Top 3 najlepszych okładek 

Każdy z nas ma swoje ulubione okładki, na które mógłby patrzeć bez końca. Miałam ogromny dylemat przy wyborze trzech najlepszych, ale wcale nie dlatego, że było ich tak dużo, ale dlatego, że jestem bardzo wybredna i ciężko mi było wyłowić te, które naprawdę skradły moje serce.
Na podium znalazły się trzy, wyjątkowe pod względem treści, jak i szaty graficznej książki. To, co mnie w nich urzekło sprawiło, że maja wyjątkowe miejsce w moim sercu i na mojej półce.

MIEJSCE TRZECIE

Ildefonso Falcones Bosonoga królowa 


Okładka prosta, z pięknym ornamentem i mój najświeższy nabytek tego autora. Jego książki nie tylko są wspaniałe, ale także wyjątkowo kojące. Zawsze pojawiają się w moim życiu wtedy, kiedy jest mi źle.

Bosonoga królowa
to opowieść o pasji, wierności ideałom, oraz miłości. Caridad to kubańska niewolnica, która nagle zostaje uwolniona przez swojego pana. Nie wiedząc co począć z tym wielkim darem, którego wcale nie pragnęła błąka się po ulicach Madrytu. Na swojej drodze spotyka jednak żywiołową i piękna cygańską dziewczynę Milagros i wtedy jej życie na zawsze się zmienia.
Kto nie czytał tej książki, albo dwóch poprzednich Katedry w Barcelonie i Ręki Fatimy niech się cieszy, bo wspaniałe powieści z podanym w pięknym stylu wątkiem historycznym przed Wami!

MIEJSCE DRUGIE

Cornelia Funke Atramentowa krew 


Książki z serii Atramentowy świat to literatura, którą odkryłam mając bardzo krótko naście lat. Niesamowita historia, która była dla mnie inspirująca i ciekawa, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach odnoszę wrażenie, że już wszystko zostało wymyślone.

Poznajemy przemiłą dziewczynkę Meggie oraz jej ojca Mortinera Folcharta, który został obrażony niezwykłą umiejętnością – potrafił przenosić ludzi w świat czytanej na głos powieści. Niestety, właśnie w taki sposób zaginęła jego żona – trafiła do świata czytanej przez niego książki. Pewnego dnia przychodzi do nich dziwny gość – Smolipaluch, który przybywa właśnie ze świata powieści, gdzie Mortimer nieopatrznie wysłał swoją żonę. Świat nie lubi pustki, więc skoro w jednym wymiarze pojawiła się nowa osoba, to musiała z kimś zamienić się miejscem.

Niesamowita historia, ciekawe zdarzenia, fantastycznie nakreśleni bohaterowie, zwroty akcji i aż trzy przepięknie wydane tomy. Mnie najbardziej urzekła zdecydowanie druga cześć: Atramentowa krew, gdzie w zaroślach rozchylonej okładki możemy zobaczyć przepiękny zamek. Dodatkowo książki stylizowane są na stare, grube tomy, bogato zdobione na rogach i grzbiecie.

Bardzo miło wspominam tę lekturę – przypadek sprawił, że w ogóle na nią wpadłam, ale na pewno tego nie żałuję. Autorka wymyśliła świat, który nie był ani banalny ani już nam znany.

MIEJSCE PIERWSZE 

Donna Tartt Szczygieł


Oryginalna okładka okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest zupełnie nietuzinkowa i naprawdę piękna. Z przedartej obwoluty wychyla się nieśmiało obraz tytułowego Szczygła, czyli jeden z eksponatów z Metropolitam Museum of Art, skradziony przez małego chłopca podczas ataku terrorystycznego.

Theodore w tym właśnie ataku stracił matkę, a jedyne co go z nią łączy to właśnie owy obraz, o którym nie odważył się powiedzieć nikomu. Rzucany przez los w różne miejsca i do różnych osób stara się poradzić sobie w brutalnym świecie. Nic jednak nie jest takie proste jak się wydaje, a jego wcześniejsze, sielankowe życie z matką znika bezpowrotnie pozostawiając po sobie tylko pustkę i tęsknotę.

Więcej o Szczygle możecie dowiedzieć się z recenzji tutaj. Generalnie twórczość Donny Tartt warto znać, nie tylko z powodu wielu nagród, ale też dlatego, że jej książki stały się kultowe.
Oto trzy najlepsze okładki według mnie, które zawładnęły moim sercem i na razie nie dają się nikomu pobić. Dzielnie walczą z różnymi nowościami, ale ciagle są bezkonkurencyjne.

A jakie są Wasze ulubione okładki?