Złe Matki są najlepsze 

O Segricie coś tam słyszałam, chociaż nigdy nie śledziłam jej bloga. Z tego, co pisze wydawca to kobieta, która nie boi się kontrowersji. I ta książka też miała ją chyba wywołać. Czy wywołuje? 

Matylda Kozakiewicz to matka i blogerka z dziesięcioletnim stażem. Pisze o szeroko pojętym lifestylu: o relacjach damsko-męskich, o prowadzeniu domu, o kontrowersyjnych tematach, które spędzają sen z powiek wielu Polakom, którzy mają ochotę o coś się pokłócić. Nie wgłębiałam się w treść, ale po chwili byłam już w stanie stwierdzić, że chyba bym tego bloga polubiła. 


Złe matki są najlepsze. Poradnik szczęśliwej mamy to książka, w której autorka pokazuje duży dystans do siebie i otaczającego ją świata. Opowiada o swoich doświadczeniach w byciu mamą – przeprowadza czytelnika przez ciąże, poród i połóg (na szczęście oszczędzając drastyczniejsze szczegóły). Nie boi się powiedzieć, że jest Złą Matką, bo karmi dziecko wtedy, kiedy ono tego potrzebuje, w miejscach publicznych jeśli jest taka konieczność, że tuli swoje dziecko kiedy chce i kiedy syn tego się domaga. Ma twarde stanowisko w każdej sprawie dotyczącej życia swojej rodziny: to jak żyje i jak wychowuje dziecko jest tylko i wyłącznie jej prywatną sprawą. Dba o swojego Kociopełka jak najlepiej, nie słucha tych wszystkich przewrażliwionych matek, ale przede wszystkim słucha swojego dziecka i odpowiada na jego potrzeby. 

Książka podzielona jest na rozdziały, każdy dotyczy trochę innego zagadnienia okołodzieciowego: mity związane z ciążą i wychowaniem dzieci, niepotrzebnymi rzeczami, w które młode matki się zaopatrują, a które wcale nie są niezbędne, jak właściwie karmić piersią i inne. Wiele ciekawych porad (mnie, która nie czuje żadnego instynktu macierzyńskiego czasem trochę przerażały), które młodym matkom, przewrażliwionym na temat tego „co ludzie powiedzą” nie tylko dodadzą odwagi, ale także pomogą jak najlepiej zajmować się dzieckiem. 

Chcesz być szczęśliwą matką szczęśliwego dziecka? Bądź Złą Matką! Rób to, co podpowiada Ci natura, oraz to, czego oczekuje od Ciebie dziecko. Jest głodne? Daj mu jeść. Chce się przytulać? Przytul go! Nie chcesz karmić piersią, chcesz, będziesz robić to długo – Twoja sprawa! Masz prawo wybrać i Segrita właśnie to mówi. Wręcz poleca zostać Złą Matką, która zbuntuje się przeciwko wszystkim bzdurom, które ciagle  wpaja się młodym matkom. 

Książka dodatkowo opatrzona jest ciekawymi przerywnikami z życia wziętymi: autentyczne rozmowy autorki z partnerem/koleżanką/lekarzem. Bardzo zabawne i takie prawdziwe. Wiele też znajdziecie ciekawych obrazków, prezentujących wizualnie to, co pisze Segrita. Trochę nie w moim stylu, ale podobały mi się bardzo te, które nawiązywały do znanych dzieł sztuki, jak na przykład do Szału uniesień Władysława Podkowińskiego. 


Zdjecie z książki.

Nie jestem matką, nie mam też takich planów. Ale słyszę co się wokół mnie dzieje i czasem naprawdę nie mogę uwierzyć, że kobiety ciagle muszą walczyć, żeby rodzić po ludzku, a kobiety kobietom gotują straszny los złych matek. Idealna sytuacja to taka, kiedy każdy zajmuje się sobą i swoim życiem, a reaguje tylko w momencie, kiedy pojawia się coś niepokojącego. Dla mnie ta książka na pewno była ciekawym doświadczeniem, ale nie mogę go wykorzystać w praktyce. Wiem jednak, że kilka moich koleżanek, obecnie spodziewających się dzieci chętnie po nią sięgnie. No i oczywiście ci, którzy lubią humor Segrity.

Jeśli więc interesuje Was okolodzieciowy temat, albo po prostu chcecie poczytać o tym co prawdziwego i śmiesznego – polecam serdecznie! 

 Cieszę się, że tutaj zajrzałeś Czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad – nic nie motywuje do dalszego działania tak, jak zaangażowanie Czytelników.