Nie wiem jak ona to robi – Allison Pearson

Kiedy zobaczyłam opis i okładkę Nie wiem jak ona to robi, to pomyślałam o moim ukochanym Babskim wieczorze i od razu postanowiłam ją przeczytać. Dodatkowo zauważyłam, że książka ma drugą część, co wprawiło mnie w jeszcze większy zachwyt. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego mimo wszystko zdecyduję się przeczytać drugą część to zapraszam do dalszego czytania.

Kiedy matka musi/chce pracować.

Katherine ma wszystko: świetną posadę, uznanie szefa, talent do negocjacji funduszy inwestycyjnych, doskonałą pozycję w firmie, dwoje pięknych dzieci, kochającego męża. Próbuje pogodzić ze sobą rolę matki, żony i pracownicy wielkiej firmy, co jednak okazuje się nie być wcale takie proste, jak początkowo zakładała. Cierpiąc na wyrzuty sumienia i permanentny brak kontaktu z dziećmi Katherine zaharowuje się. Do tego tak bardzo przejmuje się tym, że nie zajmuje się swoimi pociechami, że potrafi po powrocie z delegacji o 1 w nocy przerabiać kupne babeczki na domowy wypiek. Potępiana przez inne matki, terroryzowana przez szefa, upominana przez własne dzieci, nagabywana przez męża i krytykowana przez teściową ma po prostu tego wszystkiego dosyć.

Zastanawiałam się kiedy Katie śpi i je. Tak dużo rzeczy robi w ciągu dnia, że nie mogłam sobie wyobrazić jak bardzo musiała być momentami zmęczona. Podziwiałam też to, że stawała na głowie aby każdemu dogodzić. Ja już dawno powiedziałabym sobie dość, ale ona nie! Z uporem maniaka musi mieć wszystko najlepsze. Inne, niepracujące matki potępiają ją, tylko pogłębiając wyrzuty sumienia.

Irytująco irytujący.

Książka miała być humorystyczna i ciekawa. Miała być hymnem pracujących matek, ale chyba zbytnio ten temat został przerysowany. Jeśli będę kiedyś pracującą matką, to na pewno nie pozwolę sobie przerabiać niedomowych wypieków na własny wyrób tylko dlatego, że jakaś niepracująca mamuśka stała godzinę przy piekarniku, a ja nie. Katie nie umie się zdystansować i zwyczajnie odpuścić. Do tego jej życie wydawało mi się irytujące – jej wiecznie niezadowolone, rozpieszczone dzieci, nieporadny, nieobecny mąż, jadowita i wredna teściowa, szef, który w święta wysyłał ją w delegacje, bo wiedział, że ona jako jedyna zgodzi się na coś takiego. Najgorsze dla mnie w tym było to, że Katie wcale to nie przeszkadzało. Mnie irytowało jej życie okropnie i wielokrotnie chciałam nią potrząsnąć. Ale ona wydawała się uważać, że tak po prostu ma być i każdy ma prawo powiedzieć jej jak powinna żyć.

Opowieść oczywiście kręci się wokół zaniedbywanych dzieci i męża, pracy, która zawsze jest na pierwszym miejscu i samopoczucia Katie. To zrozumiałe, ale nie ma tam niczego więcej. Fabuła nabrała tempa dopiero na ostatnich 100 stronach, gdzieś coś wreszcie się zadziało oprócz rodzinnych katastrof, pracy i wyrzutów sumienia. I to właśnie te 100 stron zadecydowało o tym, że chociaż tej książce brakło ikry i tego czegoś – to przeczytam drugą część.

Bardzo podobało mi się to, że książka jest utrzymana w formie pamiętnika – widzimy dni, miejsca i godziny, czasem zmieniające się tylko o chwilę. Nadało to książce zdecydowanie lżejszy ton i sprawiło, że czytelnik miał wrażenie zaglądania przez dziurkę od klucza do świata Katie. Narracja pierwszoosobowa oczywiście tylko pogłębiała ten efekt.

Nie mogę powiedzieć, że jestem całkiem rozczarowana, bo były momenty, kiedy się uśmiechnęłam. Ale nie było niczego zabawnego w harówce Katie i ślepym wierzeniu, że zawsze musi być najlepsza. Gdyby fabuła przyśpieszyła, to byłabym zdecydowanie bardziej zadowolona.

Podsumowanie.

Nudnawa książka z ciekawym końcem, który ją uratował. Przewrażliwiona, zmęczona Katie, która ma wyrzuty sumienia związane z porzucaniem dzieci dla pracy. Byłam rozczarowana, że tak mało humoru mogłam zobaczyć w tej książce, że tak niewiele się przy niej bawiłam, a na koniec czekałam aż akcja wreszcie się rozwinie, a kiedy już do tego doszło – szybko przerzuciłam ostatnią kartkę. Lektura niestety na kilka wieczorów w moim przypadku, bo trochę tę książkę wymęczyłam. Ale ostatnie strony mi to wynagrodziły.

Autor: Allison Pearson

Tytuł: Nie wiem jak ona to robi

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 427.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu!

Kolejna część to: Gorzej być nie może.