Recenzja

Zen czyli sztuka obsługi motocykla + KONKURS 

Czy mieliście kiedyś tak, że notka z tylu książki zwiodła Was na manowce? Na pewno. A tak, że treść książki była tak wymagająca, że musieliście bardzo się na niej skupiać? Nie wątpię. A mieliście tak, że kiedy dotarliście do końca to wszystko Wam się rozjaśniło i zrobiliście głośne: ahaaa? Też tak miałam przy okazji książki Roberta M. Prisinga. 


To nie jest książka dla wszystkich, od razu ostrzegam. Wymaga od czytelnika nie tylko skupienia i poświęcenia się tylko jej, ale także przemyślenia pewnych prawd w niej zawartych. To filozoficzna autobiografia bardzo ciekawego człowieka. Autor był niezwykle inteligentny, jednak w pewnym momencie doznał załamania nerwowego, miał zdiagnozowaną schizofremię i został potraktowany elektrowstrząsami (teraz surowo zabronionymi). W swojej książce opisuje autentyczne wydarzenia – także te wspominane wyżej, powoli odkrywając przed czytelnikiem prawdę. Podróżuje motocyklem wraz z synem od Minesoty po północną Kalifornię, początkowo mając również za towarzystwo dwójkę swoich przyjaciół. 

Bardzo ciekawy jest kontekst powstania książki. Autor pisał ją cztery lata, wstawał o 2 nad ranem, aby pisać do 6, szykować się, wychodzić do pracy i kłaść spać o 18. Pracował w firmie, która pisała instrukcje do różnych maszyn, na co bardzo w książce narzeka – w każdej instrukcji jest napisane „ściągnij pokrywę odkręcając śrubę”, ale gdy śruba na przykład zardzewieje, instrukcja nie mówi co zrobić lecz uparcie twierdzi, że należy ją odkręcić. Kiedy wreszcie książka powstała i 22 wydawca postanowił się nią zająć podbiła listy bestsellerów lat 70. i sprzedała się w 5 milionach kopii. 

Ciężko powiedzieć w zasadzie o czym, bo jak napisał sam autor nie znajdziecie tam filozofii zen, ale też nie dowiecie się jak naprawić motocykl. Znajdziecie tam opis różnych podejść do maszyny, postępu, ludzkiego życia, mnóstwo filozofii i relacji międzyludzkich. Poznacie Fajdrosa, który początkowo jest kimś złym, obcym i drugoplanowym, by w końcu dowiedzieć się, że tak naprawdę go znacie. Moim zdaniem jednak przeczytacie całkiem sporo informacji odnośnie tego, jak powinniście dbać o swoj motocykl. 


Nie da się lubić Fajdrosa. Nie da się też lubić narratora, który buja w obłokach i nie martwi się o syna. No właśnie – pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jego problemy z synem. Nie mogą do siebie dotrzeć, miałam nawet momentami wrażenie, że Chris ojca wcale nie obchodzi, bo ważniejsze jest to „o czym tak cały czas myśli”. A myśli sporo. Jest filozofem, który próbuje porównać dwa podejścia do życia – romantyczne i klasyczne i udowodnić, że tylko ich zespolenie sprawi, ze nasze życie będzie naprawdę dobre. Dużo rozmyśla na temat niedefiniowalnej Jakości – czym jest, jak się ją postrzega. 

Fajdrosa spotkało dużo złych rzeczy – został wyrzucony ze studiów, potem pojawiła się schizofrenia, pobyt w szpitalu, elektrowstrząsy. Zmieniono mu osobowość, która zaczęła odcinać się od tego, co było wcześniej. Podczas wycieczki motocyklem jednak zły Fajdrosa wraca raz po raz, poznajemy coraz więcej faktów o jego życiu, aż w końcu orientujemy się, że autor zatoczył krąg. 

Książka była odpowiedzią na wiele pytań – czym jest świat, dlaczego ludzie są tak sfrustrowani i nieusatysfakcjonowani życząc w latach 80. Odpowiadając na wiele pytań autor zadaje ich jeszcze więcej. Nie da się przejść obojętnie wobec tego, co nam przekazuje – zmusza nas do myślenia, zastanowienia się. Sprawia, że nagle mają znaczenie szczegóły, jak śruba czy moneta. 

