Recenzja

Kobiety w kąpieli

Książki o Chinach nigdy nie były dla mnie czymś niesamowitym, ale na półce już bardzo długo kurzyły się Kobiety w kąpieli, więc w końcu postanowiłam po nie sięgnąć. Bardziej z przymusu, niż z ochoty, chociaż byłam bardzo ciekawa co Tie Ning ma mi do powiedzenia.

Książka została mocno doceniona w Chinach i nominowano ją do azjatyckiego Bookera w 2012 roku. Specyficzny tytuł nawiązuje do intymnych chwil  w których człowiek jest całkowicie sobą i nie ukrywa niedoskonałości pod ubraniem. W tej książce właśnie tak oglądamy kobiety – w niewygodnych, intymnych i niezwykle trudnych sytuacjach.

Kim są kobiety w kąpieli?

Główną bohaterką jest Tiao, dziewczynka zbyt szybko wystawiona na próbę, musząca zajmować się młodszą siostrą Fan. Ich rodzice w tym czasie musieli przymusowo pracować na plantacji Trzcinowa Rzeka. Próbując opiekować się Fan, a potem także „chorą” matką szybko dorosła, chociaż ciągle starała się pozostać trochę dzieckiem. Spędzając czas z siostrą i dwiema przyjaciółkami wkracza w dorosłe życie pełne namiętności i zranionych serc.

Tiao ma ogromny żal do matki za zdradę rodziny, nie potrafi uporać się z tym przez bardzo długi czas. Nie potrafi też dogadać się ze swoją niezwykle rozpieszczoną siostrą, która po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych stara się być we wszystkim lepsza. Chwali się swoim życiem, próbuje wymusić na Tiao by oddała jej wszystkie swoje najlepsze rzeczy. Dzwoni nawet do niej tylko po to, żeby powiedzieć, że właśnie miała romans z mężczyzną, którego Tiao kiedyś kochała.

Za co polubiłam Tiao?

Tiao jest zwykłym człowiekiem – ulega swoim słabościom i złości, ale stara się też z pokorą znosić złośliwości siostry, ponieważ ją kocha. Jest też do bólu szczera, co nie zawsze wszystkim się podoba. Jej relacje z Fan są straszne – praktycznie usługuje i ustępuje młodszej siostrze we wszystkim, a ta w ogóle tego nie docenia. Jeśli nie dostaje od Tiao tego, czego chce, nawet jeśli jest to najbardziej absurdalne albo niemożliwe, to złości się i obwinia ją za wszystko. Fan była postacią którą polubiłam zdecydowanie najmniej.

Książka, choć nie zawiera mnóstwa wątków i niesamowitych zwrotów akcji jest bardzo ciekawa, choć momentami infantylna – ale odniosłam wrażenie, że to jest właśnie taki chiński styl – nieco dziecinny, prosty i szczery. Mimo dużej objętości przeczytałam książkę bardzo szybko i czułam się usatysfakcjonowana tym, co pokazała mi Tie Ning.

Podsumowanie.

Jeśli więc chcecie spędzić czas w towarzystwie dobrej literatury pięknej w chińskim wydaniu – Kobiety w kąpieli na pewno przypadną Wam do gustu.

  • Może przeczytam jesienią albo zimą, bo wydaje mi się, że to książka na długie, chłodne wieczory. Teraz, kiedy za oknem słońce (powiedzmy), mam ochotę na nieco bardziej wartką akcję, ale na pewno sobie zapamiętam tę pozycję.

  • Wydaje mi sie ze t ojest to co lubie. W koncu moje klimaty 🙂 Nie liczy sie ilosc watkow i przewrotow akcji ale jej tresc. Owszem tamto tez jest wazne ale sa rzeczy wazniejsze 😉

  • Nie znam tej książki, ale chętnie przeczytam:) zapiszę tytuł 😉

  • „Kobiety w kąpieli” i na mnie od miesięcy czekają i słyszałam, że to bardzo ambitna, ciekawa i niełatwa lektura wymagająca zaangażowania. Pewnego dnia przyjdzie na nią czas bez wątpienia. 🙂

  • Przyznam, że bardzo zainteresowałam się tą propozycją czytelniczą, uwielbiam takie właśnie klimaty, książkę już dopisałam do listy czytelniczej. 🙂 A może ta infantylność to zwykła prostata, której tak czasami nam w literaturze potrzeba?
    Bookendorfina

    • Może właśnie o taki zabieg chodziło. Czasem odnosilam wrazenie, że dialogi są troszkę naciągane, jakby rozmawiały ze sobą dwie dziewczynki. Ale nie było to zbyt częste, więc do przeżycia.
      PS. Strasznie mnie rozbawiłaś tym, że potrzebna nam prostata w literaturze 😉 oczywiście wiem o co chodziło 😉 słowniki to jednak są diabelskie urządzenia ;(

  • mr.cenzura

    Też jakoś nie przepadam za książkami związanymi z Chinami, ale po Twojej recenzji się to zmieni 😉

  • Obawiam się, że lektura nie dla mnie. Relacje sióstr chyba by mnie denerwowały, a ta infantylność, która się pojawia, tylko by to mogła spotęgować. ;/

    • Niestety, to może przeszkadzać, chociaż miałam wrażenie, że taki jest po prostu chiński styl 🙂

  • Weronika T

    Nie mam zbyt często styczności z tego typu lekturami, to nie do końca moje klimaty, ale może kiedyś się skuszę 🙂

  • Królewskie Recenzje

    Nigdy nie słyszałam ani o książce ani o autorce, ale bardzo mnie zaciekawiłaś i jestem pewna, że w wolny czasie rozejrzę się za nią.