Recenzja

Dlaczego bestsellery czasem nimi nie są

Czasem książka oblepiona jest czerwonymi napisami zapewniającymi, że mamy w rękach prawdziwy bestseller. Często jednak jest to zwykły zabieg marketingowy, który ma odniesienie w stosunku do tylko jednego państwa, albo w ogole tylko swojej kategorii. Zawsze jednak dobrze o tym napisać, najlepiej w widocznym miejscu i zachęcić tym samym czytelnika. Nie zawsze jednak bestseller faktycznie nim jest.

Na pewno pamiętacie fenomen Dziewczyny z pociągu, który zawojował rynek literacki na całym świecie. Książka swojego czasu wyskakiwała z lodówki – stała się niejako czymś na zasadzie kultowej lektury, która każdy musi przeczytać. I tak faktycznie było – wszyscy czuli, że wypada znać jej treść. I niestety wszystkimi targały zupełnie skrajne emocje.


Mnie również skusił ten bestseller, polecany przez króla horroru, Kinga, dlatego chętnie po niego sięgnęłam. Trochę jako czytelnik, trochę jako osoba, która o rynku literackim powinna wiedzieć jak najwiecej. Po przeczytaniu stałam się częścią przeciwników książki – nie odnalazłam w niej obiecywanego fenomenu. To nie znaczy, że uważam ją za złą pozycję, albo nie szanuje opinii innych ludzi – po prostu mnie ona nie urzekła.

Dziewczyna z pociągu to powieściowy debiut Pauli Hawkings. Niemalże od razu znalazła się na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa i nie schodziła z niej przez 14 tygodni. Autorka była dziennikarką, wychowała się w Zimbabwe. Spod jej pióra wyszedł także ekonomiczny poradnik dla kobiet The Money Goddes. 

Książka jest napisana troszkę chaotycznie, nie do końca jest to chronologiczny układ fabuły. Poznajemy Rachel, która codziennie dojeżdża do Londynu, udając przed współlokatorką, że wciąż chodzi o pracy. Z okien pociągu, który jest jej środkiem transportu ogląda dom numer 15, gdzie mieszka szczęśliwa para. Chętnie obserwuje ją, ponieważ do niedawna też taka była – jednak teraz rozwiedziona, rozgoryczona, bez pracy i z problemem alkoholowym próbuje wniknąć do czyjegoś życia. Wszystko jednak zmienia się wraz z zaginięciem obserwowanej przez Rachel dziewczyny.


Powiem szczerze, że wymęczyłam tę książkę. Rzadko zostawiam coś niedoczytanego, ale w tym przypadku miałam taką ochotę. Dotrwałam do końca głównie dlatego, że nie wypada nie znać kultowej książki.

Ciekawa jestem jak Wy zareagowaliście na tę książkę. Podobała się, czy może tak jak ja nie jesteście jej zwolennikami? Muszę chyba zobaczyć film – może tak bardziej się do niej przekonam.

  • Ja natomiast należę do grona zwolenników „Dziewczyny z pociągu”. 😉 Zgadzam się z Tobą, że pochwały na okładce są grubo przesadzone – Paula Hawkins nie stworzyła czegoś wyjątkowego, nie napisała arcydzieła. Mimo wszystko „Dziewczyna” bardzo mnie zaintrygowała, wciągnęła, połknęła w całości. 😉 Przeszłam przez nią jak burza, czytało mi się przyjemnie, więc postanowiłam nie kierować się polecajkami, a własnymi odczuciami. Te natomiast były pozytywne, więc wystawiłam książce dobrą ocenę.

    • Właśnie mnie z kolei nie przekonała. Jakoś zmęczyłam ją bardziej niż faktycznie przeczytałam, dlatego nawet nie myślałam, że będę chciała zapoznać się z „Zapisane w wodzie”. A jednak! Książka dzisiaj wyruszyła w podróż prosto w moje ręce 😉

  • Właśnie sporo opinii o tej książce jest podzielona -i moja też pewnie zaliczałaby się do tych sceptycznych. Dlatego na razie nawet nie próbuje się za nią brać, ciekawsze książki mam na półce.

    • admin

      Przeczytałam, ponieważ akurat wtedy był na to boom, wszyscy zachwalali, książka wychodziła z lodówki. A potem – rozczarowanie. I znów uległam. Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę 😉

  • Pingback: Zapisane w wodzie – Wyglądasz jak przez okno()

  • Książki jeszcze nie przeczytałam, czekam aż wyciszą się we mnie wszystkie negatywne opinie przeczytane na jej temat, tak aby z miarę czystą kartą wejść w jej klimat. 🙂
    Bookendorfina

    • Jola

      Sytuacja trochę mnie Skusiłam, żebym czytała ją podczas medialnego szumu. Ale czytalam wtedy same dobre recenzje, a po sięgnięciu po książkę – niemiłe zaskoczenie