To nie jest książka na nudny wieczór, leniwą niedzielę, czy wakacyjny leżak. Będzie zmuszać Was do myślenia, ustosunkowania się, stanięcia po którejś ze stron. Będzie uświadamiać Wam jak blisko obłędu jest człowiek, taki zwykły i szary. Jeśli jednak wymagacie od lektury więcej, chcecie zgłębić tajemnice wielu tysięcy lat filozofii (która zaskakujące, ale jest nadal aktualna!), to koniecznie sięgnijcie po Zen czyli sztuka obsługi motocyklu. Ostrzegam tylko, że zakończenie, którego się nie spodziewacie złamie Wam serce. 

„Jestem szczęśliwy, że tu przyjechałem, a zarazem trochę smutny. Czasami przyjemniej jest podróżować, niż dotrzeć do celu”. 

Mnie złamało.

A teraz specjalnie dla Was konkurs!  


Mam dla Was małą niespodziankę od Wydawnictwa Znak, czyli dwa egzemplarze książki Zen czyli sztuka obsługi motocykla (oczywiście papierowe!). Aby wygrać wystarczy napisać w komentarzu czym dla Was jest Jakość w życiu, a ja wybiorę najciekawsze moim zdaniem odpowiedzi. Macie czas do niedzieli 16.07. do godziny 12. Zwycięzców powiadomię pod tym postem tego samego dnia przed 23. Do dzieła! 

Regulamin dostępny na stronie www.facebook.com/Jakprzezokno.pl

  • Może nie tyle notka z tyłu książki mnie zwiodła, ale porównania do innych książek, opinie autorów i mam wrażenie, że każda książka to bestseller.

    Książka porusza ciekawe tematy i nawet bym ją przeczytała, gdyby miała. Pomyślę nad odpowiedzią na konkurs 🙂

    • Jola

      Zachęcam serdecznie 😉

      • Brzmi niezwykle ciekawie! Zapiszę ją do listy książek wartych przeczytania ;)))

        • Jola

          Zawsze można też wciąć udział w konkursie, wygrać i nie tylko ją zapisać, ale i dorzucić do kolejki 😉

  • Jakość życia to subiektywnie postrzegany jego standard. Standard rozumiany na wielu płaszczyznach: fizycznej, materialnej, duchowej, kulturowej.

    PS – bardzo lubię wymagające książki, mocno zachęciłaś mnie do przeczytania tej 😉

    • Jola

      Jest mocno filozoficzna, a po Twoim komentarzu wnioskuję, że pasowałaby do Ciebie 😉

  • Oj, chyba nie dla mnie. Za dużo tu elementów, które raczej omijam szerokim łukiem w literaturze. No i teraz potrzebuję jakiejś lekkiej książki, zamiast wymagającej pozycji. 😉

    • Jola

      Niestety, lekka to ona nie jest, chociaż warta polecenia. Jeśli jednak potrzebujesz czegoś lżejszego to nie zabieraj się za nią, bo zdecydowanie Cię odstraszy 😉 a może kiedyś przyjdzie Ci ochota na coś filozoficznego 😉

  • Dobra, zastanowiłam się i mogę napisać odpowiedź na pytanie konkursowe 😀

    Jakością w życiu jest dla mnie poczucie bezpieczeństwa. Jeśli mogę spokojnie siedzieć w domu, rozwijać swoje pasje, spotykać się z bliskimi i nie martwić się o to, za co opłacę rachunki, za co kupię chleb i czy uda mi się przetrwać od wypłaty do wypłaty – wtedy uważam, że moje życie ma jakąś jakość. Innymi słowy kiedy wiem, że mam swoje miejsce na tym świecie i nikt mnie z niego nie wyrzuci.

    Pozdrawiam 🙂

    • Jola

      Pięknie powiedziane 😉

    • Jola

      Serdecznie gratuluję! Bardzo proszę o dane do wysyłki na adres jola@jakprzezokno.pl 😉

      • Super, bardzo się cieszę i dziękuję 😀

  • Zainteresowała mnie ta książka, ale skoro jest powieścią wymagającą, to nabędę ją może w okresie, kiedy będę miała luźniejszy umysł. 🙂 Niestety, jestem gapa i spóźniłam się na konkurs. 🙁

    • Jola

      Nie spóźniłaś się 😉 trwa do niedzieli 😉

  • Jakość w życiu to miara szczęścia mojego i bliskich mi osób, stopień doskonałej wewnętrznej harmonii, do której sukcesywnie latami dążę, radość z dokonywanych osiągnięć każdego dnia, tego zwykłego i tego przełomowego. To także otwartość na świat, ludzi i przyrodę. 🙂
    Bookendorfina

  • Pingback: Podsumowanie lipca na blogu Wyglądasz jakprzezokno.pl()