Recenzja

Podsumowanie maja

Maj niestety nie przyniósł nam ani słońca, ani ocieplenia w zbyt dużej dawce, ale dzięki długiej zimie i suplementom poziom witaminy D w moim organizmie nawet przekracza normę, więc nie mogę narzekać. Mimo złej pogody maj nie był moim książkowym sprzymierzeńcem i niestety czerwiec też taki nie będzie. Zwłaszcza, że planuję urlop, który będzie bardzo aktywny i na pewno nie uda mi się usiąść i poczytać. 

Co jednak mimo wszystko przeczytałam: 

  • Dokończyłam Cmętarz zwieżąt, który tak mnie wystraszył, że nie mogłam go dokończyć w kwietniu – musiałam czytać tylko w dzień lub w obecności osób trzecich (na przykład w autobusie). 
  • Skusiłam się na powrót do uniwersum Harrego Pottera, co okazało się kompletnym niewypałem. Przeklęte dziecko ani nie skradło mojego serca, ani nawet nie poruszyło mojej wyobraźni. 
  • Przeczytałam Historię pszczół, która długo leżała na mojej półce i chociaż bardzo chciałam się za nią zabrać to ciagle miałam coś ważniejszego. Ale wreszcie się udało i jestem z tego ogromnie zadowolona. 
  • Zrecenzowałam moją pierwszą książkę pochodzącą ze współpracy z Wydawnictwem, która okazała się bardzo ciekawą i pozytywną lekturą – uważam zatem naszą kooperację za udaną. Ogród małych kroków był przyjemną książką, pełną humoru i ogrodniczych porad, dzięki której zapragnęłam urządzić własny balkon z kwiatami. 

Zrecenzowałam też kilka książek, które czytałam już wcześniej, ale moim zdaniem zasługiwały na miejsce na tym blogu:

  • Światło między Oceanami chciałam przeczytać i kiedy do tego doszło to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Wycisnęła trochę łez, zburzyła moją granicę moralną i nakazała zadać kilka bardzo ważnych pytań: co jesteśmy zrobić złego innym ludziom, nawet nieświadomie i niechcący w imię własnego szczęścia? 
  • Książki Jürgena Thorwarda są dla mnie nie tylko bardzo interesujące, ale również zaspokajają moje niespełnione marzenia o byciu wielkim chirurgiem. Mnóstwo ciekawych informacji, wspaniale napisana opowieść na podstawie dzienników jego dziadka. 
  • Dziewczyna z pociągu to zdecydowany niewypał jak dla nie – mdła historia, niekoniecznie przemyślana, niedopracowana. Styl autorki też zupełnie mnie nie przekonał, a szum, jaki powstał wokół niej podsycił mój apetyt, który niestety nie został nawet w połowie zaspokojony. Dałam drugą, ale ostatnią szansę tej autorce, a już niedługo będziecie mogli się przekonać, czy uratowała swój honor bestsellerowej autorki. 
  • Szczygieł zachwycił mnie do tego stopnia, że rozpływam się nad nim za każdym razem, kiedy ktoś o nim wspomina. Prawdziwa gratka dla fanów literatury pięknej, śliczna okłada i grube tomiszcze. 

Udało mi się też obejrzeć po jednym (i jedynym jak narazie) sezonie dwóch seriali: 

  • Ania, nie Anna na podstawie książki Astrid Lindgren Ania z Zielonego Wzgórza, której, wstyd przyznać, nigdy nie czytałam, ale stary film bardzo lubiłam, więc po ten serial sięgnęłam z radością i dzięki poleceniu przez Wielkiego Buka. Świetnie zrobiony, niecukierkowy i autentyczny. 
  • 13 powodów zawładnęło mną strasznie, zwłaszcza, że postać Claya bardzo mnie rozczuliła i skradła moje serce. Mimo, że znamy finał opowieści, to ogląda się ją z zapartym tchem, chociaż prawda jest trochę straszna. Udało mi się też wygrać tę książkę u Mozaiki Literackiej i już nie mogę doczekać się lektury, aby skonfrontować swoje wrażenia po serialu z literacką wersją. 

