Kolor milczenia – Elia Barceló

Kiedy zobaczyłam tę książkę rzuciła mi się w oczy genialna okładka. Rudowłosa kobieta, niczym z obrazu Szał uniesień Władysława Podkowińskiego przywodzi na myśl temperament i malarstwo, których faktycznie w książce nie brakuje. Mimo to dosyć sceptycznie podchodziłam do książki, spodziewałam się czegoś faktograficznego (mimo powieściowego opisu). Może to jednak było moje uprzedzenie z poprzednich powieści, które okazywały się być czymś zupełnie innym.

Jaki kolor ma milczenie?

Helena Guerro to znana malarka, która wraca z Australii do Hiszpanii na ślub swojej wnuczki. Bajecznie bogata nie tylko z powodu wspaniałych obrazów, ale także dzięki spadkowi po rodzicach nosi w sobie wiele traum. Jedna z nich rodzi więcej pytań niż odpowiedzi i kładzie się cieniem nie tylko na życiu Heleny, ale także na jej obrazach. W Hiszpanii jednak otrzymuje niecodzienny spadek od matki – pudła z pamiątkami, które mają pomóc jej zadać sobie jeszcze więcej pytań i rozwiązać zagadkę rodzinnej tragedii. Tam okaże się, że w rodzinie Guerro więcej jest tajemnic, niż wiadomych.

Razem z Heleną idziemy tropem pozostawionych przez matkę pamiątek, próbując odkryć prawdę. Głos oddany jednak zostaje także rodzicom kobiety, dzięki któremu dowiadujemy się nieco więcej o ich miłości, rodzinie i tym, dlaczego ostatecznie zamieszkali w Maroku.

Zapierająca dech w piersiach.

Kiedy zaczęłam czytać tę powieść już wiedziałam, że przepadnę, bo ciężko mi się było od niej oderwać już od pierwszych stron. Historia, która została przekazana jest piękna, momentami brutalna, pogmatwana i niesamowicie ciekawa. Znajdziemy tam wszystko: charyzmatycznych bohaterów, różnorodność ich charakterów, mnóstwo tajemnic rodzinnych, rozwiązywanie zagadki, historię Maroka i Hiszpanii z czasów generała Franco oraz morderstwo, które kładzie się cieniem na tym wszystkim. Jednak nie tak jak w kryminałach, gdzie gra pierwsze skrzypce. Tutaj mimo, że ciągle stoi na pierwszym planie, to jednak stanowi sedno czegoś innego. To dzięki rozwiązaniu zagadki Helena ma wreszcie odzyskać utracony dawno temu spokój.

Byłam zachwycona nie tylko świetną, porywającą historią, ale także wykonaniem. Plastyczne obrazy, ciekawe, błyskotliwe dialogi, piękny, chociaż prosty język. To jest coś z pogranicza literatury obyczajowej i literatury pięknej. Przedstawiona historia wpisuje się w obyczajówkę, ale jest zdecydowanie czymś więcej, czymś ambitniejszym, natomiast jest czymś mniej wyszukanym niż literatura piękna. Czymś prostszym, co trafia w samo sendo i nie ma drugiego, artystycznego dna.

Tytuł mówi sam za siebie, od razu będziecie wiedzieć dlaczego na taki właśnie zdecydowała się autorka (i po części również tłumacz), chociaż odpowiedź będzie Wam do końca trochę umykać. Kiedy jednak dotrzecie do końca (a uwierzcie mi, będziecie rozdarci, czy szybko dowiedzieć się o co chodzi, czy smakować doskonałą powieść), będziecie po prostu wiedzieć.

Jestem oczarowana tą powieścią!

Podsumowanie.

Piękna, przejmująca opowieść, która na długie godziny przykuje Was do siebie. Jest tam wszystko, co może zapewnić książce sukces, od ciekawej historii rodzinnej, przez lata 40 i malownicze Maroko, aż do niewyjaśnionego morderstwa sprzed lat. Jeśli chcecie przeczytać genialną powieść, po której będziecie mieć takiego kaca, że szok, to koniecznie sięgnijcie po Kolor milczenia.

Moja ocena: 5/5!

Autor: Elia Barceló
Tytuł: Kolor milczenia
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 540.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu.