ja nie cierpię takich spolegliwych bohaterek, które chodzą z miną cierpiętnicy i zamiast walczyć o swoje szczęście pokornie przyjmują od życia wszystkie ciosy! Po książkę raczej nie sięgnę, bo już wiem, że strasznie bym się irytowała. 😉 Z drugiej strony ciekawi mnie opis cygańskich zwyczajów… Hmmm, przemyślę. 🙂

    • Jola

      Za spolegliwą Cardidad nadrabia buntownicza Milagros. Niech Cię nie odstrasza była niewolnica – w końcu pokaże pazury 😉