Czerwiec to miesiąc dla mnie bardzo krótki, który chcę poświecić w większości na aktywny odpoczynek oraz na inne moje pasje. Zaczęłam haftować koszulę dla Niego, mam też zamiar uporządkować kilka rzeczy i zmienić mieszkanie (z nadzieją na swoj własny kącik i balkon, na którym będę mogła jakoś się urządzić). Nie będę więc mieć zbyt dużo czasu na czytanie książek, ale na razie w planach mam trzy najpilniejsze: 

  • Zapisane w wodzie, druga szansa dla autorki. Przeczytałam już całkiem sporo, ale nie zdradzę Wam nic poza tym, że ta książka jest bardziej udana 
  • Przemyślny ból zaczęłam czytać już dawno, ale ciagle coś mnie od niego odciąga – tym razem mam nadzieję, że się uda. 
  • Tysiąc pięter to moja kolejna pozycja na liście do przeczytania, o której słyszałam bardzo dużo skrajnych opinii i chciałabym wyrobić sobie wreszcie swoją. 
  • Chciałabym też koniecznie dostać Lokatorkę, ale chyba nieprędko się to wydarzy, ponieważ w momencie premiery i chwilę przed nią będę w Bośni i Hercegowinie (na świetniej wycieczce z moim Zespołem, na której na pewno nie będę się nudzić).

 Zbliżają się wakacje, mam więc nadzieję, że znajdę trochę więcej czasu, aby nadrobić książkowe zaległości. 

Cieszę się, że tutaj zajrzałeś Czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad – nic nie motywuje do dalszego działania tak, jak zaangażowanie Czytelników.  

  • Gratuluję udanego miesiąca Kochana :*

    • Jola

      Dziękuję serdecznie! Oby czerwiec też mimo wszystko był tak udany 😉

  • Wspaniały maj okazał się w Twoim wydaniu, bardzo cieszą takie udane miesiące. 🙂
    Też liczę, że w wakacje uda mi się nadrobić czytelniczego zaległości, już spora lista tytułów pojawiła się na liście. 🙂
    Bookendorfina

    • Jola

      W wakacje zawsze te dni są znacznie dłuższe i jakoś tak lepiej zabrać się wtedy za książki 😉 co do maja – może wynik przeczytanych książek nie powala, ale fakt, to był dobry miesiąc 😉

  • Życzę powodzenia w realizacji wszystkich planów! 😀 Będę czekać na Twoje kolejne recenzje, a zwłaszcza na „Zapisane w wodzie” i „Tysiąc pięter”. 🙂

    • Jola

      Zapisane w wodzie będzie już dzisiaj, a Tysiąc pięter będę musiała na chwilę obłożyć w czasie 😉

  • Zgadzam się zupełnie co do Harrego Pottera:) Co prawda czytałam jakiś czas temu, zaraz po premierze i miło było znowu przenieść się w ten świat. Koncepcja może i fajna, ale forma dramatu zdecydowanie nie dodaje tej pozycji uroku:)

    • Jola

      Słyszałam, że nie napisała tego Rowling – ona tylko podpisała się i wymyśliła zarys fabuły. Tym bardziej straciła w moich oczach

  • Historię Pszczół mam w planach, nie mogę się doczekać 🙂 Cmętarz zwieżąt to obecnie moja ulubiona książka Kinga, ale nie czytałam ich dużo. Może nie byłam przy niej tak przestraszona jak ty, ale czułam się bardzo niepewnie i miałam ciarki podczas czytania. Nie znalazłam jeszcze książki, która by podziałała na mnie podobnie, ale z drugiej strony z horrorami dopiero zaczynam 🙂

    • Jola

      Mnie właśnie Cmętarz strasznie przestraszył i patrzę na tę książkę już trochę z dystansem. Historię pszczół bardzo serdecznie polecam – bardzo przyjemna, ciekawa i wciągająca